Recepta na niż. Zalewska: z powodu niżu demograficznego co piąty nauczyciel musi łączyć pracę w kilku szkołach

Rozwiązania wprowadzone w wyniku reformy mają równoważyć skutki niżu demograficznego – powiedziała we wtorek w Krynicy szefowa MEN Anna Zalewska.

Podczas debaty, która odbyła się w ramach Forum Regionów, minister edukacji podkreśliła, że reforma oświaty została zaprojektowana długo przed wyborami. „Jeżeli ktokolwiek mówi, że nie jest ona pisana na kolanie, że nie jest policzona, jest dokładnie odwrotnie. Kilka miesięcy funkcjonowania w ministerstwie edukacji spowodowały, że rzeczywiście mogliśmy te wszystkie debaty, konsultacje przełożyć na prawo oświatowe” – zaznaczyła.

Zalewska stwierdziła, że stara się być dla samorządowców partnerem, ponieważ sama przez lata pełniła funkcję wicestarosty powiatu świdnickiego. „Znam bolączki samorządu, ale znam też zasady. Jeżeli chodzi o edukację, jesteśmy doskonale podzieleni w swoich funkcjach. Subwencja oświatowa ma określone zadania. Rocznie to jest prawie 42 mld zł, są rożnego rodzaju rezerwy, programy rządowe, które tę edukację wspierają” – powiedziała.

Szefowa resortu edukacji podziękowała samorządowcom, że do 31 marca podjęły uchwały o nowej sieci szkół, które umożliwiły sprawne wejście w życie reformy. Jak dodała, sama też nie uchybiła żadnemu terminowi.

„Dotrzymywałam słowa. Kiedy mówiłam, że w połowie września będzie prawo oświatowe, 16 września ogłosiłam je. Kiedy mówiłam, że do polowy lutego będzie podpisana podstawa programowa, 14 lutego ją podpisałam. Kiedy denerwowaliście się państwo, że Polacy życzą sobie podejmować decyzję, czy sześciolatek się uczy w przedszkolu czy w szkole powiedzieliśmy, ze damy subwencję oświatową i ona jest; 1,5 mld zł na subwencję oświatową dla sześciolatka, który uczy się w przedszkolu.” – wymieniła.

Jak dodała, resort przeznaczył także 418 mln zł na waloryzację pensji nauczycieli. „Przypomnijcie sobie podwyżki sprzed 2012 r. Była decyzja, że jest podwyżka i samorządy nawet do trybunału się wybierały, bo padła propozycja +proszę znaleźć te pieniądze w subwencji oświatowej+, która została już wyliczona. Dlatego w ustawie budżetowej, kiedy mówimy o podwyżkach dla nauczycieli na 2018 r., jest dodatkowy 1 mld zł po to, żeby je wypłacić, dołożyć do subwencji oświatowej od 1 kwietnia” – zaznaczyła.

Szefowa MEN zwróciła uwagę, że gimnazja zostały wymyślone jako placówki stabilizujące zatrudnienie. "Wyliczono, że średnio w gimnazjum musi być 450 uczniów. Średnio było 150 osób. O 33 proc. spadła liczba uczniów w gimnazjum" – dodała.

Według Zalewskiej, rozwiązania wprowadzone w wyniku reformy mają równoważyć skutki niżu demograficznego. „Od 2005 r. w systemie edukacji zniknęło 2 mln dzieci. Niż demograficzny spowodował, że co piąty nauczyciel nie miał pełnego etatu i łączy pracę w kilku szkołach. Musimy poradzić sobie z niżem” – zaznaczyła.

Jak podkreśliła, możliwe są kolejne zmiany w prawie oświatowym. „Klasyka zarządzania polega na zasadach +zrób, monitoruj, sprawdź, popraw+. Dlatego w 2019 r. prawo oświatowe jeszcze otworzymy, zobaczymy, co tam nie zafunkcjonowało. Przed nami cyfryzacja szkół. Będziemy monitorować sytuację cały czas, jesteśmy również do dyspozycji dyrektorów i kuratorów” – zapowiedziała.

W ocenie Stefana Krajewskiego, członka zarządu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego, reforma oświaty będzie „służyła do tego, by w pewnym momencie przed wyborami powiedzieć, że samorządowcy nie dali rady”. „Miliony są rozdawane, ale w terenie nie widać przyspieszenia. Co samorządy mają zrobić z budynkami po gimnazjach, spośród których nie wszystkie da się zagospodarować? To są problemy samorządowców, z którymi zostają sami” – stwierdził.

Jak dodał, w sprawie reformy oświaty samorządy „robiły tyle, ile trzeba”. „Nie wszystkie gminy i miasta mają wysokie dochody. To nie zależy od nich, czy na terenie danej gminy jest kopalnia czy są inwestycje, które powstawały przez lata. Łatwo rządzi się tam, gdzie jest duży budżet, duże dochody” – ocenił.

Według Krajewskiego, obecnie można wskazać wiele obszarów, w których nastąpiła centralizacja. „Dzisiaj próbuje się wszystko zabierać w górę. Rząd wie lepiej, jak wszystko zrobić. Chyba wracamy do tego, z czym walczyliśmy przed 1989 r. Dzisiaj decyzje zapadają w Warszawie i to jest problem cały” – powiedział.

W odpowiedzi na wystąpienie członka zarządu woj. podlaskiego Zalewska zwróciła uwagę, że wielu wójtów i burmistrzów przekształca budynki po gimnazjach w przedszkola albo placówki oświatowe. „Zrozumieli, że przyszedł XXI wiek i edukacja jest kluczowa, z związku z tym inwestycja nasza wspólna to inwestycja w przyszłość” - stwierdziła.

Roman Matys ze Lwowskiej Obwodowej Administracji Państwowej podkreślił w swoim wystąpieniu, że Ukraina czerpie przykład z Polski w zakresie prawa oświatowego. „Dziś jesteście z przodu, robicie rzeczy, które my musimy bardzo szybko zrobić. Kiedy w 2017 r. zaprowadziliśmy procesy decentralizacyjne i oddaliśmy jakąś część pieniędzy samorządom to otworzyliśmy sześć nowych szkół. Niektóre z nich wcześniej budowaliśmy przez 20 lat” – zaznaczył.

Matys zwrócił uwagę, że także na Ukrainie toczy się dyskusja na temat kompetencji samorządów i ewentualnej centralizacji procesów decyzyjnych. „Te dyskusje jeszcze nie są zakończone, ale samorządy widzą, że od procesów decentralizacyjnych mają dużo więcej, że mogą rządzić budżetami tak jak uważają i to jest sprawiedliwe” – powiedział.

XI Forum Regionów, stanowiące integralną część Forum Ekonomicznego w Krynicy Zdroju, rozpoczęło się we wtorek o godz. 15.30 i potrwa do czwartku. Jego celem jest wymiana doświadczeń w zakresie m.in. finansów, zrównoważonego rozwoju oraz innowacyjności pomiędzy liderami samorządowymi, elitami regionalnymi z Europy Środkowo-Wschodniej, biznesem i środowiskiem naukowym.

dap/

Opublikowano: 2017-09-06 08:09

Uwaga! Artykuł pochodzi z portalu internetowego Serwis Samorządowy PAP.