facebook RSS # #

21.06.2018 05:16

Polska Agencja Prasowa Serwis Samorządowy
 
2018-06-05 14:28       aktualizacja: 2018-06-05 14:57       PRACA
  A A A

Jak pisać. Tychy walczą z "językowymi potworkami".

Jak pisać. Tychy walczą z
Fot. PAP/Lech Muszyński
Niezrozumiałe sformułowania, brak przejrzystości tekstu, zbyt długie zdania – samorząd Tychów postanowił walczyć z takim stylem urzędniczych pism. Ruszyły szkolenia urzędników.

Cel jest jeden: urzędnicze pisma mają być proste i zrozumiałe.

"Pracując w urzędzie przez lata, niektóre zwroty, zdania, wydają się nam, urzędnikom, jasne i oczywiste, a przecież mieszkańcy mają prawo ich nie rozumieć. Mamy tego świadomość i na bieżąco sami próbujemy wprowadzać zmiany, ale i tak czasem ktoś przychodzi lub dzwoni z pytaniem, co chcemy mu przekazać w piśmie, które do niego wysłaliśmy" – powiedziała PAP naczelnik wydziału gospodarki nieruchomościami Urzędu Miasta w Tychach Katarzyna Szymkowska.

We wtorek ponad stu pracowników tego wydziału uczestniczyło w wykładzie i kilkugodzinnych warsztatach prowadzonych przez językoznawców z Pracowni Prostej Polszczyzny Uniwersytetu Wrocławskiego. W dalszej kolejności przeszkoleni zostaną urzędnicy z wydziałów: podatków i opłat, gospodarki lokalowej oraz spraw obywatelskich.

"Takie projekty powinny kończyć się wytworzeniem przez urzędników konkretnych wzorców nowych tekstów. Językoznawcy nie mogą zmieniać tekstów za urzędników, ponieważ nie znamy się na merytoryce (…). Mamy (podczas warsztatów – PAP) trzy godziny, by wypracować cztery nowe wzorce tekstów i na tej podstawie urzędnicy będą dalej działać sami" – tłumaczył ideę projektu dr Tomasz Piekot z Pracowni Prostej Polszczyzny Uniwersytetu Wrocławskiego.

Wśród najczęstszych błędów w urzędowych pismach, utrudniających ich zrozumienie, dr Piekot wymienił m.in. zbyt długie zdania. Najdłuższe zdanie, jakie językoznawcy znaleźli na stronach internetowych polskich urzędów, składało się aż ze 130 wyrazów, a urzędniczą normą bywają zdania zbudowane z 60-70 wyrazów, podczas gdy optymalna dla czytelnika liczba to 20 wyrazów; powyżej 30 trudno już dalej czytać i rozumieć tekst.

Językoznawcy zwracają też uwagę na zawiły styl urzędowych pism, niepotrzebne wplatanie w tekst np. podstawy prawnej danej decyzji (można ją przytoczyć oddzielnie na końcu korespondencji), używanie niezrozumiałych słów, czy stosowanie rozwlekłych "literackich" wyrażeń, których nigdy nie użylibyśmy w bezpośredniej rozmowie. Dla przejrzystości korespondencji ważne są też układ i aranżacja wyglądu tekstu – podział na akapity i "światło" między nimi, ułatwiające czytanie pisma.

Prezydent Tychów Andrzej Dziuba, który także uczestniczył we wtorkowym wykładzie, ocenił, że słuchając przykładów "językowych potworków" z urzędowych pism urzędnicy "śmieją się sami z siebie" i uświadamiają sobie, jak często piszą niezrozumiałym językiem.

"Chcemy spróbować to zmienić, aby nasza korespondencja do mieszkańców była prosta, zrozumiała i przejrzysta. Jestem przekonany, że to się da zrobić" – skomentował Dziuba. Za jakiś czas językoznawcy mają ocenić efekty prowadzonych w Tychach warsztatów, na podstawie analizy kolejnej porcji urzędowych pism.

"Chcemy, by nasi mieszkańcy, czytając pismo z urzędu miasta, nie zastanawiali się, co autor miał na myśli. Dlatego powinniśmy mówić i pisać prostym językiem nawet o trudnych i skomplikowanych sprawach" – podkreślił prezydent Tychów.

Dr Tomasz Piekot z Pracowni Prostej Polszczyzny, liczy, że za przykładem samorządu Tychów pójdą inne miasta, starając się – także dzięki zrozumiałemu i prostemu językowi – szanować mieszkańców i ich czas.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP
TAGI: URZĘDNIK
 
KOMENTARZE: 2 PRZEJDŹ NA FORUM

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

 
2018-06-06 08:52:23
jotka: Jeżeli pani naczelnik wypowiedziała to zdanie dokładnie w takiej formie: "Pracując w urzędzie przez lata, niektóre zwroty, zdania, wydają się nam, urzędnikom, jasne i oczywiste, a przecież mieszkańcy mają prawo ich nie rozumieć", to pani naczelnik powiedziała ni mniej, ni więcej, że: niektóre zwroty, zdania pracują w urzędzie przez lata i wydają się one urzędnikom jasne i oczywiste (...).
Pani naczelnik dokonała niewytłumaczalnej - dla normalnego użytkownika języka - personifikacji i animizacji pojęć określających formy językowe (zwroty, zdania). Potraktowała je jak podmioty ożywione, jak ludzi, urzędników, którzy pracują w urzędzie. Chciała powiedzieć o pracujących ludziach, powiedziała o zwrotach i zdaniach.

