facebook RSS # #

12.12.2017 03:31

Polska Agencja Prasowa Serwis Samorządowy
 
2017-06-12 16:17       aktualizacja: 2017-06-13 15:24       WIADOMOŚCI
  A A A

Co z powiatami?. Szefowie ZPP o przyszłości powiatów

Co z powiatami?. Szefowie ZPP o przyszłości powiatów
Fot. PAP
Prezes Związku Powiatów Polskich Ludwik Węgrzyn oraz dyrektor biura ZPP Rudolf Borusiewicz w rozmowie z Serwisem Samorządowym tłumaczą dlaczego nie należy likwidować powiatów, oceniają że odpartyjnienie samorządów nie jest możliwe, opowiadają się za zmianą zasad finansowania JST.

PAP: Co jakiś odżywa hasło likwidacji powiatów? Ostatnio rzuciło je ugrupowanie Kukiz’15 oraz prezydent Lubina, a zarazem jeden z liderów Bezpartyjnych, Robert Raczyński. Jak Panowie do tego by się odnieśli?

R.Borusiewicz: Powiaty mają w Polsce długą, kilkuwiekową tradycję. Podobnie za granicą ten rodzaj samorządu nie jest czymś nowym. W Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii hrabstwo, czyli odpowiednik naszych powiatów, to jedna z najważniejszych części administracji samorządowej. U nas powinno być tak samo, bo to przecież nie gmina, ale powiat – rozumiany jako usługowy ośrodek miejski wraz ze swoim otoczeniem - tworzy tę naturalną, lokalną wspólnotę. Jeśli mieszkamy w niewielkiej miejscowości gminnej, to najbliższe miasto powiatowe jest tym ośrodkiem, gdzie mamy swój szpital, sąd, inne instytucje, szkołę średnią, kluby sportowe, gdzie pracujemy, robimy zakupy, załatwiamy wiele spraw. Ten ośrodek jest dla nas punktem odniesienia, to on współtworzy te lokalne więzi, integruje okoliczne gminy i ich mieszkańców swymi funkcjami.

PAP: Stąd te nazwy, często historyczne: Ziemia Wschowska, Ziemia Kłodzka, Ziemia Przemyska, Zamojszczyzna, Białostocczyzna itd.

R.Borusiewicz: No właśnie. Warto dodać, że postęp cywilizacyjny przyczynił się do wzmocnienia roli powiatów, bo stajemy się bardziej mobilni, bo np. częściej posyłamy nasze dzieci do trochę bardziej oddalonej, ale za to lepszej szkoły, w naszym mieście powiatowym. Bo tam też pracujemy. To jak silnie powiaty są zakorzenione w lokalnych społecznościach, pokazała gierkowska reforma administracyjna, w ramach której próbowano zlikwidować powiaty. I choć formalnie one wówczas zniknęły, to dalej funkcjonowały – jako subregionalne jednostki administracji państwowej.

PAP: Które w 1990 r. „przechrzczono” na urzędy rejonowe, zajmujące się tym, czym zajmują się dziś powiaty.

R.Borusiewicz: Otóż to. Wracając jednak do odpowiedź na pierwsze pytanie: powiatów w Polsce nie da się zlikwidować. Można je co najwyżej pozbawić podmiotowości, ale jaki to ma sens? W 1998 r. nie utworzono na nowo powiatów, ale je tylko „usamorządowiono”, upodmiotowiono. W mojej ocenie przyszłością jest właśnie wspólnota lokalna szerszego zasięgu niż gmina.

PAP: To znaczy, że tej obecnej struktury, sposobu funkcjonowania powiatów nie należy w żaden sposób zmieniać?

L.Węgrzyn: Jako Związek Powiatów Polskich jesteśmy za reformowaniem, usprawnianiem tej struktury. Jeśli jednak ktoś mówi: „Zlikwidujmy powiaty, bo na tym zaoszczędzimy”, to znaczy, że nie rozumie, jaką funkcję samorządy powiatowe dziś spełniają. Gdyby je zlikwidować, ich zadania trzeba by dalej wykonywać, potrzebna byłaby do tego taka sama administracja. Z tą różnicą, że wspólnoty powiatowe utraciłyby wpływ na świadczone na ich rzecz usługi publiczne o ponadgminnym charakterze. W praktyce mogłoby to oznaczać np. likwidację szkół ponadpodstawowych czy placówek ochrony zdrowia.

