facebook RSS # #

24.10.2018 01:37

Polska Agencja Prasowa Serwis Samorządowy
 
2018-02-20 15:04       aktualizacja: 2018-02-21 11:59       INFORMATYZACJA
  A A A

Jednolity system. Perkowski: problemem urzędów jest brak pełnej kompatybilności oprogramowania

Jednolity system. Perkowski: problemem urzędów jest brak pełnej kompatybilności oprogramowania
Fot. UM Ząbki
Robert Perkowski, prezes Związku Samorządów Polskich i burmistrz Ząbek, postuluje, żeby ujednolicić oprogramowanie dla samorządów, a nawet wprowadzić dla nich jeden, kompleksowy system informatyczny. Zastępujący dziesiątki różnych programów, których dziś samorządy używają.

Miałoby to uprościć i usprawnić ich pracę, a także zapewnić spore oszczędności.


Wywiad z Robertem Perkowskim, prezesem Związku Samorządów Polskich i burmistrzem Ząbek

PAP: - Już dziś mamy problem z brakiem pracowników, zmagają się z tym też samorządy. Z drugiej strony premier mówi, że trzeba zmniejszyć liczbę urzędników, zwiększając ich efektywność. Pan twierdzi, że jednym ze sposobów na to byłoby ujednolicenie oprogramowania komputerowego w samorządach.

Robert Perkowski, prezes Związku Samorządów Polskich i burmistrz Ząbek: - W naszym urzędzie miasta mamy około 25 programów komputerowych, nie mówiąc o pakietach biurowych, czyli bez Worda, Excela, bez programów antywirusowych. Konieczność instalowania nowych programów przez lata rosła.

Problemem jest brak pełnej kompatybilności tych programów ze sobą, pochodzą one od różnych producentów, obsługują różne systemy dziedzinowe. W związku z tym mamy np. zbędną pracę przy przenoszeniu danych z jednego programu do drugiego. Co nie zawsze jest automatyczne czy półautomatyczne, czasem dane trzeba przepisać ręcznie.

Jeśli dwa programy są od dwóch różnych producentów, to bywa, że jest trudno o płynną wymianę danych pomiędzy nimi. Na przykład kilka lat temu, po wprowadzaniu gospodarki odpadami w gminach, zrobiliśmy rozpoznanie na rynku, jaki system byłby najlepszy w zarządzaniu tym obszarem. Znaleźliśmy bardzo funkcjonalny produkt. Jak jednak się okazało, by dane z niego przesłać do naszego programu księgowego, to trzeba je najpierw wyeksportować, a potem zaimportować.

Z tym mieliśmy duży problem, bo trzeba było robić dużo operacji ręcznych, a i tak osiągaliśmy ograniczony efekt. Producent naszego programu księgowego nie miał wtedy jeszcze oprogramowania do obsługi systemu gospodarki odpadami. Jednak zapewniał cały czas, że nad nim pracuje. Jednocześnie mam wrażenie, że utrudniał integrację danych z programu konkurencyjnego.

Ostatecznie zrezygnowaliśmy z tego najlepszego według nas oprogramowania do obsługi gospodarki odpadami i przeszliśmy na to od producenta naszego programu księgowego. Chociaż było mniej funkcjonalne, to zapewniało pełną integrację z księgowością bez konieczności migracji.

- Jaka część oprogramowania wykorzystywanego przez samorządy to jest oprogramowanie „centralne”, sprawozdawcze, tworzone na zlecenie administracji rządowej z myślą o samorządach i ujednolicone?

- Większość oprogramowania funkcjonującego w urzędzie musimy kupić sobie sami. Rząd nam zapewnia te systemy dziedzinowe, które dotyczą zadań zleconych samorządom przez rząd. Np. oświaty (SIO – System Zarządzania Oświatą), urzędów stanu cywilnego i spraw obywatelskich – aktów zgonów, ślubów itd. Są także odgórnie dostarczone niektóre programy sprawozdawcze, np. Besti@.

