facebook RSS # #

26.07.2017 10:38

Polska Agencja Prasowa Serwis Samorządowy
 
2017-07-17 12:15       aktualizacja: 2017-07-17 16:40       Wiadomości PAP
  A A A

Dla dużych rodzin. Wsparcie zaczęło się od samorządów

Dla dużych rodzin. Wsparcie zaczęło się od samorządów
Fot. Paweł Kula
Na Kartę Dużych Rodzin najpierw otworzyły się samorządy – mówi w wywiadzie dla PAP Joanna Krupska, prezes Związku Dużych Rodzin 3Plus.

Jej zdaniem dzięki temu, że samorządy wprowadziły na powszechną skalę Kartę Dużych Rodzin, przekonała się do tego także administracja centralna, decydując się na uruchomienie ogólnopolskiej karty.


Rozmowa z Joanną Krupską, prezes Związku Dużych Rodzin 3Plus

PAP: Skąd wzięła się Karta Dużej Rodziny w Polsce?

Joanna Krupska:
Zaczęło się w 2007 roku wraz z powstaniem Związku Dużych Rodzin. Nie mogliśmy pogodzić się z brakiem polityki rodzinnej w Polsce. Przyglądaliśmy się różnym formom polityki rodzinnej w Europie Zachodniej. I wówczas sformułowaliśmy szereg postulatów. Wśród nich było wprowadzenie w Polsce Karty Dużej Rodziny, narzędzia wspierającego rodziny z trojgiem i większą liczbą dzieci. Takie rodziny były w Polsce zawsze najuboższą grupą społeczną, w sposób szczególny dotkniętą skutkami braku polityki rodzinnej. Brak takiej polityki był niesprawiedliwością wobec wszystkich wychowujących dzieci.

- Ale jednak szczególnie dotkliwe mogło to być dla rodziców, którzy mieli więcej dzieci.

- Dlatego chcieliśmy zaproponować jakieś rozwiązanie skierowane do tej grupy. Wiedzieliśmy, że w Europie istnieją bardzo różne Karty Dużej Rodziny. Były one wprowadzane na poziomie centralnym (we Francji, Belgii, na Węgrzech), regionalnym, np. w landach (Niemcy, Austria), samorządowym (we Włoszech) czy też jako projekt mieszany (w Hiszpanii). Nasz postulat był taki, aby w Polsce Karta Dużej Rodziny została wprowadzona na poziomie centralnym. Wtedy jednak, a był to 2008 rok, nie było mowy, żeby to zostało przyjęte ze zrozumieniem.

Realizowano wyłącznie model polityki socjalnej, skierowanej na pomoc ubogim i zawsze obwarowanej kryterium dochodowym, nie odróżniano jej od polityki rodzinnej. Zmiana tego podejścia wymagała długiej pracy. Przez ostatnie dziesięć lat udzielaliśmy setki wywiadów, rozmawialiśmy z wieloma osobami, uświadamiając wagę polityki rodzinnej, która dostrzega wychowywanie każdego dziecka jako pracę potrzebną całemu społeczeństwu, uznaje i rekompensuje rodzicom jej wartość ekonomiczną.

Pomoc państwa zmienia charakter z jałmużny dla biednych w słuszne i sprawiedliwe rekompensowanie ważnej pracy. Tym bardziej, że system emerytalny, a także system podatków pośrednich (VAT i akcyza), stawia rodziny wychowujące dzieci w gorszej sytuacji finansowej w stosunku do tych, którzy ich nie wychowują. Nie uważaliśmy za sprawiedliwe tego, że decyzja za urodzenie i wychowywanie kolejnego dziecka wpychała rodzinę w coraz głębszą biedę, niekiedy skrajną.

