facebook RSS # #

11.12.2018 13:43

Polska Agencja Prasowa Serwis Samorządowy
 
2015-05-12 15:51       aktualizacja: 2015-05-13 17:19
  A A A

To już jest. System większościowy obowiązuje w Senacie i w radach gmin

To już jest. System większościowy obowiązuje w Senacie i w radach gmin
Większościowe czy proporcjonalne?
Fotolia
Kwestia wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu podnoszona jest w debacie publicznej nie po raz pierwszy. Najczęściej hasło to pojawiało się w postulatach PO, jednak również PiS w pewnym okresie patrzył na pomysł zmiany ordynacji przychylnie.

System większościowy obowiązuje od 2011 r. w Senacie. W zeszłym roku po raz pierwszy w ten sposób wybraliśmy radnych we wszystkich gminach.


Na przestrzeni ostatnich 25 lat pojawiały się także propozycje wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu; przeforsowanie tego pomysłu wymagałoby jednak zmiany w konstytucji, w której zapisano, że wybory do Sejmu są proporcjonalne.


W przypadku izby niższej w latach 90. pojawiały się propozycje wprowadzenia konstrukcji proporcjonalno-większościowej, zakładającej wybór części posłów w okręgach jednomandatowych, części - w wielomandatowych. Liczono, że system mieszany zaradzi dużemu rozdrobnieniu formacji w Sejmie.

Pomysł ten jednak przepadł. Wówczas powstał Ruch Obywatelski na rzecz JOW, który co roku w rocznicę uchwalenia Konstytucji Trzeciego Maja organizował akcję zbierania podpisów pod referendum w tej sprawie, jednak bez efektów.

Temat powrócił w czasie prac w parlamencie nad ordynacją wyborczą w 2001 r., w końcówce rządów AWS. Niezrzeszony wówczas poseł Antoni Macierewicz wraz z Adamem Wędrychowiczem z Koalicji dla Polski proponował poprawkę do projektu ustawy przygotowanej przez SLD zakładającą wprowadzenie większościowej ordynacji wyborczej i 460 jednomandatowych okręgów wyborczych. Ostatecznie Sejm nie poparł tych zmian.


Premier Jerzy Buzek ubolewał po uchwaleniu nowych przepisów, że postulat jednomandatowych okręgów nie został zrealizowany, a marszałek Sejmu Maciej Płażyński stwierdził, że ordynacja większościowa lepiej realizuje podstawowe założenia ustroju demokratycznego.


W czasie kampanii do parlamentu w 2001 r. wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych było głównym punktem proponowanej reformy ustroju państwa debiutującej wówczas na scenie politycznej Platformy Obywatelskiej.

Za jednomandatowymi okręgami w wyborach do Sejmu opowiadał się także PiS. W 2003 r. Prawo i Sprawiedliwość zgłosiło projekt nowej ordynacji wyborczej, który zakładał wprowadzenie 230 jednomandatowych okręgów wyborczych i 16 okręgów wojewódzkich.


Zgodnie z propozycją partii w wyborach większościowych wyłanianoby 230 spośród 460 posłów. Jeden okręg jednomandatowy obejmowałby średnio około 168 tys. mieszkańców.


Gdy więc w 2003 r. Platforma wyszła z propozycją zmian w konstytucji, najprzychylniej do pomysłów PO odniósł się PiS - przy niechęci pozostałych klubów. Szef klubu PiS Ludwik Dorn deklarował, że z PO łączy ich przekonanie, że zasadnicza zmiana ustrojowa jest konieczna.

Lider PO Donald Tusk przekonywał, że ordynacja większościowa do Sejmu "ułatwi pozytywną selekcję w świecie polityki". Mówił, że taka zmiana ordynacji mogłaby skutecznie zapobiec wyborowi do Sejmu "ludzi nieodpowiedzialnych, przestępców i szaleńców".


"Ordynacja większościowa i okręgi jednomandatowe dają realną szansę na dobrą selekcję w wyborach do parlamentu" - mówił wówczas Tusk. Podkreślił, że takie rozwiązanie byłoby "niezwykle trudnym sitem dla tych partii, które nie zadbają o odpowiedni poziom kandydatów do parlamentu".