Natomiast do pozostałych zadań mamy oprogramowanie zakupione samodzielnie – m.in. do całej księgowości, systemu gospodarowania odpadami, naliczania i egzekucji podatków i opłat lokalnych, pozostałej część oświaty - księgowości, analityki, sprawozdawczości, zbierania danych do SIO, projektowania budżetu, kontrolowania tych danych, obsługi biura rady, Biuletynu Zamówień Publicznych, kancelaria, system Elektronicznego Zarządzania Dokumentami i wiele innych. W przypadku tych dziedzin samorządy obowiązują te same przepisy, więc samorządy świadczą te same usługi. Wydaje się naturalnym pomysłem, by mógł powstać jeden kompleksowy system, stanowiący kompletne środowisko pracy dla urzędników.

- Tak, jak Pan już powiedział w jednym wywiadów, że marzy się Panu „opracowany centralnie kompleksowy system do zarządzania gminą, który samorządy implementowałyby u siebie, aktywując potrzebne im moduły - na wzór systemów biznesowych ERP”. Czyli nie chodzi tylko o to, żeby te 25 programów w Państwa urzędzie zastąpić 25 programami od państwa?

- Tak, chodzi o także o to, by zastąpić je jednym, kompleksowym oprogramowaniem. Analogicznym do biznesowego ERP (zarządzanie zasobami przedsiębiorstwa) i CRM (zarządzanie relacjami z klientem). Wyobrażam sobie, że powstałoby oprogramowanie, które byłoby kompletnym informatycznym środowiskiem pracy urzędnika samorządowego. Czyli on np. nie musiałby otwierać worda, tylko miałby zaimplementowany edytor tekstów, z wzorami decyzji, dokumentów. Tworząc je, tworzyłyby się też automatycznie - w systemie elektronicznego obiegu dokumentów - ich kopie robocze. I gdyby np. weszły obowiązkowe rejestry umów zawieranych przez samorządy, to wtedy automatycznie tworzyłyby się też te rejestry. To znaczy dana pozycja automatycznie upubliczniałaby się w BIP po zaznaczeniu statusu „wykonane”.

Mój najdalej idący pomysł jest taki, żeby przy ministrze cyfryzacji lub przy ministrze rozwoju powołać ministra – koordynatora samorządowego, który miałby specjalne kompetencje, jeśli chodzi o samorządy. W takim kontekście, że każda rządowa inicjatywa dotycząca samorządów, np. związana ze sprawozdawczością, musiałaby być przez niego zaopiniowana. On by to koordynował.

W jednym z mediów samorządowych ukazało się niedawno zestawienie wszystkich sprawozdań, które samorządy muszą sporządzić tylko w jednym miesiącu. Naliczyłem ich tam 17.
Gdyby to zweryfikować, może okazałoby się, że można to zagregować i zamiast 17 sprawozdań zrobić np. 7. Bo różnice między nimi są na tyle mało istotne, że być może któryś z resortów dostosowałby się do rytmu pracy samorządów i powiedziałby, że może je dostawać w innym, bardziej dogodnym dla samorządów terminie.

- A wracając do jednego wspólnego oprogramowania do „wszystkich spraw”.

- Agregując programy potrzebne samorządom w jedną wspólną aplikację, nastąpiłaby duża kompleksowa oszczędność. Po pierwsze zrobiłby je jeden producent na cały kraj. Po drugie, wyobrażam sobie, że takie oprogramowanie na bieżąco implementowałoby wszystkie zmiany ustawowe.

Rząd podejmując inicjatywy legislacyjne byłby jednocześnie właścicielem tego oprogramowania, kodu informatycznego. Nie byłoby takiej luki, że najpierw wychodzi rozporządzenie, a producenci oprogramowania dostosowują się do niego z opóźnieniem czasowym. Jeden system obowiązujący w całym kraju to różne doświadczenia i szansa na ciągłe doskonalenie produktu, poprzez informację zwrotną i tysiące osobistych doświadczeń.