Postanowiliśmy jednak najpierw spróbować wprowadzić Kartę Dużej Rodziny na poziomie lokalnym, w Grodzisku Mazowieckim, którego władze samorządowe były otwarte na dialog z mieszkańcami. Zorganizowaliśmy konferencję, aby zaprezentować nasze argumenty. Zaprosiliśmy również naszych ekspertów. Staraliśmy się pokazać absurdalność braku polityki rodzinnej wobec głębokiego kryzysu demograficznego w Polsce, a także fałszywość wizerunku rodzin wielodzietnych jako patologii. Przyszło wielu samorządowców i mieszkańców. Po konferencji sformułowaliśmy postulaty rodzin, propozycje zmian w gminie. Najważniejsze było dla nas, by namawiać do Karty Dużej Rodziny.

- Były to działania pionierskie?

- Już wtedy działała Karta Dużej Rodziny we Wrocławiu – była to karta działająca tylko w weekendy. Na naszej konferencji byli przedstawiciele samorządu wrocławskiego. Pojawili się również reprezentanci samorządu warszawskiego, który wprowadził darmową komunikację miejską dla warszawskich rodzin wielodzietnych z pięciorgiem dzieci. Rozmowy z władzami Grodziska Mazowieckiego, aby kartę odpowiednio przygotować – tak, by była przydatna na co dzień, toczyły się przez rok. Efekt był bardzo dobry. Wprowadzono kartę w dwóch wariantach: dla rodzin z trojgiem i czworgiem lub większą liczbą dzieci. Ulgi obejmowały komunikację miejską, zajęcia pozalekcyjne, imprezy miejskie czy sportowe.

Wprowadzenie tego rozwiązania było dużym wydarzeniem, które staraliśmy się nagłośnić. Powołując się na to osiągnięcie, takie rozwiązanie wprowadziły Tychy, Sandomierz. Potem był Łowicz, Bielsko – Biała, Żory. I tak to się zaczęło. W 2015 roku było już ponad 400 samorządów, które wprowadziły u siebie takie karty. W tej chwili trudno to oszacować, sprawa się trochę skomplikowała w związku z istnieniem karty ogólnopolskiej.

- Dzięki Państwa aktywności pojawił się impuls skłaniający do realizacji dobrych praktyk w samorządach?

- Zaczęła się „wędrówka” Karty Dużej Rodziny po Polsce. Z roku na rok tych kart zaczęło przybywać. Burmistrz Grodziska, Grzegorz Benedykciński, stwierdził, że karta dla gminy jest niewielkim wydatkiem, a ma bardzo dobre oddziaływanie społeczne. Po pierwsze przybyło użytkowników basenu, kina – w sumie lepszy biznes i mieszkańcy zadowoleni.

Po drugie, Karta Dużej Rodziny okazała się narzędziem efektywnie i pozytywnie zmieniającym świadomość społeczną i wizerunek rodzin wielodzietnych. Jest przyznawana bez względu na kryterium dochodowe, a nie dlatego, że rodzina jest biedna. Rodzina nie musi wykazywać swojego ubóstwa, co dla wielu zawsze było upokarzające. Nie patrzy się na rodzinę przez pryzmat jej biedy. Kartę przyznaje się dlatego, że w rodzinie urodziło się trzecie dziecko. Jest to wyraz zrozumienia, że będzie potrzeba większego wysiłku i nakładów, żeby to dziecko wychować.

Karta premiuje ten wysiłek rodziców i w pewnym sensie go dowartościowuje, nagradza i widzi w nim wartość dla gminy i szerzej rozumianej społeczności. Rozprzestrzenianie się kart w Polsce zmieniało sposób rozumienia rodziny i sposób jej wspierania, zmieniało świadomość – jest to największa wartość i znaczenie Karty Dużej Rodziny.

- To były początki, a jak dzisiaj wygląda współpraca z samorządami?

