facebook RSS # #

17.06.2019 04:06

Polska Agencja Prasowa Serwis Samorządowy
 
2019-02-21 23:20       aktualizacja: 2019-02-22 15:05       Wiadomości PAP
  A A A

Smog drogowy. Debata Polskiej Agencji Prasowej na temat wpływu aut na zanieczyszczenie powietrza w polskich miastach

Smog drogowy. Debata Polskiej Agencji Prasowej na temat wpływu aut na zanieczyszczenie powietrza w polskich miastach
Fot. Fotolia
Za zanieczyszczenie powietrza w polskich miastach w bardzo dużym stopniu odpowiada transport drogowy. Uczestnicy czwartkowej debaty na ten temat w PAP podsuwali różne rozwiązania, jak sobie z tym poradzić.

Wskazywali, że trzeba będzie wprowadzać zakazy wjazdu do centrów miast dla najstarszych, najbardziej trujących aut. A także, że obecne przepisy o strefach czystego transportu są martwe i należy je zmienić.


Jeden z uczestników debaty, prof. Cezary Pałczyński z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, zaznaczył, że w Polsce zjawisko smogu będzie występować coraz częściej, co wiąże się ze zmianami klimatycznymi. M.in. dlatego, że przez nie zaczyna pojawiać się w naszym kraju, w dużych miastach, także drugi rodzaj smogu, smog fotochemiczny, zwany też kalifornijskim, występujący w upalne, słoneczne dni przy dużym ruchu ulicznym (wysokim poziomie zanieczyszczenia spalinami samochodowymi).
 
- Nie ma takiej choroby, na którą zanieczyszczenie powietrza nie ma negatywnego wpływu – mówił prof. Pałczyński. Sprzyja ono m.in. zawałom, zaostrza choroby układu krążenia i układu oddechowego, zwiększa ryzyko zachorowania na różne choroby, np. na raka płuc czy astmę.

Konrad Marczyński, prezes Warszawskiego Alarmu Smogowego, zwrócił uwagę, że w skali całego kraju auta mają niewielki udział w zanieczyszczeniu powietrza. Jednak zupełnie inaczej jest w miastach, zwłaszcza dużych, w których to samochody są głównym winowajcą dużego zanieczyszczenia powietrza. Dla przykładu ich udział „truciu” atmosfery w centralnych dzielnicach Warszawy sięga 80-90 proc. Chodzi nie tylko o spaliny, ale i o lądujące na ulicach drobne cząstki ścieranych opon czy klocków hamulcowych, a także o to, że samochody wzbijają - zawierający wiele niebezpiecznych dla ludzkiego zdrowia cząstek - pył, który zalega na jezdniach (w krajach zachodnich ulice regularnie myje się z pyłu).

Problem polega też na tym, że przez duży ruch samochodowy powietrze w miastach jest bardzo zanieczyszczone przez cały rok, a nie tylko w sezonie grzewczym. Koszty z tym związane są ogromne. Konrad Marczyński z Warszawskiego Alarmu Smogowego przywołał badania naukowe, z których wynika, że tylko w stolicy te koszty wynoszą 6 mld zł rocznie. W Warszawie z powodu zanieczyszczenia powietrza umiera przedwcześnie 3 tys. osób rocznie.

Jak to zmienić? Głównym problemem jest fakt, że w Polsce w lawinowym tempie przybywa aut. – Od naszego wejścia do UE ich liczba zwiększyła się o 10 mln – mówił Michał Kurtyka, wiceminister środowiska. Tylko w zeszłym roku przybyło u nas milion aut. Efekt? W Polsce na 1000 mieszkańców przypada już 700 aut, podczas gdy w Berlinie około 300. Bo Polacy, to obok Włochów, ta nacja w UE, która jest najbardziej przywiązana do posiadania własnego auta.

Jeszcze większym problemem jest to, że kupujemy głównie auta używane, stare, najczęściej kilkunastoletnie, bo na nowsze nas nie stać. Średni wiek aut w Polsce to 12 lat. Tymczasem, jak wskazywał prof. Marek Brzeżański z Instytutu Pojazdów Samochodowych i Silników Spalinowych Politechniki Krakowskiej, stare auta emitują nawet kilkadziesiąt razy więcej zanieczyszczeń niż nowe, które w UE muszą spełniać coraz bardziej restrykcyjne normy emisji spalin.
 
Według Konrada Marczyńskiego z Warszawskiego Alarmu Smogowego potrzebne są wielotorowe działania. Począwszy do rozwijania transportu zbiorowego, a skończywszy na wprowadzeniu kar za wycinanie filtrów DPF w samochodach z silnikiem diesela. – Ważny jest też aspekt planowania przestrzennego – powiedział Marczyński. – Powinniśmy tak planować miasta, żeby się nie rozlewały, bo przy „rozlanym” mieście wielu osobom dużo łatwiej dojeżdżać do pracy autem niż transportem publicznym. Poza tym duża część Polski jest wykluczona komunikacyjnie, nie ma tam lub prawie nie ma transportu publicznego i mieszkańcy takich obszarów są skazani na przemieszczanie się własnymi autami.