Byłaby wtedy też dużo większa szansa na wdrożenie pełnego elektronicznego obiegu dokumentów. Dziś, chociaż wymiana dokumentów pomiędzy instytucjami publicznymi powinna następować w trybie elektronicznym, to w praktyce bywa z tym różnie. Wciąż dostajemy z różnych urzędów dokumenty w formie papierowej. Choć tak być nie powinno.

- Pytanie, czy możliwa – też za sprawą ujednolicenia oprogramowania - jest automatyzacja części wykonywanych przez urzędników samorządowych czynności. Skoro nawet w księgowości czy bankach ludzi zastępują programy komputerowe, to może tak powinno dziać się i w administracji samorządowej? Chodzi o takie proste, mechaniczne, nudne, powtarzalne czynności, które mogłaby za urzędnika zrobić maszyna i które chyba mało kto lubi.

- To już się dzieje. Jest taki program do kompleksowego zarządzania oświatą, który robi wszystko, łącznie z układaniem arkusza organizacyjnego. Jeśli dobrze wprowadzi się do niego wszystkie dane, to ten program sam ułoży plany zajęć i jeszcze oszacuje niezwykle precyzyjnie budżet na przyszły rok, mając pełne informacje o nauczycielu.

Już w tym oprogramowaniu, z którego korzystamy, są moduły, które usprawniają nam pracę, pomagają generować decyzje, korespondencję seryjną, wysyłkową czy korespondencję w zakresie wezwań, integrując ją z systemami powiadomień sms-owych. To jest automatyczne tworzenie rejestrów, sprawozdań. Tylko my to wszystko kupujemy jako oddzielne pakiety. Jeśli to jest w obrębie oprogramowania dostarczonego przez jednego producenta, to wszystko „gada” ze sobą i funkcjonuje w miarę sprawnie. Dużo gorzej, gdy jest problem na styku dwóch różnych dostawców oprogramowania.

- Gdyby jednak je ujednolić dla wszystkich samorządów i wprowadzić samorządowe „ERP”, „CRM” oraz „EZD”, oznaczałoby to jeszcze mniej czynności do wykonania przez urzędników samorządowych, bo duża część ich pracy wykonywana byłaby automatycznie?

- Myślę, że to byłoby dzięki takiemu rozwiązaniu możliwe. Gdyby „z automatu” całość zadań byłaby realizowana w tylko formie elektronicznej, nie byłoby równoległego realizowania zadań w formie elektronicznej i papierowej, jak to często dziś się dzieje.

- Ile czasu trzeba byłoby wprowadzenie rozwiązań, które Pan postuluje?

- To nie byłoby łatwe ani szybkie do wprowadzenia. Zajęłoby kilka lat. Dużą przeszkodą byłoby to, że w ramach regionalnych programów operacyjnych były tworzone aplikacje o podobnym celu, podobnych funkcjonalnościach, najczęściej częściowych, elektronicznego zarządzania administracją samorządową.

- A w inwestycjach współfinansowanych przez UE trzeba spełnić kryterium trwałości projektu – 5 lat?

- No właśnie.

- Jeśli udałoby się dzięki takiemu ujednoliceniu oprogramowania, wprowadzeniu samorządowego ERP i CRM, zmniejszyć ilość pracy do wykonania przez urzędników i w ślad za tym zmniejszyć zatrudnienie, to można by dzięki tej oszczędności podnieść pensje w samorządach?

- Nie tylko to, choć rzeczywiście w administracji publicznej zarabia się poniżej średniej krajowej. Moglibyśmy też zwiększyć wydatki na inwestycje lub te uwolnione moce przerobowe wykorzystać w innych obszarach, w których w gminy mają zaległości, które były dotąd niedoszacowane.