- Grodzisk Mazowiecki był przekonany, że jest to świetny mechanizm. W związku z tym, razem ze Związkiem Dużych Rodzin w 2011 r., zorganizował dużą konferencję w Warszawie, na którą przyjechało około 300 samorządowców. Nawiązaliśmy kontakty, zawiązały się przyjaźnie, wiele osób zaraziło się pomysłem karty. Niedługo po konferencji karty wprowadziło kilkadziesiąt samorządów. W 2012 r. podczas konferencji w senacie postanowiliśmy zawiązać „Forum Samorządowe na Rzecz Dużych Rodzin”. Udział w nim był uwarunkowany wprowadzeniem Karty Dużej Rodziny przez zainteresowany uczestnictwem samorząd. Na początku było 10 miast.

W tej chwili do forum należy 25 samorządów. Jest to związek nieformalny, ale co najmniej dwa razy w roku się spotykamy. Co roku zmienia się prezydencja, co wiąże się z organizacją Ogólnopolskiego Zjazdu Dużych Rodzin u siebie. Pierwszym organizatorem był Grodzisk Mazowiecki, potem Lublin, Łowicz, Gniezno, a w tym roku Nysa.

- Projekt ewoluował?

- Wraz ze wzrostem liczby samorządów wprowadzających karty rósł także nasz związek: koła Związku Dużych Rodzin często wyrastały w związku z zapotrzebowaniem wielodzietnych rodzin, które chciały mieć w swoim miejscu zamieszkania takie karty, inicjowały je w swoich miejscach zamieszkania, współpracowały przy wprowadzaniu ich w życie. Obecnie mamy 75 kół w całym kraju.

- Koła działają na najniższym administracyjnym poziomie?

- Utworzenie koła ułatwia prowadzenie rozmów z samorządami. Inną pozycję ma pojedyncza rodzina, a inną, dużo silniejszą, stowarzyszenie rodzin. We współpracy kół i samorządów organizowaliśmy konferencje z udziałem burmistrzów i samorządowców w Toruniu, Łowiczu, Sochaczewie, Szczecinie, Poznaniu, Krakowie, Lublinie, Pile, Warszawie, Wrocławiu, i w innych miejscach. Na konferencjach przekonywaliśmy, że warto zakładać karty i rozszerzać ich zakres. Wymienialiśmy się doświadczeniami, gdzie i jakie mechanizmy można stosować.
 
- Oddolne inicjatywy budzące świadomość w przestrzeni publicznej mają znaczenie. Widać w tym socjologiczne myślenie.

- Między 2008 a 2014 rokiem utworzył się pewien ruch społeczny polegający na wprowadzaniu Kart Dużej Rodziny. Miał on dużą pozytywną energię. Setki osób były w to zaangażowane. Ponad połowa ludności Polski została objęta zasięgiem działania samorządowych kart. Prawie wszystkie - wyjątek stanowi Warszawa - metropolie i duże miasta wprowadziły Kartę Dużej Rodziny.

- Jak to wyglądało geograficznie?

- Geograficznie zawsze najwięcej kart było na Mazowszu.

- Ale Warszawa, jak Pani powiedziała, była wyłączona z tego projektu?

- Tak, Warszawa była wyłączona. Dwukrotnie pani prezydent obiecywała wprowadzenie Karty Dużej Rodziny, ale dotychczas Warszawa jej nie ma.

- A poza Mazowszem?

- Takim miejscem, gdzie powstało dużo kart, był również Śląsk, ale także województwo podkarpackie, wielkopolskie, małopolskie, łódzkie.

- Inne rejony Polski?

- Najmniej kart samorządowych jest w województwie zachodniopomorskim, niewiele w kujawsko–pomorskim, świętokrzyskim, opolskim i podlaskim.

- Choć tam też taka potrzeba istnieje.

- Z drugiej strony jest tam dużo mniej większych rodzin. Np. w województwie opolskim mamy współczynnik dzietności, który wynosi 1,0. Jednak trzeba podkreślić, że samorządowe Karty Dużych Rodzin funkcjonują w każdym województwie.

- Jest jeszcze poziom centralny?