A jeśli komuś się wydaje, że samorządy powiatowe są drogie, że tańszy byłby wariant centralistyczny, scentralizowanej władzy, to niech spojrzy na analizy naukowe, których jest bardzo dużo, a które to obalają ten mit. Jeżeli z kolei chcielibyśmy bardziej zracjonalizować, a także zestandaryzować koszty funkcjonowania samorządów powiatowych, po to, żeby je można było porównywać, to zróbmy standardy dla usług publicznych. Określmy, ile potrzeba pracowników do wykonania danej usługi publicznej w przeliczeniu na liczbę obsługiwanych osób.

PAP: A co z administracyjnym potworkiem, jakim są powiaty ziemskie, wokół dużych miast. Tak zwane obwarzanki. Czy nie lepiej byłoby je scalić w jeden powiat? Np. powiat grodzki nowosądecki z powiatem ziemskim nowosądeckim? W ten sposób można byłoby pokazać, że racjonalizujemy samorząd powiatowy, ograniczamy koszty jego funkcjonowania.

L.Węgrzyn: Trzeba popatrzeć na to szerzej. Ta kwestia nie dotyczy bowiem tylko powiatów, ale i gmin miejskich oraz ich „obwarzankowych” gmin wiejskich. Niewątpliwie można zastanowić się nad optymalną wielkością jednostki samorządu terytorialnego. Chociaż nie jest to takie łatwe, bo jednak wspólnota powiatowa ma swoje naturalne, historycznie ukształtowane granice, a samorząd to wspólnota ludzi zamieszkałych na danych terenie i o tym nie należy zapominać.

Przypadki łączenia już były. Posłużę się przykładem Wałbrzycha. Powiat ziemski połączył się z powiatem grodzkim i nie wytrzymało to próby czasu. Antagonizmy i ambicje ludzi, ambicje społeczeństw były tak duże, że okazało się to złym rozwiązaniem. Nad tym trzeba się poważnie zastanowić.

R.Borusiewicz: W jednym krytyka takich powiatów ziemskich i grodzkich jest zasadna. Pokażę to na przykładzie. Liceum w Nowym Sączu jest utrzymywane przez powiat grodzki, czyli miasto na prawach powiatu Nowy Sącz. Ale ponad połowa uczniów tej szkoły nie mieszka w Nowym Sączu, dojeżdża z okolicznych gmin, z całej Sądecczyzny, czyli z powiatu ziemskiego Nowy Sącz. To samo dotyczy sądu rejonowego czy szpitala. Mimo to nie należy takich powiatów łączyć „odgórnie”, ale robić to tylko wtedy, jeśli same zechcą się połączyć, będzie między nimi „chemia”.

PAP: Obok hasła likwidacji powiatów pojawia się postulat wprowadzenia bezpośredniego wyboru starostów i marszałków, a także jednomandatowe okręgi wyborcze na wszystkich szczeblach. Ma to być antidotum na upartyjnienie samorządów, które jest problemem. Ja też pokażę to na przykładzie. Wychowałem się w małej miejscowości w Świętokrzyskiem. Starostą jest tam mój kolega z sąsiedniej ulicy, a jednocześnie działacz PSL. Wszyscy tam się dobrze znają. Więc zdarza się, że przychodzą do niego znajomi z naszej miejscowości i proszą o pracę. A on odpowiada: „Najpierw zapisz się do PSL”. To, oczywiście, jednostkowy przykład, ale sygnałów o tym, że w samorządach takie praktyki mają miejsce, jest wiele. Jak Panowie do tego by się odnieśli? Czy odpartyjnienie samorządów w Polsce to mrzonka, jedynie kampanijna demagogia?

L.Węgrzyn: Odpartyjnienie samorządu - szczególnie tych rodzajów samorządu, które są wyżej niż gmina - jest praktycznie niemożliwe. Polityka jest wszechobecna, polityka - to nie tylko ta "polityka" pisana z przymiotnikiem, jest to "polityka społeczna", "polityka gospodarcza", "polityka rozwoju", ale również ta polityka pisana przez małe, powszechnie nielubiane "p" jak "polityka partyjna". Każdy ma jakieś przekonania, każdy gdzieś należy, każdy jest powiązany. Nawet poseł Kukiz'15, któremu wydaje się, że może być bezpartyjny, ale to przecież nieprawda, bowiem on jest też przybudówką określonego ugrupowania. I wygłaszanie takich sądów jest niczym nieuzasadnione, bo na razie w Polsce nie ma takiej siły, żeby tak rozumiane odpartyjnienie było do przeprowadzenia. Jest wręcz odwrotnie. Gdy słucha się wypowiedzi niektórych partyjnych funkcjonariuszy, to oni oczekują, żeby w wyborach do wyższych szczebli samorządów - do powiatu, do sejmiku wojewódzkiego – mogli startować wyłącznie kandydaci zgłaszani przez partie polityczne. Dlatego mówienie dzisiaj o odpartyjnieniu to śmieszność.