U nas np. są świadome niedoszacowania w utrzymaniu porządku i czystości w mieście, letnim i zimowym utrzymaniu dróg. Nie możemy zapewnić realizacji niektórych zadań na takim poziomie, na jakim bym sobie tego życzył. Na to trzeba by przeznaczyć dużo więcej środków i ludzi niż obecnie. Chodzi m.in. o zamiatanie ulic, chodników, koszenie trawy, pielęgnacja zieleni. Dziś robimy to tak, żeby nie puścić gminy z torbami. Inne samorządy mają podobne dylematy.

Rozmawiał Jacek Krzemiński
 
KOMENTARZE: 14 PRZEJDŹ NA FORUM

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

 
2018-04-18 15:06:09
przemroo: Pomysł ma dobre intencje ale rzeczywistość jest bardziej skomplikowana jak piszą poprzednicy. Ja mam pytanie o dużo prostszy pomysł: Dlaczego urzędy centralne nie powinny realizować zamówień grupowych licencji np. Microsoft na wszystkie instytucje publiczne łącznie z jst a nie jak to jest w tej chwili na wolnym rynku przez kilku pośredników z marżami sumarycznie nie rzadko ponad 100%.

Jest to kwestia formalności, niewiele problemów technicznych takiej zmiany, tylko jeżeli tego zrobić nie można to co tam wspólne systemy...
 
2018-02-23 12:11:10
Marcin: "Po pierwsze zrobiłby je jeden producent na cały kraj." Oto tylko chodzi nic więcej, za pomocą przepisów prawa wyeliminować resztę konkurencji. Toż to byłby tort liczony w milionach.
Panie prezesie na rynku już teraz funkcjonuje wiele kompleksowych systemów obsługujących urzędy.
"to można by dzięki tej oszczędności..." Oczywiście nic takiego by nie nastąpiło.
Swoją drogą zawsze mnie bawi, czemu "oszczędzacze" nie lobbują np: na rzecz darmowego Libre Office-a w administracji eliminującego komercyjne płatne oprogramowanie a tak pewnie, dlatego, że jest darmowy i to naprawdę przyniosło by oszczędności.

 
2018-02-22 19:41:57
samorządowiec: Jednolity system dla wszystkich urzędów tylko teoretycznie i logicznie jest dobrym rozwiązaniem. Dotychczasowa praktyka i doświadczenia z jednolitym systemem, jakim jest SRP, a w szczególności Źródło dowodzą, że jest inaczej.
Wszyscy skazani są na jedną firmę, której nie zależy na prawidłowym funkcjonowaniu systemu. Opinia użytkowników systemu nie ma w tym przypadku żadnego znaczenia. Tworzą się towarzystwa wzajemnej adoracji, nie mające pojęcia o funkcjonowaniu administracji w praktyce.
Przez 3 lata nie było żadnej ankiety skierowanej do wszystkich użytkowników systemu, a tylko opinia wszystkich obsługujących bagno może być obiektywną, sprawiedliwą oceną tego systemu.
Użytkownicy systemu oddzieleni są od ministerstw i COI wielką, silną barierą tworzoną przez pierwszą linię wsparcia w Łodzi. To konsultanci w Łodzi mają największą władzę nad SRP, tam blokowane są zgłoszenia błędów i opinii użytkowników końcowych.
Mając na uwadze powyższe twierdzę, że stworzenie jednego systemu dla wszystkich samorządów doprowadzi do takiej samej sytuacji, jak ta ze źródłem. Brak konkurencji w tym zakresie będzie szkodził samorządom.
 
2018-02-22 11:35:51
Wojciech Rutkowski : Dzień dobry,
nasza firma nie utrudniała w żaden sposób integracji z naszymi programami finansowymi. Przykładem tego jest inna firma z którą mamy kilka set wdrożeń. Program jest cały czas rozwijany w zależności o potrzeb klienta. Jesteśmy otwarci na propozycje innych firm i mamy sporo integracji nie tylko w zakresie odpadów.
 
