facebook RSS # #

14.11.2018 02:32

Polska Agencja Prasowa Serwis Samorządowy
 
2018-09-06 14:15       aktualizacja: 2018-09-06 16:07       WIADOMOŚCI
  A A A

Miasta obywateli. Dr Krzysztof Głuc o wyzwaniach dla miast, idei współzarządzania i „gettoizacji” miast

Miasta obywateli. Dr Krzysztof Głuc o wyzwaniach dla miast, idei współzarządzania i „gettoizacji” miast
dr Krzysztof Głuc
- Obywatele zrozumieli, że miasta i gminy należą do nich. Jestem przekonany, że większego znaczenia będzie nabierała formuła referendum lokalnego, czyli takiego absolutnego wejścia obywateli do procesu decyzyjnego – mówi dr Krzysztof Głuc, dyrektor Małopolskiej Szkoły Administracji Publicznej Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, jeden z kandydatów na prezydenta Nowego Sącza. 

Rozmawiamy o idei współzarządzania miastami, problemach i wyzwaniach dla miast w przyszłości oraz o propozycjach dla Nowego Sącza. 

Serwis Samorządowy PAP: Doradzał Pan burmistrzom i prezydentom w nowoczesnym zarządzaniu i przekonywał, że jest potrzebny nowy model zarządzania. Co już dzisiaj się nie sprawdza?

Dr Krzysztof Głuc:
- Do głosu dochodzi młode pokolenie. Szczególnie widoczna jest różnica pokoleniowa ze względu na różne ery, w których te pokolenia się urodziły. Stare pokolenie rządzące urodziło się w erze przedcyfrowej, a pokolenie rządzonych, które jest teraz mocniejsze, urodziło się w erze cyfrowej. Nasza demokracja lokalna, samorządowa weszła na nowy poziom funkcjonowania.

Obywatele zrozumieli, że miasta i gminy należą do nich. I umieją to - w sensie pozytywnym - dla swoich potrzeb wykorzystywać. Ludzie biorą sprawy w swoje ręce i to oznacza, że zmienia się ich stosunek do zarządzających. Przestają być klientami. Jeżeli władza nadal będzie traktować ludzi jak klientów, to zderzy się ze ścianą. Ten proces trwa i będzie oczywiście przebiegał różnie w różnych miejscach. Trzeba jednak uznać inny sposób myślenia ludzi o samym zarządzaniu i ich uczestnictwie. 

Jaki dzisiaj Pana zdaniem system zarządzania w miastach jest potrzebny? 

- Mówimy o tzw. idei współzarządzania, uczestnictwie obywateli w procesie decyzyjnym. Mam tu na myśli kwestie konsultacji, dialogu instytucjonalnego pomiędzy władzami miejskimi a różnymi grupami interesów, czy środowiskami wyrażanymi w organizacjach pozarządowych, klubach, zarządach osiedli, sołectwach. Pozostaje kwestia znalezienia odpowiedniego balansu pomiędzy uczestnictwem, konsultacjami społecznymi a koniecznością brania odpowiedzialności za decyzje. Jestem przekonany, że większego znaczenia będzie nabierała formuła referendum lokalnego, czyli takiego absolutnego wejścia obywateli do procesu decyzyjnego. 

Czy polscy samorządowcy dzisiaj stosują ideę współzarządzania. W dużych miastach taka idea jest stosowana, ale w mniejszych samorządach? 

- Dużo zależy od indywidualnych cech włodarzy. Jedni robią to mocniej, inni słabiej. Natomiast jest coraz większe zainteresowanie samych mieszkańców tym procesem. Dlatego będzie musiało to być świadomie wykonywane i planowane przez włodarzy. Nie będzie to już wynikało z samych przymiotów osobistych człowieka, ale z jego świadomych decyzji, planu i strategii działania. Sądzę, że będzie to stawało się coraz powszechniejsze. Nie ma innego wyjścia, bo ludzie tego oczekują. 

Jak taki proces planować?

- Można wykorzystywać tutaj nowoczesne technologie, czy systemy do ankietowania mieszkańców. Na przykład Warszawa ma taki system powiadamiania przez mieszkańców o różnych sprawach. Najlepszym narzędziem jest systematyczna, zaplanowana rozmowa, ale nie kiedy coś się dzieje, kiedy jest „awantura”, ale uczestniczenie mieszkańców reprezentowanych np. w zarządach osiedli w dialogu z władzami miasta. To jest kwestia wykorzystywania mediów, a także mediów społecznościach, które mogą być narzędziem komunikacji. 