PAP: A co z bezpośrednim wyborem starostów i marszałków oraz z JOW-ami?

L.Węgrzyn: Bezpośrednie wybory starosty uważam za możliwe, aczkolwiek mało prawdopodobne. Co do jednomandatowych okręgów wyborczych, to większość samorządowców na poziomie powiatów tak konstruuje listy kandydatów, jak konstruowaliby je po wprowadzeniu JOW-ów. Czyli dany kandydat ma zdobywać wyborców nie w całym, kilkumandatowym okręgu wyborczym, ale najbliżej miejsca swojego zamieszkania. Potrzebna jest też pewna edukacja społeczeństwa. Polegająca na tym, żeby uświadomić mieszkańcom, że radny powiatowy reprezentuje cały powiat, a nie tylko swoją gminę czy wieś. Jednomandatowe okręgi wyborcze utrwalałaby taki partykularyzm i brak spójnego działania. Na powiat trzeba patrzeć i podejmować związane z nim decyzje nie z perspektywy danej gminy czy miejscowości, ale całego powiatu.

A to, że wójtem, burmistrzem, starostą jest czyjś kolega z takiej czy innej piaskownicy, to nic zdrożnego. Wszyscy jesteśmy "zwierzętami społecznymi", wychowaliśmy się w grupie, "w stadzie", w przedszkolu, w podstawówce, w średniej szkole, na studiach... I trudno byłoby, żeby przy okazji dorosłości i wchodzenia w życie publiczne nagle zerwać te więzi. Każdy z nas jest dorosłym i świadomym człowiekiem i dokonuje wyborów.

PAP: Co trzeba by zmienić, jeśli chodzi o finansowanie powiatów? Pytam o to, bo jeden z głównych wytaczanych przeciwko nim argumentów, brzmi: powiaty są słabe, także finansowo.

L.Węgrzyn: W finansowaniu powiatów trzeba zmienić wszystko. Podobnie, jak i w finansowaniu innych szczebli jednostek samorządu terytorialnego. Trzeba zmienić ustawę o dochodach jednostek samorządu terytorialnego. Bo jest przestarzała, nie powiązana bezpośrednio z zadaniami, a tylko z dochodami. Dlatego też, aby to zrobić w pierwszej kolejności, należy wprowadzić standaryzację usług publicznych - żeby dookreślić dokładnie, co dany samorząd robi. Przecież to się wszystko da policzyć. Jeżeli oszacujemy koszt tych usług, dowiemy się w ten sposób, jakie środki są potrzebne, żeby te zadania - przypisane, bo mówię też o powiatach - zrealizować. Dziś jest tak, że powiaty nie realizują zadań, które chciałyby realizować. Zamiast tego wykonują te zadania, które są im przypisane przepisami w drodze ustaw. Nie ma zadania w ustawie - nie jest ono zadaniem powiatu, to domniemanie generalnej kompetencji gminy. Natomiast myślę, że najwyższy  już czas, żeby to wystandaryzować. To jest możliwe i realne. Powiaty były niedoszacowane w kilkunastu procentach na starcie. Dzisiaj oceniam, że niedofinansowanie jest na poziomie kilkudziesięciu procent. Tylu środków brakuje im na pełną realizację zadań. I tutaj przy finansowaniu musimy się zdecydować: albo chcemy, żeby zadania były realizowane, albo jest to polityczna gra: dajemy zadanie, ale nie dajemy na nie pieniędzy, żeby ci na dole o nie się zagryźli. Czyli klasyczne: dziel i rządź. Na realizację zadań potrzeba pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy.

PAP: Największym problemem dla samorządów powiatowych wydają się być szpitale i ich zbilansowanie. Jak w świetle tego oceniają Panowie w wprowadzaną właśnie przez Ministerstwo Zdrowia reformę, polegająca na zmianie finansowania szpitali, na wprowadzeniu sieci szpitali?