2018-02-21 14:03:47
cyber-janusz: To powinno być zrealizowane min. 10 lat temu.
Pomysł nie jest nowy ani oryginalny. Standard w dużych korporacjach. Do wykonania w sytuacji, gdyby państwem zarządzali fachowcy a nie tzw. "politycy". Na razie tylko pomarzyć.
 
2018-02-21 12:47:17
atabe: Pomysł świetny ale wątpię by władza podjęła się realizacji zadania. Jakie byłyby oszczędności!!! W mojej gminie problemy są takie same. Brak kompatybilnosci pomiędzy różnymi programami. Przyjmowanie z musu rozwiązań które nie są korzystne z punktu widzenia użytkownika. Trudności w opisaniu zamówienia publicznego tak by dopasować rózne programy informatyczne, zwłaszcza jeśli o zamówienie stara się konkurująca firma etc. Warto pociągnąć temat może a nóż...
 
2018-02-21 09:39:32
ona88: To takie "Żródło". Ci co znają temat to wiedzą jakie problemy mieliśmy. W nocy ma być wprowadzona nowa aktualizacja, jestem pewna że piątek znowu "źródło" padnie i dużo osób nie załatwi swoich spraw obwiniając za wszystko urzędników.
 
2018-02-21 08:29:42
Realista: "Problemem jest brak pełnej kompatybilności tych programów ze sobą, pochodzą one od różnych producentów, obsługują różne systemy dziedzinowe. W związku z tym mamy np. zbędną pracę przy przenoszeniu danych z jednego programu do drugiego. Co nie zawsze jest automatyczne czy półautomatyczne, czasem dane trzeba przepisać ręcznie."
Wystarczy stworzyć protokoły wymiany danych i po problemie.
Zamiar wprowadzenia jednego systemu w całym kraju będzie odczytany jako próba ograniczenia konkurencji rynkowej.
Pomysł bez sensu.
 
2018-02-21 08:19:36
Wojciech Rutkowski: Dzień dobry,
nasza firma nie utrudniała w żaden sposób integracji z naszymi programami finansowymi. Przykładem tego jest inna firma z którą mamy kilka set wdrożeń. Program jest cały czas rozwijany w zależności o potrzeb klienta. Jesteśmy otwarci na propozycje innych firm i mamy kilkadziesiąt integracji nie tylko w zakresie odpadów.
 
2018-02-21 07:40:11
poseł: Kto pierwszy wstaje ten rządzi... znowu jakiś mądry.... może po części i racja ujednolicić... ale kto pokryje te wszystkie koszty (koszty przenoszenia danych, koszty konwersacji danych itd)... kto zapłaci za czas który pracownicy będą musieli poświęcić na wklepanie danych...
 
2018-02-20 20:13:58
Robert: Co do zasady popieram pomysł.
Jest jednak mnóstwo zagrożeń.
Chociażby takie, że rozwiązanie to naruszałoby względną równowagę na rynku. Jedna z wielkich firm pozyskałaby gigantyczne zamówienie. Co zrobią pozostałe? Oczywiście zrobią wszystko, żeby ten proces opóźnić, utrudnić czy wręcz uniemożliwić.
Nie wiem czy pamiętacie jak już kilka lat temu policja ogłosiła, że zrobi jeden wielki przetarg na radiowozy. Argumenty? W efekcie ceny będą niższe, łatwiej utrzymać serwisową, szkolić itd. I co? Protest za protestem. Wszystko aby uwalić to zamówienie. Skończyło się podziałem tego zamówienia tak, żeby kilku wielkich dostało swój kawałek tortu. Pozornie nic się nie stało.... Tylko, że właśnie to rozwiązanie - zaakceptowane przez rynek nie miało nic wspólnego z projektem i jego założeniami.
Z tego między innymi powodu obawiam się, że to nie wypali.
Drugi powód - też ważny. Istnieje duże zagrożenie, że doprowadziłoby to do dalszego drenowania prowincji na rzecz dużych miast. Nie tego przecież chcemy.
I trzeci najsłabszy ale też istotny argument - użytkownicy. Żyją sobie w strefie względnego komfortu, nawet jeśli oprogramowanie, które używają nie jest najlepsze to są do niego przyzwyczajeni. Każde inne będą uważać za gorsze - zwłaszcza wtedy gdy głęboka integracja utrudni im rozwiązywania problemów metodą obejściową. Jaką? A taką np. że zamiast zrobić korektę jakiegoś dokumentu (czyli zostawić ślad swojego działania) wolą go wyedytować i udać że nie było problemu.
Ale podkreślam - jeśli naprawdę prace w tym kierunku by ruszyły to będę kibicował żeby się udało.
 
