facebook RSS # #

17.11.2018 02:23

Polska Agencja Prasowa Serwis Samorządowy
 
2018-10-23 14:55       aktualizacja: 2018-10-23 14:55       Wiadomości PAP
  A A A

Za długie liczenie. Komentarze Czytelników o pracy komisji ds. ustalenia wyników głosowania

Za długie liczenie. Komentarze Czytelników o pracy komisji ds. ustalenia wyników głosowania
Fot. PAP/J. Bednarczyk
17 godzin pracy za 300 zł bez zapewnionej pomocy, bez napoi i jedzenia; prawie 1,5 godziny na przekazanie dokumentów między komisjami – komentują Czytelnicy.

„Byłem w komisji nocnej. Za 1000 zł bym tam nie poszedł. To, co się tam działo, to jakiś cyrk” pisze w komentarzu pod jednym z artykułów Jan. „Zostawili nas pięcioro z 5000 tys. głosów, [których] obliczenie zajęło nam tyle samo, co spisanie ich do największego idiotyzmu, jakimi były protokoły” – wytyka. „Zaczęliśmy o 21, a raczej mieliśmy zacząć, ale czekaliśmy prawie 1,5 godziny na przekazanie [dokumentów] ze strony komisji dziennej [ds. przeprowadzenia głosowania]. I w ten sposób dzienna skończyła o 22:30, a my dopiero zaczęliśmy” - relacjonuje.

Jego zdaniem nawet „osoba po fachu” miałaby problem z wypełnieniem protokołów.

„Skończyliśmy wszystko do momentu zawiezienia głosów o godzinie 14 następnego dnia. Więc 17 godzin pracy za 300 zł bez zapewnionej pomocy, o którą prosiliśmy, bez praktycznie żadnych napoi ani jedzenia, bez obeznanego informatyka” – wylicza Czytelnik.

„Pierwszy i ostatni raz. Powiedziano nam, że zawsze wygląda to tak, że siedzi się od 21:00, do 3:00, max. 4:00. (…) Gdyby mi ktoś powiedzieli, że będę musiał siedzieć od 21:00, a przekazanie papierów miedzy komisjami potrwa ponad 1h i będziemy musieli przekazywać do 11, to od razu bym z tego zrezygnował” – wskazuje z kolei MikeMikel. „14h za tak marną kasę to przesada, dodatkowo spóźniłem się do pracy” - narzeka.

Według niego nocna komisja powinna mieć stawkę godzinową, bo nigdy nie wiadomo, o której skończy się liczenie.

„Komisja, której byłem przewodniczącym pracowała bardzo prężnie, bo każdy chciał skończyć jak najszybciej (…). Największy idiotyzm to protokoły, które trzeba wypełniać. 27 linijek dwukrotnego przepisywania każdego numeru plomby, jaka to plomba, na co zużyta, trzy kopie czterech protokołów wyników i wiele innych kretyńskich papierków, na które znając życie nikt nie popatrzy, tylko zerknie na wyniki” – wytyka Czytelnik. „Pod koniec liczenia usłyszałem niezwykle miłe słowa od Męża Stanu, że jest pod wrażeniem, w jaki sposób pracowaliśmy i że nasze trzy przerwy nie trwały dłużej niż cztery minuty” - podkreśla.

„Komisja nocna nie powinna się nawet dotykać jakichkolwiek materiałów komisji dziennej i nawet oglądać pieczęci komisji dziennej. Komisja licząca głosy (nocna) powinna otrzymać tylko i wyłącznie zaplombowaną urnę i sporządzić protokół z tego, co w niej znalazła. Przekazanie urny między komisjami dzienną i nocną to byłaby chwila” - ocenia Komisant, który pracował w dziennej komisji obwodowej w dużym mieście. „W obecnych realiach u mnie uzgodnienie ostatecznej wersji protokołu przekazania zajęło ponad godzinę, a jeszcze należało go przepuścić przez system informatyczny i podpisać wszystkie egzemplarze, a potem spakować i oplombować co trzeba. Wyszedłem z lokalu wyborczego tuż przed godz.23” podsumowuje.

