Kpiny z urzędów. Czytelnicy z burmistrzem w sprawie wniosków o informację

Ludzie robią sobie kpiny z urzędników i wymagają informacji, która im do niczego nie służy, robią to ewidentnie złośliwie - oceniają czytelnicy niezasadne wnioski o informację publiczną.

Po naszej publikacji apelu burmistrza Barczewa Lecha Nitkowskiego w sprawie wprowadzenia ustawowych ograniczeń udostępniania informacji publicznej, otrzymaliśmy maile, zawrzało też na forum Serwisu.

Jak informowaliśmy, burmistrz zwrócił się do przewodniczącego sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego Andrzeja Maciejewskiego. Jego zdaniem samorządy nie mają środków ani możliwości technicznych, aby przetwarzać ogromną liczbę zapytań o informację publiczną, które paraliżują pracę urzędu

„Popieram burmistrza, ludzie robią sobie kpiny z urzędników i wymagają informacji, która im do niczego nie służy, robią to ewidentnie złośliwie” – podkreślił w mailu wójt z zachodniopomorskiego.

„Dostęp do info OK., ale w przypadku przetwarzania danych, kserowania, skanowanie itp. organ powinien mieć możliwość zaproponowania, by wnioskodawca w siedzibie organu i pod nadzorem urzędnika, sam sobie zeskanował, odpisał, sporządził analizę na podstawie udostępnionych dokumentów, a nie żądał tego od urzędników. To by rozwiązało problem (…) – to fragment innego maila, z urzędu marszałkowskiego.

„Podobnie mój Urząd Gminy otrzymuje mnóstwo wniosków o udzielenie informacji publicznej min. z ostatnich 5 lat wszystkie wydane decyzje o warunkach zabudowy, udzielone zamówienia publiczne itd, itd.” – napisał do nas wójt z Mazowsza.

„(…) Zajmuję się bipem i informacją publiczną u siebie. W ciągu ostatnich 4 lat miałem chyba 3 zapytania od osób fizycznych i uważam, że były bardzo zasadne i pomimo średniego nakładu pracy odpowiedzi udzielono nieodpłatnie oczywiście, a od tamtego czasu takie dane są na bieżąco publikowane w BIP i w miarę możliwości są dokładane dane archiwalne. W tym samym czasie zapytań od firm było pewnie setki (…)” – zauważył na forum Marcin.

„Wystarczy sobie pobrać (kupić) bazę adresów mailowych wszystkich urzędów, w temacie wpisać `wniosek o udostępnienie informacji publicznej` albo i nie, następnie poprosić o `wykaz infrastruktury krytycznej w gminie`, podpisać `Pies Szarik` i gotowe. 3000 urzędów na zajęcie (…) I nie mówimy tu o obywatelu, który ma i musi mieć prawo do informacji, ale o cwaniakach ewidentnie nadużywających tego dobra” – podkreśla Cyfra.

Też urzędnik, ale za jawnością zauważa: „po co ładuje się miliony w nowe systemy komputerowe, w nowe programy, szkoli się urzędników pod kątem obsługi BIP, baz danych, jeśli - jak przyjdzie co do czego - urząd nie potrafi udostępnić informacji?”.

I dodał: „I jeszcze jedna kwestia: ktoś poruszył temat jawności pensji urzędników. Tak, pensje urzędników powinny być jawne i publikowane w BIP (wszystkich urzędników). Przeciwko może być tylko ktoś, kto jest uprzywilejowany finansowo na tle innych urzędników zatrudnionych na tych samych stanowiskach (i nie chce, by to wyszło na jaw) albo kadra dyrektorsko-kierownicza, która stosuje model zarządzania w stylu `ja decyduję, kto dostanie i ile i nikomu się z tego nie tłumaczę`".

Zdaniem wójta, „Absolutnie burmistrz ma rację!!! To bzdurne prawo wykorzystywane przez złośliwców, firmy, które po takich zapytaniach składają oferty sprzedaży i wścibskich obywateli, którzy chcą udawać służby specjalne, żądając danych osobowych. To rzeczywiście coraz bardziej paraliżuje urząd, a szczególnie w małych gminach gdzie pracuje kilkanaście osób (…)”.

Czytaj też Paraliżujące wnioski. Samorządy nie mają możliwości udostępniania danych z kilku lat

Za wszystkie maile i komentarze dziękujemy i zapraszamy do dalszej dyskusji. Może tym razem opowiedzą nam Państwo, jak sobie radzić z nawałem wniosków o udostepnienie informacji i jak nie doprowadzić do paraliżu urzędu.


Kkż/
Serwis Samorządowy PAP
k.kubicka@pap.pl  

Opublikowano: 2016-09-16 17:26

Uwaga! Artykuł pochodzi z portalu internetowego Serwis Samorządowy PAP.