Zmiany w Kodeksie. Samorządowcy o projekcie nowelizacji Kodeksu wyborczego

Projekt nowelizacji Kodeksu wyborczego dla Serwisu Samorządowego PAP oceniają przedstawiciele samorządów.

Projekt przewiduje m.in. wprowadzenie od wyborów w 2018 roku zasady dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, likwidację jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do rad gmin, uelastycznienie terminu wyborów samorządowych oraz zmianę sposobu wybierania PKW.

Przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP Marek Olszewski, pytany o ocenę proponowanych zmian podkreślił, że samorządowcy spodziewali się wprowadzenia zasady dwukadencyjności. „Uważamy, że jest to ograniczenie praw wyborców. Jest to odłożone w czasie, jednak skraca perspektywę. Jeżeli miałoby się tak stać, to proponujemy wydłużenie kadencji do 5 lat. Wiemy, jak zarządza się gminami i dłuższa perspektywa dla społeczności lokalnych jest lepsza” – stwierdził.

Marszałek województwa łódzkiego Witold Stępień ocenił, że „pierwsze wrażanie jest takie, że próbuje się konstruować ordynację, która będzie sprzyjać możliwości zwycięstwa w tych wyborach samorządowych partii dziś rządzącej, która ma dużą przewagę w notowaniach”

„Mechanizmy, które na pierwszy rzut oka widać, mają wykorzystywać tę przewagę w notowaniach i wykorzystując metodę D'Hondta, przenosić ją w taki logarytmiczny sposób na rezultat wyborów samorządowych” – ocenił.

Zastrzegł przy tym, że o szczegółach można będzie mówić, kiedy będzie można zobaczyć ostateczny kształt projektu, bo na razie jest to inicjatywa poselska. W efekcie dyskusja jest mocno ograniczona. „Niekorzystanie z konsultacji społecznych, niekorzystanie z opinii ekspertów, skrócona procedura i być może (…) na kolejnym posiedzeniu Sejmu zobaczymy gotową ustawę, będzie ją można wtedy ocenić” – powiedział.

Według Stępnia, ograniczenie kadencji do dwóch „ma więcej wad niż zalet”. „Jest to propozycja, która przyniesie rezultat za osiem lat, to pewnie upraszcza jej ocenę. Sądzę, że ta propozycja ma więcej wad niż zalet, że ogranicza możliwości wyboru mieszkańcom, ogranicza im możliwość oceny tego włodarza samorządowego i z tego powodu jest zła” – podkreślił.

Jego zdaniem dwukadencyjność będzie też wprowadzała „sztuczny mechanizm w samorządzie”, ponieważ samorządowcy od początku będą mieli świadomość, że ich „samorządowa misja” skończy się maksymalnie za osiem lat. „Druga kadencja (będzie) już z tą wizją braku kontynuacji. To nie jest motywujące działanie dla kogoś, kto się decyduje na zaangażowanie siebie, swojej wiedzy i umiejętności właśnie na samorządowym polu” - ocenił.

Prezydent Katowic Marcin Krupa ocenił, że „dwie kadencje to za mało, żeby planować długofalowo”. Według niego, każdy prezydent planuje krótkoterminowo, żeby szybko zadowolić mieszkańców i mieć możliwość reelekcji oraz długoterminowo, aby „rzeczywiście rozwijać dane miasto czy gminę”.

„W długofalowych inwestycjach dwie kadencje, to jest za mało, żeby cokolwiek dokonać (…). Nie mamy gwarancji, że nasze plany, podjęte działania przez te dwie kadencje będą kontynuowane, więc boję się, że gro rzeczy może się okazać pieniędzmi wyrzuconymi w błoto, bo ktoś przyjdzie z inną wizją, z innym pomysłem i nie będzie rozwijał tego, co zostało zapoczątkowane” - zauważył.

Krupa stwierdził też, że nie widzi potrzeby wprowadzenia ograniczenia kadencji w samorządach do dwóch, bo każdy rozsądny włodarz powinien wiedzieć, kiedy „zejść ze sceny”.