Wśród niedociągnięć przy organizacji wyborów wymienia m.in. wytyczne dla komisji „napisane bełkotem urzędniczo-prawnym, przez który należało się przegryzać” oraz brak szybkich procedur do eliminacji martwych dusz z obwodowych komisji (członków, którzy już na wstępie zrezygnowali).

aba/
 
KOMENTARZE: 22 PRZEJDŹ NA FORUM

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

 
2018-10-27 03:52:31
Zosia : Biedactwa ktoś was zmuszał ??? Byłam głosować i paniusia jedna z druga z nudów fejsa oglądały a następna w pomieszczeniu obok zjadłam sobie pizze !! Biedactwa ciezkoo no współczuje !!
 
2018-10-26 12:18:11
ja: To przykre że komisje się tak "napracowały" na wyborach. Szkoda że nikt nie widzi urzędasów które te komisje muszą obsłużyć. Bo tym członkom komisji nie chce się nawet zajrzeć do wytycznych. Czekają na gotowe i jeszcze narzekają. W gminie 5 osób musiało ogarnąć 240 członków komisji, zorganizować ochronę i lokale wyborcze, kupić i wyposażyć komisje w materiały, w tym samym czasie wykonywać wszystkie dotychczasowe obowiązki. I ten nieszczęsny rejestr wyborców. Żadnego dopisywania chcesz głosować - zamelduj się!!!!
 
2018-10-25 11:04:41
chorąży: Ja chcę się odnieść do pracy terytorialnych komisji wyborczych. Pracowaliśmy od czasu powołania w składzie 5 osobowym, w tym praktycznie dwie osoby do roboty, reszta do parady.Była to porządna harówa za 550 zł przez okres 6 tygodni. Komisarz uzupełnił skład do 9 osób w czwartek przed dniem wyborów. Te osoby otrzymały również 550 zł, nie mając zielonego pojęcia nawet jakie są ich zadania i wkładzie pracy członków TKW od początku ich pracy.Nigdy więcej pracy w TKW z takim podejściem do ludzi. Urzędnik wyborczy - szkoda słów, doświadczenie i podejście do pracy ZEROWE, nie pofatygował się nawet przeczytać wytycznych. Ratowało go tylko doświadczenie członka komisji terytorialnej i pracowników gminy. Praca w obwodowych komisjach w porównaniu z terytorialnymi to PIKUś. Wynagrodzenie 300 zł uważam że także zbyt wysokie w stosunku do terytorialnych.
 
2018-10-24 14:51:46
Sekretarz: I znowu mamy polską rzeczywistość. Dla wszystkich jest jasne, że procedurę wyborczą przygotował kompletny ignorant. Zero wiedzy na temat psychologii, procesów, procedur, pracy drukarni (podobno mieliśmy zlecić drukarni dodrukowanie kart, jak zabraknie - cyrk w biały dzień). Przecież te wszystkie problemy znawcy przedmiotu przewidywali już od roku. I nikt ich nie słuchał. A teraz, zamiast wytykać te buble, my się kłócimy i przepychamy, kto jest bardziej winny. Bardziej winny jest ten, kto kilka lat temu sfałszowaliśmy wybory. A co było tym razem ? Fałszowaliśmy je jeszcze bardziej. Dopisywaliśmy parafki, udawaliśmy, że pieczęcie się same odlakowały, zbieraliśmy fikcyjnie komisje. Ale najgorszym fałszerstwem były masowe wnioski o wpis do gminnego rejestru wyborców. I tego jakoś nikt fałszerstwem nie nazwał.
Podsumowując - zmiany kodeksu są KONIECZNE. Najlepiej do stanu sprzed dobrej zmiany. Wtedy kodeks zmieniano, aby ułatwić oddawanie głosu wyborcy. Teraz zmieniamy go, aby ukrócić działania oszustów. Tylko tych oszustów w tym kraju nie ma drodzy państwo. A przynajmniej nie są to ci, o których się mówi
 
2018-10-24 14:14:21
Rozbawiony: Czytam te komentarze i oczom nie wierzę: komisje umierały z wycieńczenia, braku wody i lekarstw. A wystarczyło przed podpisaniem umowy sprawdzić w internecie ile trwało analogiczne liczenie powyborcze 4 lata wcześniej i jeszcze 4 lata wcześniej, doliczyć ze 30% czasu na brak doświadczenia, bo w komisjach same świerzaki. Ja byłem na nogach od 6:30 do 14:30 dnia następnego i nie jestem zdziwiony.

