facebook RSS # #

14.12.2017 07:21

Polska Agencja Prasowa Serwis Samorządowy
 
2017-12-07 11:00       aktualizacja: 2017-12-07 08:18       WIADOMOŚCI
  A A A

Złe planowanie. PAN: w gminach przewidziano miejsce dla 60 mln Polaków

Złe planowanie. PAN: w gminach przewidziano miejsce dla 60 mln Polaków
Fot. Fotolia
W 115 gminach nadpodaż terenów mieszkaniowych w dokumentach planistycznych 10-krotnie przekracza liczbę mieszkańców - wynika z danych zebranych przez Instytut Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN.
 
Według tych danych, nawet 60 mln Polaków mogłoby zamieszkać na terenach przewidzianych pod zabudowę mieszkaniową w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego, które obowiązują w 2478 gminach w Polsce.
 
Rekordzistami pod względem nadpodaży terenów mieszkaniowych w planach są między innymi gminy podmiejskie. W położonej na południe od Warszawy gminie Prażmów, w której mieszka jedynie 10,3 tys. ludzi, według dokumentów planistycznych mogłoby się osiedlić 255,8 tys. mieszkańców (25-krotnie więcej niż obecnie).
 
Łącznie w Polsce jest 115 gmin, które według ich planów miejscowych, mogłoby zasiedlać co najmniej 10-krotnie więcej ludzi niż obecnie. W 740 gminach chłonność przekracza przynajmniej dwukrotność populacji.
 
Zdaniem prof. Przemysława Śleszyńskiego z Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN, nadpodaż terenów mieszkaniowych w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego powoduje silne rozpraszanie zabudowy. To z kolei generuje gigantyczne koszty, związane z uzbrojeniem i utrzymaniem infrastruktury, transportem publicznym, nadmiernymi dojazdami, które - zdaniem naukowca - w skali całego kraju mogą sięgać nawet 60-80 mld zł rocznie.
 
„Koszt uzbrojenia obszarów najbardziej rozproszonych jest dla gminy nawet 100 razy większy od kosztów zabudowy zwartej” - uważa naukowiec.
 
Według prof. Śleszyńskiego, rozproszenie zabudowy w Polsce wynika m.in. z tradycji historycznej. „W Kongresówce polityka carska była taka, żeby domy nie były zbyt blisko. Oficjalnie chodziło o przepisy przeciwpożarowe, ale tak naprawdę o to, żeby ludzie mniej się komunikowali, żeby nie konspirowali, żeby były gorsze relacje, więzi społeczne. Jak ktoś miał do przejścia dwa kilometry, to nie szedł, zwłaszcza zimą” – wyjaśnił.
 
Dodał, że na uwarunkowania historyczne nałożył się upadek planowania przestrzennego, który nastąpił po roku 1990 r. Jak zauważył Śleszyński, wynikało to z neoliberalnej doktryny, w której planowanie przestrzenne uchodziło za przeżytek komunizmu.
 
„To był wielki błąd. Polska urbanistyka była jedną z najlepszych na świecie, gdyż wywodziła się jeszcze z tradycji przedwojennych. Mieliśmy bardzo dobrze opracowane standardy planowania przestrzennego, choć komunistyczne władze nie zawsze liczyły się ze zdaniem urbanistów. Było nawet tak, że państwa wysokorozwinięte uczyły się od nas urbanistyki, a Amerykanie tłumaczyli na angielski nasze artykuły naukowe i opracowania. Jako urbaniści byliśmy rozchwytywani” - podkreślił naukowiec.
 
„Nasi urbaniści jeździli do krajów arabskich, afrykańskich. Nasze budynki stoją do dzisiaj, nadal obowiązują nasze założenia urbanistyczne wielu miast jugosłowiańskich, libijskich, irackich” - dodał.
 
Dla późniejszych planów nie stworzono już takich standardów i dopuszczono ich opracowywanie dla bardzo małych fragmentów gmin. Ustawodawcy nie przewidzieli też, że nie wolno zaplanować więcej terenów mieszkalnych, niż wynika to z realnych potrzeb gminy.
 
Mniej więcej w tym czasie Polacy zaczęli się bogacić i motoryzować, a ludność wylała się z centrów miast na przedmieścia, dopełniając spustoszenia w krajobrazie. „Tereny mieszkalne są szalenie rozbuchane w planach miejscowych. Do tego około połowę domów buduje się poza planami, na podstawie decyzji o warunkach zabudowy, a to jest bardzo szkodliwa instytucja prawno-administracyjna” – powiedział prof. Śleszyński.
 
W Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa trwają obecnie prace nad kompleksowymi regulacjami Kodeksu urbanistyczno-budowlanego, które mają rozwiązać problem nadpodaży planów miejscowych. Jak wyjaśnił resort, uchwalenie planu przez gminę będzie wymagało uwzględnienia prognozy demograficznej oraz zabezpieczenia środków finansowych na inwestycje celu publicznego niezbędnych do zagospodarowania terenu zgodnie z tym planem.

Natomiast nadużycia przy inwestowaniu na obszarach nie objętych planem miejscowym, na podstawie decyzji o warunkach zabudowy, mają zostać zlikwidowane przez tzw. ustawę inwestycyjną. Obecnie znajduje się ona na etapie opiniowania przez samorządy. Zasadnicza zmiana polega na wyznaczeniu w każdej gminie obszaru zabudowanego, na którym dopuszczalne będzie inwestowanie, mimo braku planu miejscowego.

Mateusz Kicka
 
kic/ woj/
TAGI: GMINA
 
KOMENTARZE: 5 PRZEJDŹ NA FORUM

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

 
2017-12-08 17:49:13
Łukasz: Matko, to teraz muszę sprzedać hektar działki i przeprowadzić się do bloku bo tak taniej i lepiej dla gminy. Co za kretyństwo.
 
2017-12-07 21:18:03
czytelniczka: zgadzam się z Obserwatorem, dodać należy że działka pod zabudowę to przecież najprostszy szybki zysk...... zysk wychodzący z mówienia "bo ja chcę"
 
2017-12-07 15:27:16
Andrzej Rogiński : To żadne odkrycie. Dr Adam Kowalewski od lat w tej sprawie pisze artykuły, powiadamia władze a te śpią. Andrzej Rogiński
 
2017-12-07 15:21:06
Starsza: Szkoda że mieszkając jako emeryci już 15 lat we wsi nie mamy ani kanalizacji ani dobrych dróg. Całe lato w tym roku bakterie EColi.....autobusy chodzą jak chcą....
 
2017-12-07 09:33:08
Obserwator: Nadpodaż terenów przeznaczonych pod zabudowę w planach miejscowych wynika z wielu uwarunkowań. Historycznych jak wspomina prof. Śleszyński ale także z potrzeby, chęci i ze świadomości ludzi, że działka pod zabudowę jest wartościowsza. Dzisiaj każdy obywatel chce, żąda i wymaga od władzy (szczególnie widać to na poziomie lokalnym) tego co chce. W latach 70 wieś ruszyła do miasta, dzisiaj miasto wyruszyło na przedmieścia, na wieś. Uwarunkowania się pozmieniały, mamy infrastrukturę, samochody i obywatel nie chce się "gnieździć" w skupisku blokowym. Nie chce nawiązywać relacji z drugim człowiekiem a i komunikacja się także zmieniła (internet, telefon...) Tak więc każdy ma marzenie i potrzebę uciekania od skupisk na wolną przestrzeń i budować się tam gdzie ma działkę. Tak więc "wymusza" na władzy lokalnej wprowadzania nowych terenów pod zabudowę w planach miejscowych i nie wynika to z racjonalnej kalkulacji potrzeb demograficznych ale ze zwykłej ludzkiej chęci – ja chcę. To władza niech się martwi (i od tego jest) aby zapewnić "całą infrastrukturę" dla obywatela. I nie ma znaczenia (dla obywatela) jakie to będą koszty. Bo to koszty "władzy"
newsletter

TAGI

PARTNERZY 


  Związek Gmin Wiejskich     Związek Powiatów Polskich

KONTAKT
Polska Agencja Prasowa SA
ul. Bracka 6/8, 00-502 Warszawa
Tel.: (+48 22) 509 22 22
Faks: (+48 22) 509 22 34
REDAKCJA SERWISU SAMORZĄDOWEGO PAP
ul. Bracka 6/8, 00-502 Warszawa
Tel.: (22) 509 23 67
Faks: (22) 509 23 72, (22) 509 22 20
e-mail: samorzad@pap.pl
e-mail klubowy: klub@pap.pl
DZIAŁ SPRZEDAŻY I OBSŁUGI KLIENTA
Tel.: (22) 509 22 25
Faks: (22) 509 22 72
pap@pap.pl
PAP Copyright © PAP SA 2013 .
Redakcja  |  O portalu  |  Licencje  |  Polityka Prywatności  |  v 1.4.25