2018-02-20 14:34:07
2maxx (były informatyk gminny): Marzenia ściętej głowy. Przychodząc 11 lat temu do pracy w UM też miałem głowę pełną pomysłów i zapędy do standaryzacji sprzętu i oprogramowania. Od roku nie pracuję już w samorządzie (uff...), a bałagan jest dwa razy większy niż był w roku 2007.
 
2018-02-20 14:28:15
Janusz: Takie oprogramowanie wdrażane jest w sądach bodajże apelacyjnych w oparciu o system już istniejący zaadaptowany na potrzeby administracji - mowa o SAP,ie. Program ten obejmuje cała księgowość sądu. Także da się i jest punkt zaczepienia.
 
2018-02-20 12:36:11
Informatyk Gminy: Taki system to marzenie nie jednego administratora, ale nie realny do stworzenia z powodu dwóch największych problemów - przyzwyczajenia się ludzi do aplikacji oraz obawy przed stratą pracy.
Jako ASI UG nie raz podejmowałem temat wdrożenia systemu od jednego dostawcy, ale zawsze ten znienawidzony program od lat i tak był lepszy od spójnego rozwiązania (siła przyzwyczajenia).
Drugi problem najlepiej obrazuje zawsze mi Pani z księgowości po pojawieniu się opłaty za gospodarkę odpadami komunalnymi, nowa aplikacja umożliwia za pomocą indywidualnych kont masowe księgowanie (ok. 5 min.), ale Pani i tak siedzi 2-3 godziny na wyciągiem, bo trzeba udowodnić, że ma się pełne ręce roboty.

Dodatkowo obawiam się, że żadna ekipa rządząca nie zatrudni własnego, wysoko wykwalifikowanego, dobrze opłacanego zespołu, który będzie znał najlepiej problem i tylko się nim zajmował, tj. idealnie to się sprawdziło w przypadku aplikacji WOW do obsługi wyborów.

Żadna firma komercyjna nie napisze idealnie aplikacji, bo się to nie opłaca (napisz tak aby odebrali, zarobimy na poprawkach, bo i tak kod jest nasz). Wiecznie mammy problemy z nowymi wdrożeniami (ePUAP, Źródło, CEPiK itd.).

 
newsletter

TAGI

PARTNERZY 


  Związek Gmin Wiejskich  

KONTAKT
Polska Agencja Prasowa SA
ul. Bracka 6/8, 00-502 Warszawa
Tel.: (+48 22) 509 22 22
Faks: (+48 22) 509 22 34
REDAKCJA SERWISU SAMORZĄDOWEGO PAP
ul. Bracka 6/8, 00-502 Warszawa
Tel.: (22) 509 23 67
Faks: (22) 509 23 72, (22) 509 22 20
e-mail: samorzad@pap.pl
e-mail klubowy: klub@pap.pl
DZIAŁ SPRZEDAŻY I OBSŁUGI KLIENTA
Adam Michrowski
Tel.: (22) 509 29 47
Kom.: 516 363 056
a.michrowski@pap.pl
PAP Copyright © PAP SA 2013 .
Redakcja  |  O portalu  |  Licencje  |  Polityka Prywatności  |  v 1.4.25