Doskonale ktoś zauważył, a ja rozszerzę: komisja nocna powinna dostać tylko urnę i policzyć co w niej jest i przenieść tylko te rzeczy na swój protokół, a komisja dzienna powinna mieć resztę w swoim protokole - liczba uprawnionych, skreślonych, dopisanych, liczba wydanych kart, liczba braków itd, a przede wszystkim liczba kart niewykorzystanych.

Mam tylko nadzieję, że ktoś władny robi taką checklistę zmian i uwzględni ją w następnej wersji przepisów wyborczych, np. za rok
 
2018-10-24 13:07:04
pracownik_urzędu_nie_biący_tym_razem_udziału: to co słucham o obecnych pracach przy wyborach - to tylko mogę powiedzieć ŻENADA!!!
jestem pracownikiem urzędu i mam za sobą wiele udanych wyborów i żadnej wtopy...od A-Z zrobiła wszystko jedna komisja, robilismy to sprawnie i szybko, łacznie z liczeniem kart, głosów, pisaniem i drukowaniem protokołow i NIGDY NIE BYŁAO TAKICH CYRKÓW JAK TERAZ!

o co teraz chodzi?...czy wracamy do ciemnogrodu?...zamiast pracować sprawniej kładzie się kłody pod nogi?...do tego 2 komisje???!!!...jeszcze raz tyle kasy na wybory?...kto był taki inteligentny, że zrobił taki gnój?
 
2018-10-24 10:51:53
Urzednik Wyborczy: Ot właśnie stało się większość ludzi którzy zgłosili się na Urzędników to ludzie bez żadnej wiedzy i doświadczenia choćby w pracy w OKW. Ludzie zgłoszeni do OKW to też porażka okazało się że bez wsparcia w postaci ludzi oddelegowanych z Urzędów (ludzi z doświadczeniem jak choćby moje 17 lat pracy w komisjach) i nastąpił paraliż (u mnie w gminie przy mojej pomocy bo do tego tam poszedłem ost. komisja skończyła przed . System tzn protokół przekazania nie miał podstawowych danych dla 2 komisji tj. liczby uprawnionych i liczby biorących udział w wyborach. Komentarz pozostawiam tym którzy maja choć blade pojęcie o wyborach. Sam osobiście zbieram uwagi i skieruje do PKW oraz parlamentarzystów MOŻE KTOŚ WYCIĄGNIE Z TEGO JAKIEŚ WNIOSKI
 
2018-10-24 10:26:40
kol : Powiem tak szczerze, że rozumiem rozgoryczenie pracowników komisji obwodowych że musieli tak długo pracować ale ja jako informatyk przy tych wyborach przepracowałem 120 godzin za 900 zł co mi daje ok 8 zł za godzinę pracy czy to nie jest skandal? I jeszcze jedno członkiem komisji mogłeś być lub nie a my informatycy jesteśmy do tej pracy zmuszani nie mamy wyjścia i nie mamy tego w umowach o pracę czy przydziałach czynności jest to dodatkowa praca za którą należy się wynagrodzenie ale 8 zł za godzinę pracy to jest ……! Więc przy następnych wyborach niech sobie szukają darmowych pracowników czytaj frajerów na wolnym rynku pracy ! Nie dajmy się wiecznie wykorzystywać. Dokładnie jak pisze Olaf musimy się zjednoczyć i zaprotestować temu wyzyskowi. Ja też mówię nie pełnienia funkcji pełnomocnika przy następnych wyborach.
 