- Władze centralne przekonały się do tego mechanizmu. W 2013 roku mieliśmy 137 miast, które już wprowadziły Kartę Dużej Rodziny. Wiadomo było, że szykują się do tego kolejne. W czerwcu 2013 r. do Grodziska Mazowieckiego przyjechał pan prezydent Bronisław Komorowski i pan minister Władysław Kosiniak-Kamysz. Obaj zapowiedzieli, że wprowadzą kartę ogólnopolską. Rzeczywiście, dokładnie po roku, w czerwcu 2014 zostały wręczone pierwsze karty ogólnopolskie. Można powiedzieć, że było to wynikiem oddolnego procesu społecznego, toczącego się przez miasta i gminy w całej Polsce.

- Karty Dużych Rodzin są wydawane na czterech poziomach administracyjnych?

- Warto zauważyć, że są różne kompetencje i możliwości samorządu i władz centralnych. Tym możliwościom odpowiada zakres i zasięg wprowadzanych zniżek i ulg. Po pierwsze, jest poziom ogólnopolski, centralny. Wcześniej karty zaczęły również wprowadzać województwa oraz powiaty (pierwsza była wołomińska, a następnie tarnowska). W całej Polsce funkcjonują karty gminne.

Gmina, w związku z ustawą o samorządzie, ma prawo wprowadzać ulgi, ale tylko dla swoich mieszkańców - podobnie powiat, czy województwo. Istnieją, owszem, uregulowania międzygminne. Znowu powołam się na Grodzisk Mazowiecki (to moje miasto), z którym mniejsze gminy ościenne nawiązują porozumienia w sprawie karty. Wtedy wójt musi podpisać porozumienie z burmistrzem. Na mocy tego porozumienia mieszkańcy np. Żabiej Woli mogą korzystać ze zniżek na grodziskim basenie. To wszystko regulują finansowo urzędy gmin wymienionych miejscowości.

- W ramach Karty Dużej Rodziny ulgi na własne usługi proponują również przedsiębiorcy?

- Można powiedzieć, że był to pomysł Tychów. Karty w innych samorządach powszechnie przejęły to rozwiązanie. We wszystkich kartach obok oferty ze strony gminy, jest też oferta przedsiębiorców prywatnych: to zniżki oferowane przez wszelkiego rodzaju sklepy, punkty usługowe, szkoły prywatne, etc. Informacje na ten temat zamieszczane są na stronie gminy lub na stronie gminnej Karty Dużej Rodziny.

- Jakiego rodzaju zniżek oczekują beneficjenci?

- Trzeba tu rozróżnić benefity kart gminnych od korzyści związanych z kartą ogólnopolską. Te pierwsze, samorządowe, dotyczą codziennego życia w miejscu zamieszkania. Rodziny szczególnie doceniają ulgi związane z komunikacją miejską – dotyczy to większych gmin, posiadających taką komunikację. Istotne jest korzystanie z usług oferowanych przez centra kultury, stadiony, baseny. Cenione są zniżki na przedszkola, żłobki. Ważne dla rodzin są oferowane zniżki w opłatach za wywóz śmieci. Ciekawym rozwiązaniem jest zastosowana w Serocku zniżka na dostarczaną wodę. O wysokości i zakresie zniżek każdorazowo decyduje Rada Gminy.

Na inne korzyści mogą liczyć posiadacze karty ogólnopolskiej. Zwłaszcza ci, którzy dużo podróżują, bo dotyczą ich zniżki w PKP i Intercity, zniżki na bilety w muzeach narodowych, niektórych teatrach, bezpłatne wejścia do parków narodowych, duże ulgi w cenach wydawanych paszportów. Tutaj także można liczyć na zniżki w sektorze prywatnego handlu i usług, często w sieciach o zasięgu ogólnopolskim jak np. Carrefour, Lidl, Eurocash, Orlen, Lotos, Play, 5-10-15. Niedawno została przyznana zniżka w firmie ENEA (dostawcy energii elektrycznej).

- Czy karta obejmuje też artykuły szkolne, bo po wakacjach wielu rodziców odczuje ten wydatek. W przypadku rodzin wielodzietnych ten koszt jest znaczący.