W czerwcu 2004 r. Tusk zapowiedział przeprowadzenie inicjatywy na rzecz referendum, które umożliwiłoby zmiany w konstytucji dotyczące wprowadzenia ordynacji wyborczej opartej na okręgach jednomandatowych oraz zmniejszenia liczebności Sejmu i likwidacji Senatu.

Tę inicjatywę PiS przyjął już mniej przychylnie. Kazimierz Marcinkiewicz nazwał ją "kolejną szopką polityczną" i zapowiedział nakłanianie Platformy do własnej propozycji mieszanego systemu w wyborach do Sejmu. Ostatecznie obu klubom nie udało się dojść do porozumienia i Sejm odrzucił projekt PiS.


Tymczasem PO pod hasłem "Powiedz 4 x TAK dla Polski" przeprowadziła akcję zbierania podpisów pod swoim wnioskiem. W styczniu 2005 r. 750 tys. podpisów poparcia pod wnioskiem o referendum w sprawie zmian ustrojowych przekazała marszałkowi Sejmu Włodzimierzowi Cimoszewiczowi.

W czasie kampanii do parlamentu w 2005 r. prezes PiS Jarosław Kaczyński przeciwstawił się proponowanemu przez PO wprowadzeniu jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu, bo - jak tłumaczył - będą w nich wygrywać ci kandydaci, którzy tkwią w niejasnych lokalnych układach. JOW-y były jedną ze zmian w konstytucji proponowanych przez typowanego na premiera w przyszłym rządzie Platformy Jana Rokitę.


Temat jednomandatowych okręgów powrócił w dyskusji nad rozwiązaniem Sejmu V kadencji. Gdy PiS chciało przeprowadzić w 2006 r. głosowanie nad wnioskiem o rozwiązanie Sejmu, Platforma odpowiadała, że poprze pomysł wcześniejszych wyborów tylko wtedy, gdy będą się one odbywać w jednomandatowych okręgach wyborczych.

Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom Platformy, PiS zaproponował znowu ordynację mieszaną, zgodnie z którą w jednomandatowych okręgach wybierany byłby co drugi poseł. Tusk odrzucił jednak propozycję PiS i Sejm nie poparł wniosku PiS o skrócenie kadencji Sejmu.

W kampanii w 2007 r. PO zmieniła swój postulat dotyczący JOW-ów, proponując w wyborach do Sejmu wprowadzenie ordynacji mieszanej: częściowo w okręgach jednomandatowych - poseł z każdego powiatu - częściowo proporcjonalnej.


Hasło okręgów jednomandatowych powracało w kolejnej kadencji Sejmu. Tusk już jako premier po 100 dniach swojego rządu zadeklarował powrót do tej kwestii i nakłanianie innych formacji do poparcia zmian w konstytucji.

"Może to jeszcze trochę potrwać, będę jak misjonarz przekonywał oponentów, także w obozie opozycji, też w obozie moim, by uwierzyli, że okręgi jednomandatowe to jest naprawdę coś dobrego" - podkreślił. Nawiązywał m.in. do koalicjanta PSL, które było przeciwne ordynacji większościowej.

W październiku 2008 r. Tusk zapowiedział, że nie będzie na razie zmian w ordynacji. "Po konsultacjach, przede wszystkim z PSL, ale także po deklaracjach i informacjach z pozostałych dwóch klubów - PiS i SLD - widzimy wyraźnie, że propozycja Platformy wprowadzenia okręgów jednomandatowych w wyborach do Sejmu i wszystkich szczeblach samorządu nie zyska większości, akceptacji" - mówił wówczas premier.


PO forsowała potem już przede wszystkim pomysł JOW-ów w wyborach do Senatu. Bronisław Komorowski jako kandydat PO w wyborach prezydenckich w 2010 r. opowiedział się za bezpośrednim wyborem radnych.

"Na poziomie radnych i samorządu ludzie powinni mieć prawo wybierania konkretnej osoby. Nie ma dziś możliwości pełnej realizacji naszych celów w postaci jednomandatowych okręgów wyborczych na wszystkich poziomach. Zderzyliśmy się ze ścianą niechęci, nieufności i obojętności (...). W związku z tym trzeba próbować rozwikłać ten węzeł gordyjski obaw innych partii i można zacząć od poziomu najniższego, czyli od wyborów radnych" - powiedział Komorowski w 2010 r.