L.Węgrzyn: Problem finansowania szpitali nie jest problemem powiatów. To problem państwa. To problem zapisany w Konstytucji - w ustawie zasadniczej, to prawa obywatela, każdego obywatela do darmowej służby zdrowia, do zapewnienia mu bezpieczeństwa zdrowotnego. Powiaty są tylko instrumentem do realizacji polityki państwa, które - z przykrością trzeba powiedzieć - pozbyło się problemu, przekazując te zadania powiatom bez stosownego zabezpieczenia środków. Po kilkunastu latach walki o finansowanie szpitali w znacznej części udało się odbić od dna. Szpitale są mniej zadłużone niż były. Są w coraz większej części placówkami, które nie mają takich zobowiązań, które by kwestionowały ich istnienie. Natomiast co do nowych rozwiązań, to jeszcze nie ma na ich temat wyrobionego zdania, bo podobnie, jak i w innych przypadkach – wszystko na razie dzieje się teoretycznie. Jak to jeden z polityków powiedział: żyjemy w państwie teoretycznym. Krócej rzecz ujmując: nie znam na razie rozwiązań dotyczących finansowania szpitali powiatowych i dlatego nie mogę ich ocenić, nie chcę na razie na ich temat się wypowiadać.

Rozmawiał: Jacek Krzemiński

jmk/ woj/
 
KOMENTARZE: 8 PRZEJDŹ NA FORUM

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

 
2017-06-19 14:27:27
pracownik powiatu: bezwzglednie winny być zlikwidowane
 
2017-06-16 00:45:29
MB: Jedna osoba wykonująca dane zadanie w starostwie zostanie sklonowana na x w gminach po likwidacji powiatów. Chcecie reformy wprowadzicie bezpośredni wybór starosty.
 
2017-06-14 13:35:52
cepr: Należy przeprowadzić zmiany zarządcze w powiatach na przykładzie powiatu nowotarskiego oraz wprowadzić limit mieszkanców min 80 tys. aby mógł powstać powiat, połaczyć powiaty ziemskie z grodzkimi i już będą oszczędności
 
2017-06-14 09:15:58
mieszkaniec: Samorząd blisko społeczeństwa to jakiś żart, abstrakcja, fikcja z mojej miejscowości do starostwa to tylko 50 km
 
2017-06-12 15:28:32
samorządowiec: Powiaty to niewątpliwie dysfunkcjonalna i generująca koszty administracja.Kompetencje i zadania realizowane przez powiaty są odwrotnie proporcjonalne do wydatków na utrzymanie synekur takich jak : starosta, v-e starosta i w wielu powiatach dodatkowo trzech członków zarządu. Do tego skarbnik i sekretarz. Nie zapominajmy o radach powiatu liczących w niektórych przypadkach ponad 25 osób !!! Nie wspomnę już o samochodach i podróżach służbowych "wybrańców narodu" Koszty tej rozbudowanej administracji rocznie przekraczają 1.500.000 zł X ilość powiatów... Wnioski nasuwają się same. Zapraszam do dyskusji.
 
2017-06-12 14:35:37
samorządowiec powiatowy: Zgadzam się w 100% z Tomaszem Wojtanią. Powiaty powinny być bezwzględnie zlikwidowane, a zadania w zdecydowanej większości wchłonięte przez gminy. Te zadania zresztą i tak są dublowane w ustawach samorządowych. Pracowałem wystarczająco długo w samorządzie powiatowym i wiem jak potwornie jest tam rozbudowana biurokracja. Jakie ogromne oszczędności można byłoby uzyskać z likwidacji powiatów.Potrzebna jest tylko tzw. wola polityczna i prosty rachunek ekonomiczny, ale rzeczywiście polityków trudno jest przekonać do takich decyzji, bo straciliby oni zbyt wiele.
 
2017-06-12 13:20:04
kij: Gdyby z powiatów zrobić obligatoryjne związki gmin, gdzie wójtowie i burmistrzowie z urzędu byliby radnymi, to chyba jedyny sposób na pozostawienie tego niby samorządu.
Dalej należałoby te związki napełnić bardziej treścią tj kompetencjami, tyle ,że dziś mamy raczej proces odwrotny i chęci recentralizacji państwa.
Wzory mamy np w Niemczech, gdzie nie ma tylu jak w Polsce administracji specjalnych (mamy ich ponad 80), podległych bezpośrednio ministrowi.
Tyle , że to wymaga innej filozofii państwa obywatelskiego i wyzbycia się przekonania , że w Warszawie wszystko wiedzą najlepiej co do życia potrzeba, szczególnie na prowincji.
 
2017-06-12 11:47:53
Tomasz Wojtania: Aby coś wreszcie w Polsce się trwale zmieniło należy zmienić system zarządzania Państwem.

Jest nam potrzebna reorganizacja państwa i WZMOCNIENIE SAMORZĄDU TERYTORIALNEGO W POLSCE.

Chodzi o to, że Państwo powinno wzmocnić samorząd gminny i miejski konsolidując zadania JST w gminach.