- Były takie oddzielne programy, dotyczące wyprawki szkolnej, prowadzone w województwie małopolskim, ale w Kartach Dużej Rodziny takiego rozwiązania jeszcze nie ma. Choć są sklepy papiernicze, udzielające zniżki. Na pewno trzeba o tym myśleć, bo dla rodzin jest to ważna kwestia.

- Można powiedzieć, że teraz dużym wsparciem, zwłaszcza dla większych rodzin, jest program „500 plus”.

- Myślę, że bez tego procesu społecznego, tych zmian w świadomości społecznej, jakie miały miejsce w poprzednich latach miały miejsce, program „500 plus” byłoby trudno wprowadzić. Chciałabym podkreślić, że „500 plus” jest mechanizmem, który zmienia położenie materialne rodzin w sposób rzeczywisty. Mamy szereg danych, pokazujących, że ubóstwo dzieci i młodzieży, zwłaszcza skrajne, zostało prawie zlikwidowane, bo zmniejszone o 94 proc., a ubóstwo relatywne o 64 proc.

Błędem byłoby porównywanie oddziaływania w wymiarze finansowym świadczenia „500 plus” i Karty Dużej Rodziny. Oczywiście, zniżki udzielane w ramach karty są pomocne dla budżetu rodzinnego, ale to nie są zmiany rewolucyjne. Można mówić o tym, że w kieszeniach rodziców, za pośrednictwem Karty Dużej Rodziny, zostaje średnio pomiędzy 50 a 500 zł miesięcznie.

Zasadnicza wartość Karty Dużej Rodziny jako narzędzia polityki społecznej leży w jej szerokim oddziaływaniu na świadomość społeczną. Angażując różne podmioty: rodziny, stowarzyszenie, samorządy, ministerstwo, przedsiębiorców, tworzy wspólną działalność wspierającą i dowartościowującą trud rodziców, którzy zdecydowali się na wychowanie trzeciego i kolejnego dziecka.

Pragnę jeszcze raz podkreślić, że pierwszym celem Karty Dużej Rodziny jest zmiana świadomości społecznej. Karta zmienia filozofię patrzenia na rodzinę wielodzietną. Karta przezwycięża szkodliwy stereotyp o nieodpowiedzialności i patologii rodziny wielodzietnej. Zawsze jest jakiś odsetek rodzin, w których pojawiają się tego rodzaju problemy, ale nie można generalizować.

- Można ten mit obalić, zwracając uwagę na wartości, jakie wnosi na rzecz społeczeństwa duża rodzina.

- W 2016 roku razem z IPSOS przeprowadziliśmy badania rodzin wielodzietnych w Polsce i okazało się, że są to rodziny w dużym stopniu zadowolone z życia. Mimo ubóstwa przedsiębiorcze i zaradne. Średni dochód w takich rodzinach jest wyższy od przeciętnej, ale fakt, że trzeba go dzielić na więcej części, powoduje obniżenie zamożności. Niestety liczba takich rodzin w Polsce jest coraz mniejsza.

- Wywołała Pani problem zastępowalności pokoleń.

- Powołam się na dane ONZ, mówiące o tym, że pod koniec tego wieku będzie 21 milionów Polaków. Czyli nastąpi 45 proc. ubytek ludności.

- Znowu pojawia się kwestia świadomości społecznej i odpowiedniej polityki prowadzonej przez państwo.

- Wcześniej prowadzona polityka społeczna opierała się na wsparciu rodzin w zależności od tego, czy jest to rodzina biedna, czy bogata. Na szczęście się to zmienia.

- Decydowało kryterium dochodowe?

- Polityka prowadzona wobec rodzin była polityką jałmużny. Jak jesteś biedny, to można cię wspierać, jeśli bogaty, to takiej potrzeby nie ma. To niesprawiedliwe. Rodziny, które mają dużo dzieci, więcej konsumują, płacą dużo wyższy podatek VAT. Także system emerytalny nie zauważa wartości pracy opiekuńczo–wychowawczej rodziców, ani kosztów wychowania i również premiuje tych, którzy nie mają dzieci lub mają ich mało. Dobra polityka rodzinna powinna równoważyć tę niesprawiedliwość.