2018-10-24 08:59:22
Informatyk: Ponownie na najtrudniejsze wybory został przygotowany bubel. Cztery lata temu elektroniczny, w tym roku papierowy (czytaj KODEKS WYBORCZY). Urzędnik wyborczy, to fikcja, STATYSTA, który oprócz zarabiania konkretnej kasy (już wiadomo, dlaczego TE wybory były takie drogie) niewiele robił. Brak pracownika bezpośrednio wstawianego z urzędu - następny olbrzymi błąd. Członkowie komisji skwitowali, że szkolenie prowadzone przez urzędnika wyborczego było marnej jakości. Gdyby nie moje dodatkowe wyjaśnienia, to podejrzewam kompletną katastrofę. Ciekawe, że rządzący nigdy takiego Sajgonu nie robią sobie na swoje wybory. 2 komisje - następna masakra, jedni na drugich zwalali winę za długi czas przekazywania (co wydłużyło same wybory). Były to źle wydane pieniądze. Można było zwiększyć dietę dla 1 komisji i chętni by się bez problemu znaleźli, który by odpowiadali za całość, nie byłoby niedomówień. A o fałszowaniu wyborów nie ma mowy, bo nikt nie zaryzykuje za śmieszną kasę wezwaniem do sądu. Przy obecnym systemie o pomyłki nietrudno, które i tak muszą być w trakcie wyboró wyprostowane, a wszystko wiąże się z wydłużeniem czasu pracy. Mam nadzieję, że znajdzie się KTOŚ mądry i przywróci poprzednio dobrze działający system...Do systemu WOW nie mam się co przyczepiać.
 
2018-10-24 08:34:37
Annabell: Proszę Państwa zawsze tak to wyglądało, że wybory samorządowe liczyły się do godzin porannych więc nie rozumiem o co ten krzyk. Skoro w komisjach zasiedli ludzie z przypadku to nie ma się co dziwić, że trwało wszystko długo. To prawda, że kiedy był człowiek z urzędu, to na nim spoczywała praktycznie cała praca. Myślę, że na takie nowości, to i tak nie było aż tak źle.
 
2018-10-24 07:59:39
Olaf: `KN Zgadzam się z tobą w 100% to jest chore ile informatycy muszą robić przy tych wyborach, już słyszę od wielu informatyków że trzeba zrobić strajk, bo w następnym roku jest dwoje wyborów, ciekawe jak sobie poradzą bez nas, ja mam dość i mówię pas
 
2018-10-23 20:26:38
informatyk_samorządowy: Stało się to co musiało się stać, PIS zgotował wszystkim organizacyjną katastrofę. Urzędnik wyborczy naszej gminie wykazał się totalnym brakiem wiedzy na temat wyborów - teoretycznej i praktycznej. Zero faktycznej pomocy dla komisji, komplikowanie rzeczy prostych i ciągłe pytania do innych co robić. Obwodowe komisje pozbawione fachowej pomocy ze strony urzędników z gmin, którzy organizowali często dziesiątki wyborów, nie poradziły sobie zupełnie. Przeczytanie i zrozumienie wytycznych, wyjaśnień i uchwał PKW przerosło możliwości większości członków OKW. Skutkowało to kilkukrotnym poprawianiem protokołów i masą straconego czasu. Okazało się, że można zorganizować najdroższe w historii, bizantyjskie wybory i jednocześnie całkowicie zdezorganizować całkiem sprawnie działający system wyborczy. A to wszystko za sprawą skromnego, starszego pana, który po każdych wyborach grzmiał z mównicy: "Wybory były sfałszowane!".
 
2018-10-23 19:29:19
KN: Ja jako gminny informatyk (pełnomocnik ds. informatyki TKW)na nogach byłem od 5 rano do 12 dnia poprzedniego. Nie policzę nawet godzin pracy przed wyborami i jako zwiększenie obowiązków i jako godzin dodatkowo spędzonych w pracy i to wszystko za ok. 1300 brutto. I ja niestety nie mam możliwości zrezygnować z tej dodatkowej pracy. Co do urzędnika wyborczego którego w zasadzie jedynym obowiązkiem było szkolenie członków OKW to powiem że 1/3 szkolenia prowadziłem już tylko ja bo pani urzędnik czytanie slajdów nie szło zupełnie.
 