Na konieczność rozwijania transportu publicznego wskazywał też Kazimierz Karolczak, przewodniczący zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. – Transport w miastach powinien być oparty na transporcie publicznym – przekonywał Karolczak. – Miasta górnośląskie należą do tych miast w Polsce, które mają najbardziej zanieczyszczone powietrze. Przez to opuszczają je mieszkańcy, bo chcą żyć w czystszym otoczeniu.

Prof. Pałczyński z łódzkiego Uniwersytetu Medycznego apelował do samorządów, żeby dbały o „przewietrzanie miast”, zachowywały ich kliny nawietrzające, które w ostatnich latach zaczęły być zabudowywane. „Przewietrzanie” miast pomagałoby też w tym, by miasta się nie przegrzewały (zjawisko miejskiej wyspy ciepła), co ma też znaczenie w przypadku smogu fotochemicznego.

Podczas debaty padł również postulat wprowadzania zakazu wjazdu starych, ponad 10-letnich aut do tych części polskich miast, które mają najbardziej zanieczyszczone powietrze. Tego typu zakazy pojawiają się już w miastach zachodniej Europy. W Polsce wprowadzono wprawdzie niedawno przepisy, umożliwiające dużym miastom tworzenie stref czystego transportu, ale na razie powstała tylko jedna (w Krakowie) i ma działać tylko przez kilka miesięcy, bo jest rodzajem testu.

Zdaniem Macieja Mazura, prezesa Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych, jest tak dlatego, że przepisy dotyczące tych stref są martwe. Mówią bowiem one, że do stref czystego transportu mogą wjeżdżać tylko auta z napędem elektrycznym i zasilane gazem ziemnym (CNG i LNG) lub wodorem. – Takich aut jest w Polsce bardzo mało i gdyby taką strefę wprowadzić na Śląsku, to mogłyby z niej korzystać pojedyncze osoby – mówił Kazimierz Karolczak z Metropolii Górnośląsko-Zagłębiowskiej. – To nie spotkałoby się z akceptacją społeczną. Poprzeczka została zawieszona zbyt wysoko i to zniechęca samorządy do tworzenia takich stref.

Maciej Mazur postulował więc, żeby zmienić dotyczące ich przepisy. Po pierwsze, żeby znacząco zwiększyć katalog pojazdów mogących wjeżdżać do stref czystego powietrza. A po drugie, żeby miały one charakter „progresywny”. To znaczy, żeby w pierwszych latach funkcjonowania zakazywały wjazdu tylko samochodom najstarszym, najbardziej trującym, ponad 10-letnim, a potem stopniowo coraz bardziej ograniczały katalog aut mogących do nich wjeżdżać. Tak, by mieszkańcy mogli do tego się przygotować. - W ten sposób strefy czystego transportu wprowadzano Berlinie, Londynie czy Brukseli – mówił Mazur. – Zaczynano od niskich norm, niewielkich ograniczeń. By dojść do tego, że do takiej strefy mogą wjeżdżać tylko hybrydy i auta elektryczne.

Jacek Krzemiński
 
KOMENTARZE: 2 PRZEJDŹ NA FORUM

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

 
2019-02-22 09:13:09
Przyjaciel wiatr: Dajcie spokój bo za chwilę będziemy chodzić na piechotę. Trzeba było przy planowaniu zabudowy zachować tzw. korytarze wietrzenia miasta. Na tych korytarzach powstała zabudowa wysoka ... no i lipa.
 
2019-02-22 08:23:01
zyczliwy: https://trans.info/pl/zakazy-dla-pojazdow-z-silnikiem-diesla-w-hamburgu-zerowy-efekt-dla-jakosci-powietrza-122284
 
newsletter

TAGI

PARTNERZY 


  Związek Gmin Wiejskich  

KONTAKT
Polska Agencja Prasowa SA
ul. Bracka 6/8, 00-502 Warszawa
Tel.: (+48 22) 509 22 22
Faks: (+48 22) 509 22 34
REDAKCJA SERWISU SAMORZĄDOWEGO PAP
ul. Bracka 6/8, 00-502 Warszawa
Tel.: (22) 509 23 67
Faks: (22) 509 23 72, (22) 509 22 20
e-mail: samorzad@pap.pl
e-mail klubowy: klub@pap.pl
DZIAŁ SPRZEDAŻY I OBSŁUGI KLIENTA
Rafał Szafrański
Tel.: (22) 509 27 03
Kom.: 722 202 428
r.szafranski@pap.pl
PAP Copyright © PAP SA 2013 .
Redakcja  |  O portalu  |  Licencje  |  Polityka Prywatności  |  v 1.4.25