Tego rodzaju żargon brzmi niekiedy groteskowo. Bardzo często tworzone są konstrukcje tego rodzaju: >Wchodząc pod górę, zeskakiwała z góry żaba<. W tym przypadku osoba mówiąca pominęła informację o tym, że to ona zauważyła żabę zeskakującą z góry, kiedy wchodziła pod górę. Wyszło jej, że żaba wchodząc zeskakiwała.
Dlaczego takie osoby pomijają tak ważne składniki swoich wypowiedzi? Najczęściej dlatego, że nie kontrolują tego, jak mówią czy piszą, a ich nawyki językowe nie są zgodne z zasadami składni języka polskiego. Słabo mówią i piszą po polsku. Niepoprawny automatyzm prowadzi do zmiany sensu ich wypowiedzi, może ona stać się niezrozumiała.
W takim przypadku nie można powiedzieć, że interesanci nie rozumieją wypowiedzi. To byłoby nieuprzejme i nieprawdziwe. To sama wypowiedź urzędnika jest niezrozumiała, gdyż jest wadliwa. "Uprzejme" stwierdzenie, że "mieszkańcy mają prawo ich nie rozumieć", jest w gruncie rzeczy zawoalowanym zgłaszaniem przez urzędników pretensji do mieszkańców, że ci oczekują i wymagają od urzędników posługiwania się językiem zrozumiałym. Niekoniecznie prostym, bowiem nie wszystko da się wyrazić w mowie potocznej, ale tekst powinien być logicznie skonstruowany. W każdym razie oczekuje się wypowiadania się językiem bardziej zrozumiałym, niż do tej pory.
Takie postawienie sprawy przez naczelniczkę jest typową obroną przez atak: >gdyby ci mieszkańcy byli trochę mądrzejsi i bardziej kompetentni, to rozumieliby, co się do nich mówi i pisze<.
Ten biurokratyczny żargon funkcjonuje od wieków, jest przyklejony gumą arabską do stanu urzędniczego. Niestety.

Pani naczelnik mogłaby to feralne zdanie zbudować np. tak: >Pracując w urzędzie przez lata, my urzędnicy, zauważamy, że niektóre zwroty, zdania nam wydają się oczywiste, a mieszkańcy ich nie rozumieją. My popadamy w rutynę, która pomaga nam, ale utrudnia życie interesantom i komplikuje życie społeczne<. Lub jakoś podobnym stylu.

Jak sądzę, jest wiele osób, które bez kłopotu formułują poprawne językowo "zwroty, zdania" w języku polskim, a równocześnie mają kwalifikacje wymagane na stanowiskach urzędniczych, dajmy na to - na stanowisku naczelnika. O wiele prostszym rozwiązaniem byłoby zatrudnianie osób z takimi kwalifikacjami, ale doskonalenie umiejętności osób już zatrudnionych to też jest jakiś sposób na doskonałość.
 
2018-06-06 08:24:50
ania: Super, sama chętnie poszłabym na to szkolenie;)Pamiętam, jak zaczynałam pracę zazdrościłam starszym pracownikom, właśnie "tego rozwlekłego stylu", że zamiast odpowiedź w 2 zdaniach, potrafią napisać na 1 stronę. Później sama długo szlifowałam styl a teraz okazuje się że niepotrzebnie ;).

 
newsletter

TAGI

PARTNERZY 


  Związek Gmin Wiejskich  

KONTAKT
Polska Agencja Prasowa SA
ul. Bracka 6/8, 00-502 Warszawa
Tel.: (+48 22) 509 22 22
Faks: (+48 22) 509 22 34
REDAKCJA SERWISU SAMORZĄDOWEGO PAP
ul. Bracka 6/8, 00-502 Warszawa
Tel.: (22) 509 23 67
Faks: (22) 509 23 72, (22) 509 22 20
e-mail: samorzad@pap.pl
e-mail klubowy: klub@pap.pl
DZIAŁ SPRZEDAŻY I OBSŁUGI KLIENTA
Adam Michrowski
Tel.: (22) 509 29 47
Kom.: 516 363 056
a.michrowski@pap.pl
PAP Copyright © PAP SA 2013 .
Redakcja  |  O portalu  |  Licencje  |  Polityka Prywatności  |  v 1.4.25