Według badań CBOS poparcie społeczne dla pomysłu wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych rosło. W 2007 r. 38 proc. Polaków opowiedziało się za systemem większościowym, w którym w jednym okręgu wybierany jest jeden poseł, 19 proc. było za zachowaniem systemu proporcjonalnego, a 10 proc. chciało systemu mieszanego.

Rok później dwie piąte (40 proc.) poparło wprowadzenie w wyborach do parlamentu ordynacji większościowej z jednomandatowymi okręgami, a jedynie co szósty (16 proc.) ankietowany był za utrzymaniem dotychczasowego proporcjonalnego systemu wybierania posłów. Dla 9 proc. najlepszym wariantem byłoby wprowadzenie systemu mieszanego. (PAP)
 
KOMENTARZE: 2 PRZEJDŹ NA FORUM

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

 
2015-05-13 11:07:57
Koben: Polska nie dojrzała do okręgów jednomandatowych. Denerwuje mnie za to wszechobecny PR, który każe mężowi Anny i mężowi Agaty owczym pędem opowiadać się za jednomandatowymi okręgami wyborczymi (JOW-ami), które watażka PK postrzega jako panaceum na każdą krajową bolączkę. Tak się składa, że w gminach/miastach JOW-y wprowadzono bez sensu. Akurat mam doświadczenie osobiste i w gminie gdzie musieliśmy wprowadzić JOW-y oraz w mieście na prawach powiatu. Kodeks wyborczy mówi, że prawo zgłaszania kandydata na wójta/burmistrza/prezydenta miasta ma komitet wyborczy, który zarejestrował listy kandydatów na radnych w co najmniej połowie okręgów wyborczych w danej gminie/mieście. Pozornie wydaje się, że i w gminie i mieście na prawach powiatu jest to to samo, ale jednak nie. W czym tkwi diabeł? Otóż w mieście na prawach powiatu karty rozdaje kandydat na prezydenta ustalając listy kandydatów na radnych w okręgu i to ów lider ma bardzo duży wpływ na przyszłe zachowanie radnych podczas ich pracy w radzie i tym samym na stabilność układu sił. Natomiast w okręgach jednomandatowych wpływ wójta/burmistrza/prezydenta na "swoich" radnych jest bardzo niewielki, by nie powiedzieć żaden. Dyscyplina głosowania jest dobrą wolą radnego a nie przymusem. Dlaczego tak się dzieje? Wynika to wprost z tego, że założenie komitetu w malutkim okręgu wyborczym jest sprawą prostą nawet dla 1 kandydata, co jest nie do pomyślenia w miastach na prawach powiatu. Tak więc od wójta mogą na koniec odejść wszyscy jego radni, chyba, że zwiąże ich zatrudniając ich krewnych i osoby polecone przez radnych w urzędzie lub nakaże zatrudnienie w jakiejś jednostce organizacyjnej gminy. W mieście na prawach powiatu nie musi tego robić. Ps. Jedyną moją uwagą do list wyborczych jest zrezygnowanie z tworzenia listy kandydatów dwa razy większej niż jest miejsc w okręgu. Wystarczyłaby ich ilość ustalić na np. "n + 2", by w razie czego nie trzeba było organizować wyborów.
 
2015-05-13 10:20:25
szadok: Tekst zamówiony przez PO? Od zawsze dążyli do JOWów, tylko nie mogli wprowadzi
 
newsletter

TAGI

PARTNERZY 


  Związek Gmin Wiejskich  

KONTAKT
Polska Agencja Prasowa SA
ul. Bracka 6/8, 00-502 Warszawa
Tel.: (+48 22) 509 22 22
Faks: (+48 22) 509 22 34
REDAKCJA SERWISU SAMORZĄDOWEGO PAP
ul. Bracka 6/8, 00-502 Warszawa
Tel.: (22) 509 23 67
Faks: (22) 509 23 72, (22) 509 22 20
e-mail: samorzad@pap.pl
e-mail klubowy: klub@pap.pl
DZIAŁ SPRZEDAŻY I OBSŁUGI KLIENTA
Rafał Szafrański
Tel.: (22) 509 27 03
Kom.: 722 202 428
r.szafranski@pap.pl
PAP Copyright © PAP SA 2013 .
Redakcja  |  O portalu  |  Licencje  |  Polityka Prywatności  |  v 1.4.25