Biedna gmina. Na nic nas nie stać - mówi wójt przed spotkaniem z premier

65 proc. terenu Smołdzina zajmuje park narodowy, pozostałe 35 proc. powierzchni - jego otulina. - Na nic nas nie stać - mówi wójt Arkadiusz Walach.

Samorządowiec walczy o udział gmin w dochodach parków narodowych. Swoje racje zamierza przedstawić premier Ewie Kopacz.

Premier zaprosiła wójta Smołdzina Arkadiusza Walacha na spotkanie z ministrem finansów, które ma się odbyć w środę w KPRM. Podczas pierwszej rozmowy, która miała miejsce podczas wizyty Kopacz w Słupsku, Walach opowiedział o trudnej sytuacji swojej gminy.

Smołdzinowi jako jedynej gminie w województwie pomorskim budżet ustaliła Regionalna Izba Obrachunkowa. - Na nic nas nie stać - mówi wójt. Jak wyjaśnia, trudna kondycja finansowa samorządu wynika z położenia na jej teranie parku narodowego.

Walach wylicza, że 65 proc. terenu gminy zajmuje Słowiński Park Narodowy, pozostałe 35 proc. powierzchni stanowi otulina parku, za co gmina otrzymuje z budżetu państwa jedynie 211 tys. zł rocznie.

Dochody gminy ogółem wynoszą 1,7 mln zł. Po tym jak 1,3 mln zł władze dołożą do funkcjonowania szkoły, w budżecie pozostaje 400 tys. zł.

Jest to zespół szkolno-przedszkolny, do najbliższej placówki w okolicznej gminie jest 27 km. Wójt zastrzega, że nigdy nie pozwoli zamknięć szkoły, bo podważyłoby to sens istnienia samej gminy.  - Jeśli byśmy to zrobili, to po co ta gmina? - pyta Walach.  - Musi istnieć w naszym kraju mechanizm, który da szanse funkcjonować takim gminom jak nasza - podkreśla.

Samorządowiec przyznaje, że koszty funkcjonowania szkoły można by obniżyć, zamykając kuchnię. Jak mówi, nie zdecyduje się jednak na to, ponieważ szkolna stołówka dostarcza posiłków dzieciom z ubogich rodzin. - Trzeba takim ludziom pomagać - zaznacza.

Walach ma 45 lat. To jego pierwsza kadencja na fotelu wójta, wcześniej był radnym Smołdzina i powiatu słupskiego. Smołdzino ma dostęp do morza, piękne widoki. Na terenie gminy znajduje się miejscowość Rąbka, w której w latach 40. niemieccy naukowcy testowali rakiety przeciwlotnicze i balistyczne. Słowiński Park Narodowy odwiedza rocznie 350 tys. turystów. Według Walacha nie przekłada się to jednak na korzyści dla gminy.

- Profity czerpie Słowiński Park Narodowy, gmina nic - przekonuje wójt. Jak zaznacza, chce zmiany przepisów dotyczących parków narodowych, tak by gminy otrzymywały procentowy udział w ich dochodach. Władze Smołdzina szacują, że utracone dochody z tego powodu wynoszą 13,5 mln zł rocznie.

- Dlaczego  my - 3,5 tys. mieszkańców - mamy tracić przez to, że na naszym terenie jest dobro narodowe? Chlubimy się tym. Chcemy dbać o przyrodę, a jednocześnie nasza gmina nie jest skanalizowana -  zauważa Walach.  


/kic/Serwis Samorządowy PAP



Opublikowano: 2015-06-29 15:48

Uwaga! Artykuł pochodzi z portalu internetowego Serwis Samorządowy PAP.