Gminy powinny przejąć zadania powiatu z zakresu oświaty i pomocy społecznej oraz z zakresu bezrobocia (urzędy pracy powinny trafić pod Krajowe biuro pracy a świadczenia bezrobotnym powinien wypłacać OPS, tak jak i inne w ramach systemu świadczeń państwowych). PUP zajmowałby się tworzeniem miejsc pracy i szukaniem pracy. Gmina powinna przejąć drogi od powiatów tak aby na swoim terenie nimi zarządzać. Reszta dróg powinna być krajowa w gestii GDDKIA. Geodezja powinna wrócić pod GIGIK gdyż zasób jest i tak państwowy. Nadzór budowlany analogicznie. Itp.itd..

Powiaty powinny zatem zostać zlikwidowane, a w zasadzie wchłonięte przez gminy (miasta).

Województwa powinny zostać przekształcone w tworzone z mocy prawa związki komunalne gmin z terenu danego województwa.

Można by było utworzyć wtedy specjalny region dla Warszawy.

Rada gminy wybierałaby jednego swojego delegata/przedstawiciela do rady takiego związku. Lub byłby nim z mocy prawa wójt, burmistrz, prezydent.

Na czele takiego województwa powinien stać przedstawiciel rządu czyli wojewoda, a nie marszałek. Rząd musi przecież koordynować swą politykę z samorządem tak aby realizować zadania rządu i samorządu....czyli PAŃSTWA.

Nastąpiłoby wówczas połączenie wojewódzkiej administracji rządowej z samorządową na poziomie regionów a gminy poprzez delegata/przedstawiciela miałyby bezpośredni wpływ na to co się dzieje w regionie i w Państwie.

Samorządowcy mieliby wtedy wpływ na los państwa.

Środkami unijnymi decydowałby region pod kontrolą wojewody czyli państwa. Skończono by bzdury z budowaniem lotnisk aquaparków itp. gdzie popadnie.

Powinno się połączyć gminy "obwarzankowe" tak aby na danym terenie był jeden ośrodek decyzyjny ... a nie gmina wiejska i gmina miejska i jeszcze starostwo. To absurd i patologia. I marnotrawstwo środków publicznych, które blokuje rozwój Polski.

Niewątpliwie wzmocniono by samorząd gminny gdyż dziś struktura organizacyjna samorządu jest nieefektywna i zbyt kosztowna. A najlepsze efekty ma samorząd gminny. I ten trzeba wzmocnić.

Gminy i miasta to wielki sukces Polski. Powiaty i województwa to porażka.

Powinno się też opracować również plan RESTRUKTURYZACJI ADMINISTRACJI RZĄDOWEJ poprzez reorganizację Rady Ministrów. Minister powinien być odpowiedzialny za swą część budżetu i podległe mu jednostki wykonujące zadania. Tak jak teraz zrobiono ze spółkami Skarbu Państwa. Pieniądze powinny iść przez ministra odpowiedzialnego za swój budżet, a nie przez wojewodę w ślad za zadaniem do danej jednostki działającej w terenie. Powinno się zlikwidować jednostki wojewódzkie działające w zespoleniu pod wojewodą, gdyż inna rola powinna być przypisana wojewodą - zarządzanie regionem. Wojewodowie zarządzającymi regionami powinni przynajmniej częściowo uczestniczyć w pracach Rady Ministrów i współpracować z samorządami tworzącymi region.

Państwo Polskie powinno w końcu się zreorganizować i uelastycznić swoje struktury. Polska to i rząd i samorząd….2w1.

Szkoda, że to się nigdy nie spełni.

newsletter

TAGI

PARTNERZY 


  Związek Gmin Wiejskich     Związek Powiatów Polskich

KONTAKT
Polska Agencja Prasowa SA
ul. Bracka 6/8, 00-502 Warszawa
Tel.: (+48 22) 509 22 22
Faks: (+48 22) 509 22 34
REDAKCJA SERWISU SAMORZĄDOWEGO PAP
ul. Bracka 6/8, 00-502 Warszawa
Tel.: (22) 509 23 67
Faks: (22) 509 23 72, (22) 509 22 20
e-mail: samorzad@pap.pl
e-mail klubowy: klub@pap.pl
DZIAŁ SPRZEDAŻY I OBSŁUGI KLIENTA
Tel.: (22) 509 22 25
Faks: (22) 509 22 72
pap@pap.pl
PAP Copyright © PAP SA 2013 .
Redakcja  |  O portalu  |  Licencje  |  Polityka Prywatności  |  v 1.4.25