2018-10-23 19:26:46
OldestWoman: Do agma: i jeszcze dodam, że komisja mogła pracować w 2/3 swojego składu, więc nic nie stało na przeszkodzie, żeby ktoś z was udał się po te napoje albo nawet na zmianę odpocząć i zabrać z domu leki.
 
2018-10-23 19:23:24
OldestWoman: Do agma: a zaproponowaliście, że za wodę zapłacicie, czy oczekiwaliście, że urzędnicy ją kupią za własne pieniądze i wam przywiozą na własny koszt? Swoją drogą to dziwne, z pieniędzy przeznaczonych na wybory nikt nie zabrania kupić napojów albo herbaty, czy nawet kawy dla komisji. Resztę niestety komisja powinna zorganizować sobie we własnym zakresie. Dieta nie jest zarobkiem, jest formą rekompensaty poniesionych kosztów, między innymi na wyżywienie.
 
2018-10-23 18:27:11
MB: Kiedyś dostęp do komisji był swobodny po prostu decydowało proste losowanie teraz jest obsadzany w pierwszej kolejności przez ludzi jakich tam dają ludzie od komitetów wyborczych przez to nie ma rozkładu normalnego inteligencji wśród członków komisji.
Poza tym skoro stworzono dwie niepotrzebne komisje to równie dobrze można zrobić oddzielne wybory na WBP, radę oraz do sejmiku i rady powiatu i nowość bezpośredni wybór starosty (zresztą marszałek też tak powinien być wybierany).
 
2018-10-23 18:23:25
emeryt: Przy wyborach samorządowych zawsze jest długie liczenie, nie jest to nowością, są cztery protokoły, tylko w poprzednich wyborach była osoba z urzędu gminy, która wszystko wiedziała i praktycznie wypełniała protokoły. Pozostali członkowie w zasadzie pomagali tylko liczyć głosy. Teraz wszyscy byli z zewnątrz więc liczenie i sporządzenie protokołu okazało się trudną pracą, chociaż protokół był taki sam jak w poprzednich wyborach.Pracownik nie jest od wożenia jedzenia, czy wody, przecież w tych wyborach był urzędnik wyborczy, który powinien pomóc komisjom w każdej sytuacji.
 
2018-10-23 16:59:28
Doświadczony_pracownik: I jeszcze jedno. Gdyby nie to, że udało mi się wsadzić doświadczonych ludzi do komisji z ramienia jednego z komitetów, to byś jeszcze liczyli karty! Co za inteligentny człowiek usunął z komisji jednym przepisem tzw. ludzi z urzędu, dzięki którym te wybory zawsze się udawały?!
 
2018-10-23 16:51:01
Doświadczony_pracownik: Brałem udział 13 akcjach wyborczych na poziome gminy, czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Po pierwsze to urzędnik wyborczy to jakaś fikcja. Osoba nie mająca pojęcia o wyborach i o ich organizacji. Szkolenie przez nią członków OKW to jakiś ponury żart. Na szczęście nie wcinała się w pracę urzędu i nie przeszkadzała w organizacji wyborów. Drugie to dwie komisie OKW to już totalne nie porozumienie. Tylko jakiś ignorant z za biurka jest wstanie coś takiego wymyślić. Samo przekazanie dokumentów trwało 2 godziny. Pierwsza komisja ma to gdzieś i chce iść do domu a druga nie może pracować bo pierwszej nie chce się policzyć kart do głosowania. Pierwsza odwaliła fuchę z liczeniem i drugiej nic się nie zgadza. Doliczenie się kart o godzinie 6 czy 8 nad ranem jest niemal niemożliwe. Napisanie jakichkolwiek wyjaśnień do rozbieżności to totalna fikcja ponieważ komisja nocna nie była przy głosowaniu a ma wyjaśniać nieprawidłowości. Ja się pytam kto to wymyślił?
 