Jakie zmiany czekają mieszkańców dużych miast w najbliższych latach? 

- Przyzwyczailiśmy się w ostatnich latach do tego, że zmiana stała się czymś stałym, została wbudowana w nasze myślenie o rzeczywistości. Jeżeli coś się nie poprawia, to czujemy niepokój. W ostatnich latach z roku na rok było lepiej: lepsze drogi, ulice, chodniki, wodociągi, telefonia komórkowa, Internet itd. W związku z tym pojawia się presja ze strony mieszkańców miast: chcemy lepiej, chcemy więcej, co jest absolutnie naturalne. Mamy świadomość, że to co było proste i łatwe już zrobiliśmy. Nowe rzeczy, które są do zrobienia, kosztują bardzo duże środki finansowe.

Korzystaliśmy do tej pory ze środków unijnych. Tylko, że uzależniliśmy się od nich. To jest jak kroplówka, bez której nie potrafimy żyć. Tymczasem zmieni się perspektywa finansowa i zmienią się priorytety Unii Europejskiej po roku 2020. Dzisiaj tego nie wiemy, ale wszystko na to wskazuje, że będzie mniej pieniędzy na projekty infrastrukturalne. Środki unijne będą raczej przeznaczane na budowanie innowacyjności, przedsiębiorczości, na nowe gałęzie gospodarki. Mamy jeszcze kilka lat, żeby do tego się przygotować. To jest kwestia odpowiedniego planowania budżetowego, ustalania priorytetów do działań podejmowanych przez miasta. To będą trudne dyskusje. Ale prezydentem, burmistrzem, wójtem nie zostaje się po to, aby było miło i przyjemnie, ale żeby coś zrobić dla tego miasta, w którym się startuje. 

Nowi włodarze gmin będą musieli zmierzyć się z problemem starzenia się społeczeństwa. Do 2050 r. będziemy jednym z najstarszych społeczeństw w krajach Unii Europejskiej. 

- Kwestia demograficzna to będzie nieprawdopodobny problem w Polsce. Dzisiaj cieszymy się, bo wskaźnik dzietności w Polsce poprawił się i przekroczył lekko 1,4. Ale on jest ciągle za niski. Potrzeba działań przez wiele lat, aby mogła nastąpić niezauważalna, istotna zmiana. Miasta będą się starzeć, dlatego infrastrukturę miasta, ale i ofertę usług publicznych musimy przystosować do nieco starszego wieku naszych mieszkańców. 

Jakie niebezpieczeństwa czyhają na miasta w przyszłości? Pan w Strefie Zarządzania SWPS mówił, że grozi nam tzw. „gettoizacja miast”? Co to dokładnie oznacza?

- Polskie miasta, w porównaniu z miastami w innych krajach, mają jeszcze charakter dosyć homogeniczny, są to miasta jednorodne. Ryzyko „gettoizacji” miast czyha jednak za rogiem, jeśli popatrzymy na historię miast na świecie. Oczywiście to określenie używam w cudzysłowie. Wiele lat temu było one związane z kwestiami narodowościowymi, ale teraz chodzi o inne czynniki. Przyczyną „gettoizacji miast” może być rozwarstwienie o charakterze ekonomicznym, ale także o charakterze wiekowym. Pojawi się kwestia wykluczenia „cyfrowego” mieszkańców. Będą przestrzenie miasta zamieszkiwane przez ludzi bardziej zaawansowanych technologicznie. To są doświadczenia z innych krajów.

Przykładowo, w Detroit centrum miasta stało się obszarem niemal „wyklętym”, ograniczonym dla normalnego wykorzystania. Mieszkańcy, którzy mieli dochody, których było na to stać, przenieśli się w inne obszary miasta. Z kolei południowa część Chicago uznawana była za niebezpieczną, gorzej rozwijającą się. Olbrzymi wysiłek władz miasta został włożony we wprowadzenie tam elementów rozwojowych. Pytanie czy my sobie z tym poradzimy? Jestem tutaj optymistą, umiarkowanym, ale jednak – ze względu na charakter polskich miast – one są z natury swojej homogeniczne.

Kandyduje Pan na prezydenta Nowego Sącza. Nie szkoda będzie Panu zostawiać kariery naukowej?