Przeciwnego zdania jest wiceprzewodniczący rady m.st. Warszawy Dariusz Figura, który podkreślił, że wprowadzenie zasady dwukadencyjności umożliwia przerwanie patologii występujących w niektórych gminach. „To nie jest problem dużych miast, ale mniejszych jednostek samorządu terytorialnego. Jeżeli ktoś raz obejmuje władze to jego instrumenty oddziaływania są takie, że tworzą się układy patologiczne. Ta zmiana na pewno była oczekiwana” – zaznaczył.

Pytany, co sądzi o likwidacji jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do rad gmin odparł, że umożliwi ona większą reprezentatywność na najniższym szczeblu samorządów. „Były sytuacje blokowania głosów przeciwko jakiemuś kandydatowi. Przy proporcjonalnym liczeniu głosów takiego głosowania przeciw nie będzie” – wyjaśnił.

Jego zdaniem dobrym rozwiązaniem jest także przekazanie organizacji wyborów całkowicie w ręce Państwowej Komisji Wyborczej. „Były ogromne kontrowersje co do wyników wyborczych w wyborach samorządowych, więc jest to kwestia przeciwdziałania tego typu potencjalnym zaburzeniom wyniku wyborczego. Idea większej przejrzystości procedury liczenia głosów chyba nie powinna budzić kontrowersji” – ocenił.

Figura odniósł się również do proponowanej zmiany w wyborze członków PKW, zgodnie z którą siedmiu członków powoływałby Sejm, przy czym trzech najważniejszy klub parlamentarny, jeden byłby powoływany przez Trybunał Konstytucyjny, a jeden przez Naczelny Sąd Administracyjny. Zdaniem wiceprzewodniczącego rady m.st. Warszawy stworzenie tego mechanizmu zapewni „większą reprezentatywność” PKW.

„Posłowie są wybierani w wyborach powszechnych, sędziowie nigdy nie byli w ten sposób wybierani, także jest to stworzenie mechanizmu bardziej przejrzystego, jeśli chodzi o PKW. Zaproponowane zmiany w Kodeksie wyborczym są bardzo ewolucyjne. Nie ma tutaj jakichś sensacyjnych pomysłów” – podsumował.

Według wójta gminy Konstantynów Romualda Murawskiego, obecny system wyłaniania sędziów PKW jest „bardzo dobry”. „Partie nie powinny decydować, kto ma pracować w PKW. Uważam, że obowiązujące przepisy są sprawdzone i jestem zwolennikiem ich utrzymania” – podkreślił.

Wójt zaznaczył także, że pomysł odejścia od sztywnego terminu zarządzania wyborów „jest niedoprecyzowany”. „Nie jestem zwolennikiem wyborów 11 listopada, ale takie uelastycznianie terminów i manewrowanie nimi nie jest dobre. Powinno się przeprowadzać wybory zgodnie z zapisem konstytucyjnym, po zakończonej kadencji” – stwierdził.

Jego wątpliwości wzbudziła ponadto propozycja zakładająca, że w wyborach do rady gminy i sejmiku województwa w każdym okręgu wyborczym ma być wybieranych od trzech do siedmiu radnych.. „Nie wyobrażam sobie, jak można zorganizować to w małych gminach. Jak w niewielkiej gminie uzyskać reprezentatywną grupę? W mojej gminie prawdopodobnie będę musiał łączyć po kilka sołectw, aby wyłonić minimum trzech kandydatów na radnych. Będzie to bardzo poważny problem” – wskazał.

W ocenie burmistrza Podkowy Leśnej Artura Tusińskiego propozycje ustaw to „kompletnie nieżyciowe regulacje”. „Zamiast otworzyć, zamkną udział społeczeństwa w procesie decyzyjnym. W małych miejscowościach ordynacja jednomandatowa jest idealna. Każdy kandydat jest fizycznie naznaczony, że to on wygrał, ma największą liczbę głosów i mandat od społeczności lokalnej. Zniesienie JOWów to wielki błąd” – podkreślił.

Jak stwierdził, jeżeli PiS chce zmieniać zasady zarządzania wyborów trzeba najpierw „zasiąść do stołu i szeroko to skonsultować”.

dap/ woj/

Opublikowano: 2017-11-13 16:47

Uwaga! Artykuł pochodzi z portalu internetowego Serwis Samorządowy PAP.