2018-10-23 16:39:38
operator kserokopiarki: Przekazanie wbrew pozorom, dawało duże opóźnienia. Niby wystarczyło policzyć puste karty i wpisać do okienek, ale nagle okazało się, że coś jest nie halo: u mnie z prostego odejmowania karty wszystkie - karty nie użyte wyszło x, x i uwaga: x+10. I komisja dzienna zgłupiała. Przewodnicząca liczyła dwa razy, komisja nocna trzy razy, reszta komisji dziennej klnęła w żywy kamień, że ma to gdzieś i chce do domu :) Skończyło się o 21:30 z błędem na dzień dobry. Drugi błąd: ani x, ani x+10 (rzekomo wydane) nie zgadzało się z ilością podpisów na listach. Liczone trzy razy. Skończyłem obsługę o 6:00, komisja jeszcze siedziała, pakowali fanty. Było gorzej (minimalnie, ale jednak) niż w 2014 roku (tam liczyła jedna komisja, też z błędami, niestety, ale najbardziej zawalił kalkulator).
Ale największy problem jest zawsze taki sam: w komisji na 6-8 osób pracują 2-4. Reszta się nie zna, nie wie, nie interesuje. Zrobi coś, jak ma palcem pokazane co i odkąd dokąd. Teraz pracował przewodniczący (bo mu zależało) i jedna babka (podobno księgowa, więc rozumiała co robi) - reszta, z zastępcą na czele, robiła dobre wrażenie (choć jeszcze ze dwie osoby naprawdę miały szczere chęci).
 
2018-10-23 16:00:52
agma : Ja poszłam o godzinie 20,30 a wyszłam o 21,30 dnia nastepnego czyli 25 godzin bez jedzenia , napojów , lekarstw i jakiegokolwiek zainteresowania od osób odpowiedzialnych za zorganizowanie takich warunkow pracy . Powiedziano nam , że wzielismy pieniadze wiec nic nam juz sie nie nalezy . Tylko ,ze nikt nie przewidział , ze liczenie zajmie 25 godzin . Zreszta jak człowiek może byc sprawny umysłowo bez spania i jedzenia po tylu godzinach ? Do tego straciłam dniówkę w pracy wiec te 300 zł to nawet 10 zł na godzine nie wyszło , nie mówiąc o stresie , nerwach . Nikt nas nie poinformował , ze moze to tak dłgo trwac max miało byc 12 godzin . Juz nigdy za żadne pieniadze nie dam sie namówic . I do tego ten stosunek pracowników Gminy , potraktowali nas gorzej niż zwierzeta ,ludzkim odruchem było by zeby przywiesc nam chociaz wode , nikt nie był przygotowany na tyle godzin siedzenia w zamknieciu , ja nie miałam lekarstw wiec nie wiem jak to jeszcze odbije sie na moim zdrowiu , po prostu skandal
 
2018-10-23 15:59:23
Były członek komisji z urzędu: Tak zawsze jest 48 godzin za 300 zł dla członka komisji, trzeba mieć pojęcie gdzie się idzie i co będzie się robić, protokół jest do ogarnięcia i był prostszy niż poprzednie, a jedzenie i picie trzeba było sobie zorganizować a nie liczyć że może urzędnik gminny przyniesie za darmo. Zawsze spadało to na urzędnika z gminy przygotować lokal, jedzenie, koperty, urnę, lak pieczątki itp.

 
newsletter

TAGI

PARTNERZY 


  Związek Gmin Wiejskich  

KONTAKT
Polska Agencja Prasowa SA
ul. Bracka 6/8, 00-502 Warszawa
Tel.: (+48 22) 509 22 22
Faks: (+48 22) 509 22 34
REDAKCJA SERWISU SAMORZĄDOWEGO PAP
ul. Bracka 6/8, 00-502 Warszawa
Tel.: (22) 509 23 67
Faks: (22) 509 23 72, (22) 509 22 20
e-mail: samorzad@pap.pl
e-mail klubowy: klub@pap.pl
DZIAŁ SPRZEDAŻY I OBSŁUGI KLIENTA
Rafał Szafrański
Tel.: (22) 509 27 03
Kom.: 722 202 428
r.szafranski@pap.pl
PAP Copyright © PAP SA 2013 .
Redakcja  |  O portalu  |  Licencje  |  Polityka Prywatności  |  v 1.4.25