Rodzina, w której wychowuje się więcej dzieci, pracuje dla dobra społeczeństwa. Praca wychowawcza przed 2007 r., kiedy jeszcze nie było ulgi rodzinnej, traktowana była jako konsumpcja luksusowa. Wychowywanie dzieci to – obok tego, że jest źródłem radości, i osobistego spełnienia - praca na rzecz ogółu. Bez następnego pokolenia nie będzie rozwoju ekonomicznego i nie będzie rozwoju społecznego.

- Zauważono wreszcie pracę wychowawczą w domu, która do najłatwiejszych nie należy.

- Na pewno jest wymagająca, trudna, ale także niezwykle twórcza i dająca wielką satysfakcję. Ale posiada też wartość ekonomiczną. Oblicza się, że pracując w domu, kobiety wypracowują 30 proc. PKB.

- Czy mają Państwo jakieś pomysły na przyszłość? Co można by udoskonalić w ofercie Karty Dużej Rodziny? Czy rysują się jakieś potrzeby rodzin dotychczas nieuwzględniane?

- Warto myśleć o udoskonalaniu kart samorządowych: o mechanizmach dotyczących nowych obszarów zniżek, np. opłatach za kanalizację, wodę. Można również pomyśleć o synchronizacji karty ogólnopolskiej z samorządową. W obu rodzajach kart warto rozszerzać ofertę zniżek o nowe podmioty. Ciekawą i bardzo pożądaną zmianą w karcie ogólnopolskiej byłoby rozszerzenie uprawnionych na rodziców wielodzietnych, których część lub wszystkie dzieci już dorosły, co niedawno zapowiadała pani minister Elżbieta Rafalska.

- Od stycznia br. Związek Dużych Rodzin został partnerem Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w obsłudze programu Karty Dużej Rodziny. Co oznacza to w praktyce?

- W styczniu 2017 br. wygraliśmy konkurs na akwizycję Ogólnopolskiej Karty Dużej Rodziny. Związek Dużych Rodzin „Trzy Plus” stał się partnerem ministerstwa w podpisywaniu umów z nowymi partnerami Karty Dużej Rodziny. Zapraszamy wszystkie rodziny do współpracy: warto podejmować rozmowy ze znajomymi przedsiębiorcami, można zgłaszać firmę chętną do udzielania zniżek na stronie internetowej: zglosswojafirme.3plus.pl lub zaproponujfirme.3plus.pl.

W ostatnich dniach opracowana została darmowa aplikacja „Karta Dużej Rodziny” (połączona z geolokalizacją) na urządzenia mobilne, która pomoże w wyszukaniu zniżek na obszarze całej Polski. Wersja startowa jest dostępna w Appstore i Sklep Play.

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Jacek Sądej
TAGI:
 
KOMENTARZE: 0 PRZEJDŹ NA FORUM

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

newsletter

TAGI

PARTNERZY 
  Związek Gmin Wiejskich     Związek Powiatów Polskich

KONTAKT
Polska Agencja Prasowa SA
ul. Bracka 6/8, 00-502 Warszawa
Tel.: (+48 22) 509 22 22
Faks: (+48 22) 509 22 34
REDAKCJA SERWISU SAMORZĄDOWEGO PAP
ul. Bracka 6/8, 00-502 Warszawa
Tel.: (22) 509 23 67
Faks: (22) 509 23 72, (22) 509 22 20
e-mail: samorzad@pap.pl
e-mail klubowy: klub@pap.pl
DZIAŁ SPRZEDAŻY I OBSŁUGI KLIENTA
Tel.: (22) 509 22 25
Faks: (22) 509 22 72
pap@pap.pl
PAP Copyright © PAP SA 2013 .
Redakcja  |  O portalu  |  Licencje  |  Polityka Prywatności  |  v 1.4.22