Wschodni problem. W Brukseli o przyszłości programu Polska Wschodnia

Niemal co drugie miasto tracące funkcje społeczno-gospodarcze zlokalizowane jest w pięciu województwach Polski wschodniej - zauważył we wtorek w Brukseli wiceminister rozwoju Paweł Chorąży.

Wiceminister wziął udział w debacie na temat przyszłości programu Polska Wschodnia, z którego korzysta pięć województw: lubelskie, podlaskie, podkarpackie, świętokrzyskie i warmińsko-mazurskie.

„Ze 122 miast, które zostały zakwalifikowane przez Polską Akademię Nauk, jako miasta tracące funkcje społeczno-gospodarcze, 57 to miasta z Polski wschodniej” – zauważył Chorąży. Stąd, w ocenie wiceministra, kluczowe dla tego obszaru jest nie tylko wzmocnienie funkcji metropolitarnych w miastach wojewódzkich (Lublinie, Białymstoku, Rzeszowie, Kielcach i Olsztynie), ale również utworzenie sieci silnych miast małych i średnich.

„Polska emigracja, to nie jest emigracja z dużych miast, to były przede wszystkim miasta małe, średnie, również w dużej mierze miasta Polski wschodniej. (…) Tu potrzeba bardzo kompleksowej odpowiedzi i też nasze oczekiwanie wobec przyszłej polityki spójności byłoby takie, że dla pewnych kategorii obszarów to +menu+, z którego będziemy wybierać, powinno być szersze” – powiedział.

Zwrócił też uwagę na dysproporcje wewnątrz samych regionów. „Lublin (…) nie różni się tak bardzo od innych obszarów w Polsce, natomiast jeżeli spojrzymy na subregion bialskopodlaski czy przemyski, one mają zdecydowanie niższe PKB” – zaznaczył.

Według wiceszefa MR, przedsiębiorcy inwestują na Dolnym Śląsku, a nie np. w Suwałkach czy Krośnie, ponieważ woj. dolnośląskie korzysta z dobrego położenia, ale również dlatego, że dzisiaj nie jesteśmy jeszcze w stanie dojechać do Suwałk drogą szybkiego ruchu. „Myślę, że Kielce będą pierwszym miastem, które będzie skomunikowane drogą ekspresową z Warszawą, być może Białystok trochę szybciej” – powiedział.

Podkreślił przy tym, że w zasadzie wszystkie regiony w UE, które są położone na peryferiach, zmagają się z problemami strukturalnymi. Dotyczy to również południowych Włoch czy Portugalii.

Zdaniem Chorążego, przyszłe wsparcie dla Polski wschodniej powinno być budowane na „dwóch nogach”, z jednej strony dużej infrastrukturze typu drogi ekspresowe, z drugiej - na dostępie do dobrej jakości usług publicznych, przedszkoli, wsparcia sturt-upów, dróg lokalnych, lokalnych usług i infrastruktury cyfrowej, bo to wszystko będzie składać się na atrakcyjność tej przestrzeni.

Zdaniem marszałka woj. lubelskiego Sławomira Sosnowskiego, najważniejszą inwestycją infrastrukturalną dla całego makroregionu, o wielkim znaczeniu gospodarczym, jest korytarz transportowy Via Carpatia. Chodzi o połączenie północy i południa Europy, integrujące systemy transportowe Litwy, Polski, Słowacji, Węgier, Rumunii, Bułgarii i Grecji. Na terenie Polski to ponad 700 km drogi, przebiegającej przez wschodnią części naszego kraju, która zgodnie z planem ma zostać ukończona w 2024 r.

„Droga w układzie woj. lubelskiego krzyżuje się w ujęciu równoleżnikowym z pięcioma drogami krajowymi. Każde takie przecięcie (…) to jest bardzo duży ośrodek wzrostu pobudzający do inwestowania” – ocenił marszałek.

W jego opinii obszarowi Polski wschodniej brakuje m.in. dobrego zaopatrzenia i samowystarczalności energetycznej, co limituje duże inwestycje. Dodatkowo obszar podlega drenażowi mózgów. „Przecież Lublin jest miastem uniwersyteckim, kształcimy wiele wysoko wykwalifikowanych kadr, jednak ta kadra odpływa tam, gdzie może zdobyć szybciej lepszą pracę” – ocenił.

Jak podkreślił europoseł Krzysztof Hetman, same drogi nie zapewnią sukcesu, czego przykładem są landy wschodnich Niemiec, gdzie wybudowano znakomite drogi, a mimo to 30 proc. mieszkańców stamtąd wyjechało. Dlatego - zdaniem europarlamentarzysty - kluczowe inwestycje w regionach powinny dotyczyć wsparcia dla małych i średnich przedsiębiorstw, tworzenia atrakcyjnych miejsc pracy i atrakcyjnego otoczenia, w którym ludzie będą mogli wypocząć i spędzić wolny czas.

„Potrzebujemy wsparcia dla przedsiębiorców pod kątem inwestycji, jeśli chodzi o urządzenia, o technologie, o know-how, a przede wszystkim potrzebujemy dzisiaj pieniędzy na pracownika. Bo dziś rynek pracy, to jest rynek pracownika, a nie pracodawcy. Możemy wylać wszystkie drogi w Polsce wschodniej, możemy dać ogromną liczbę środków finansowych naszym przedsiębiorcom, ale oni nie będą mieć pracowników, dlatego że część już wyjechała” – zauważył Hetman. Ocenił, że w „masowej” skali należy użyć narzędzi, takich jak zasiłek na zasiedlenie czy zasiłek relokacyjny, które funkcjonują w UE, także w Polsce, choć na razie w obrębie województw.

Jak zauważył marszałek woj. świętokrzyskiego Adam Jarubas, rolą funduszy unijnych dla Polski wschodniej jest nie tylko pomoc przy nadrabianiu różnic, ale również przeciwdziałanie powstawaniu większego dystansu rozwojowego. „Gdyby zostawić nasze regiony samym sobie, bez wsparcia państwa czy Unii, to w ciągu kilku lat dystanse będą narastać. Potrzebujemy inwestycji i tych komunikacyjnych, i tych wspierających miasta w subregionie (…) dalszych inwestycji ICT (telekomunikacyjnych PAP)” – powiedział. Podkreślił znaczenie posiadania wysoko wykwalifikowanej kadry i wspierania szkolnictwa zawodowego, co ma pozwolić wyjść naprzeciw problemowi braku rąk do pracy, który – jego zdaniem - zaczyna być barierą lokalizacji inwestycji w tej części kraju.

Według danych Eurostatu województwa Polski wschodniej należą do najbiedniejszych regionów w Unii Europejskiej. Pula programu Polska Wschodnia na lata 2014-2020 to 2 mld euro, które przeznaczone są na rozwój innowacyjnej przedsiębiorczości oraz na ważne, z punktu widzenia spójności, inwestycje w komunikację miejską, drogi i kolej.

Debatę zorganizowała PAP przy wsparciu Domu Polski Wschodniej oraz Komitetu Regionów UE.

Z Brukseli: Mateusz Kicka

kic/ woj/




Opublikowano: 2017-11-22 21:36

Uwaga! Artykuł pochodzi z portalu internetowego Serwis Samorządowy PAP.