Stan niepewności. Wytyczne dają swobodę instytucjom oceniającym wydatki beneficjentów

Akceptacja wniosku o płatność nie oznacza definitywnej kwalifikowalności wydatku, nawet kontrola nie daje takiej gwarancji - uważa ekspertka.

Jak przypomina adwokat Beata Cywińska, zajmująca się obsługą projektów finansowanych z funduszy unijnych, instytucja wdrażająca lub pośrednicząca w okresie realizacji projektu dokonuje oceny kwalifikowalności ponoszonych wydatków. Ocenia je zarówno podczas weryfikacji wniosków o płatność, jak i w trakcie kontroli projektu, w szczególności kontroli na miejscu.

Zdaniem prawniczki często zdarza się, że wydatki przedstawione we wnioskach o płatność są akceptowane jako prawidłowe i beneficjent otrzymuje środki z dofinansowania, a następnie te same wydatki zostają zakwestionowane jako niekwalifikowane podczas kontroli projektu.

„Instytucje tłumaczą takie sytuacje, że dopiero w trakcie kontroli mają obraz całości - jak wygląda realizacja i wszystkie dokumenty w projekcie - i mogą w sposób prawidłowy zweryfikować dany wydatek” – wyjaśnia mec. Cywińska.

Jej zdaniem więc akceptacja wniosku o płatność i przedstawionych tam wydatków nie oznacza definitywnej kwalifikowalności wydatku, taką pewność daje dopiero prawidłowy wynik przeprowadzonej kontroli.

„Jednak moje bogate doświadczenie przewrotnie mi podpowiada, że nawet przeprowadzona kontrola nie daje takiej gwarancji” – powiedziała mec. Cywińska. Jak dodała, w perspektywie finansowej 2007-2013 spotkała się z wieloma przypadkami, gdzie, mimo że wynik kontroli był dla beneficjenta pozytywny, to ponowna kontrola projektu, przeprowadzona po jakimś czasie, kwestionowała wydatki, które wcześniej nie budziły zastrzeżeń.

„Muszę przyznać, że niewielu beneficjentom udało się w takiej sytuacji uniknąć konieczności zwrotu, gdyż samo tłumaczenie, że wydatki były już kontrolowane i zostały uznane za poniesione prawidłowo, nie było wystarczające” – powiedziała prawniczka. Jak dodała, taka praktyka była bardzo niebezpieczna dla każdego beneficjenta.

Wyjaśniła, że to zjawisko wynikało np. ze zmiany podejścia Instytucji Zarządzającej lub innej interpretacji określonych zapisów umowy czy wytycznych i skutkowało odmienną oceną wcześniej kontrolowanych wydatków. „Niestety, nowe interpretacje nie były stosowane do nowych wydatków, przeciwnie, bardzo często według nowych zasad oceniano wydatki poniesione wcześniej, zanim nowa interpretacja została ustalona” – zaznaczyła mec. Cywińska.

Według niej poprzednia perspektywa finansowa pokazuje, że w miarę upływu czasu instytucje zaangażowane we wdrażanie projektów uczyły się interpretować określone zachowania beneficjentów.

„Co więcej, czasami określone działania beneficjentów nie budziły zastrzeżeń ze strony Instytucji Zarządzającej czy IP/IW, ale kontrola np. Urzędu Kontroli Skarbowej bądź kontrola ze strony Komisji Europejskiej kwestionowała sposób poniesienia określonych wydatków” – powiedziała prawniczka. Jak dodała, wtedy instytucje wszczynały własne kontrole i także kwestionowały wskazane wydatki, chociaż wcześniej nie zgłaszały zastrzeżeń do danego sposobu działania beneficjenta.

„Analizując zachowania instytucji zaangażowanych we wdrażanie projektów europejskich - IZ, IP, IW - w perspektywie finansowej 2007-2013, należy zauważyć, że z upływem czasu coraz bardziej formalizowały i zaostrzały swoje wymagania wobec beneficjentów, co widać też po coraz obszerniejszych i bardziej szczegółowych wytycznych” – podkreśliła.

W opinii mec. Cywińskiej ta duża swoboda interpretacyjna wynika z faktu, że np. wytyczne dotyczące kwalifikowalności wydatków często posługują się zwrotami nieprecyzyjnymi czy pojęciami niedookreślonymi. Przykładem jest zapis, że warunkiem kwalifikowalności jest m.in. racjonalność i efektywność wydatku.

„Niestety coś, co dla jednego jest racjonalne, nie musi być racjonalne dla drugiego. Wytyczne dają bardzo dużo swobody decyzyjnej instytucjom oceniającym wydatki beneficjentów, co rodzi po stronie tych drugich stan niepewności” – zaznaczyła prawniczka. Jej zdaniem w obecnej perspektywie finansowej taki stan został utrzymany, beneficjenci narażeni są więc na zmienność poglądów instytucji nadzorujących wdrażanie projektów.

Beata Cywińska jest adwokatem. Jako dyrektor w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości odpowiadała za wdrażanie projektów w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego.

Od 2010 r. reprezentuje Ministra Rozwoju (obecnie Ministra Rozwoju i Finansów) przed sądami administracyjnymi w sprawach skarg beneficjentów na decyzje o zwrocie dofinansowania nieprawidłowo wydatkowanego. W latach 2013 -2014 r. na potrzeby Ministra Pracy i Polityki Społecznej opracowała szereg opinii prawnych odnośnie wdrażania projektów unijnych.

Czytaj też:
Pierwszy etap. Adwokat o kłopotach beneficjentów projektów unijnych

Kkż/

Opublikowano: 2017-11-13 17:00

Uwaga! Artykuł pochodzi z portalu internetowego Serwis Samorządowy PAP.