- Nie ma w życiu prostych decyzji. Zawsze jest coś kosztem czegoś. Pewnie, że jest szkoda, ale nie zostawię tego całkiem, będę chciał pracować na uczelni. To akurat można połączyć.

Co zaproponuje Pan mieszkańcom Nowego Sącza? 

- Nie będzie chyba zaskoczeniem, że będą chciał bardzo mocno angażować mieszkańców w procesy decyzyjne, np. z wykorzystaniem specjalnej aplikacji do konsultacji miejskich, czy też poprzez znaczące upodmiotowienie zarządów osiedli. Z pewnością wiele wysiłku zostanie włożone w systematyczną poprawę jakości życia – Nowy Sącz powinien stać się miastem, w którym będzie chciało się żyć ze względu na szeroką i nowoczesną ofertę usług publicznych, np. znakomite szkoły, miejsca do rekreacji i sportu amatorskiego, poprawiającą się stale infrastrukturę drogową. Miałem okazję przygotowywać Strategię Rozwoju Nowego Sącza 2020+ - trzeba ją po prostu konsekwentnie wdrożyć...

Przekonywał Pan, że każde miasto powinno mieć swoją ideę tzw. DNA miasta. Jakie jest DNA Nowego Sącza?

- Nowy Sącz to miasto od lat ciekawe ze względu na swoje ambicje i charakterystyczne cechy – miasto tzw. „eksperymentu sądeckiego” z lat 60-tych, miejsce gdzie w swoisty sposób „wybuchła” przedsiębiorczość, z której miasto zasłynęło w ostatnich 25 latach. Z pewnością jest to miasto, którego DNA wynika z jego historii i doświadczenia mieszkańców – upatruję je właśnie w potencjale rozwojowym Sądeczan. To miasto winno być miejscem dawania szans rozwojowych dla każdego obywatela, dla każdej firmy. Aby tak się stało, konieczne jest gruntowne przemyślenie sposobów osiągania celów, które są zapisane w Strategii, bo często jest tak, że to właśnie taktyka jest błędna, bo opieramy ją na błędnych przekonaniach i bardzo niedoskonałych narzędziach, a w konsekwencji tracimy kontakt z tym co naprawdę ważne. Wierzę, że Nowy Sącz może być miastem wyjątkowym, w którym prawo do miasta jest dla każdego mieszkańca.


Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała: Anna Mikołajczyk-Kłębek

Dr Krzysztof Głuc
jest dyrektorem Małopolskiej Szkoły Administracji Publicznej Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Absolwent historii w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie, doktorat w National Louis University w Chicago, USA.

Pełnił funkcję prorektora ds. dydaktycznych oraz Dziekana Wydziału Studiów Politycznych w WSB-NLU w Nowym Sączu. Był wiceprezesem Zarządu ds. Strategii i Rozwoju w Sądeckich Wodociągach Sp. z o.o.. Autor i ekspert w wielu projektach rozwojowych na terenie województwa małopolskiego i podkarpackiego angażujących instytucje samorządu terytorialnego, organizacje pozarządowe oraz firmy, specjalista w zakresie zarządzania projektami infrastrukturalnymi współfinansowanymi ze środków Unii Europejskiej. Bierze udział w projekcie wsparcia reformy samorządowej na Ukrainie.

 
KOMENTARZE: 0 PRZEJDŹ NA FORUM

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

 
newsletter

TAGI

PARTNERZY 


  Związek Gmin Wiejskich  

KONTAKT
Polska Agencja Prasowa SA
ul. Bracka 6/8, 00-502 Warszawa
Tel.: (+48 22) 509 22 22
Faks: (+48 22) 509 22 34
REDAKCJA SERWISU SAMORZĄDOWEGO PAP
ul. Bracka 6/8, 00-502 Warszawa
Tel.: (22) 509 23 67
Faks: (22) 509 23 72, (22) 509 22 20
e-mail: samorzad@pap.pl
e-mail klubowy: klub@pap.pl
DZIAŁ SPRZEDAŻY I OBSŁUGI KLIENTA
Adam Michrowski
Tel.: (22) 509 29 47
Kom.: 516 363 056
a.michrowski@pap.pl
PAP Copyright © PAP SA 2013 .
Redakcja  |  O portalu  |  Licencje  |  Polityka Prywatności  |  v 1.4.25