Prawda o pożarach. Branża odpadowa i organizacje samorządowe odnoszą się do ostatnich pożarów składowisk odpadów

Nowe przepisy o odpadach są dość odważne i jeśli zostaną konsekwentnie wprowadzone, to stworzą pewne narzędzia kontroli nieuczciwych firm - uważa Andrzej Porawski z ZMP.

„Projekty nowelizacji ustaw o odpadach i dotyczących inspekcji ochrony środowiska są dość odważne i  jeżeli zostaną konsekwentnie wprowadzone to stworzą pewne narzędzia kontroli nieuczciwych firm, działających poza systemem gospodarki odpadami komunalnymi" - powiedział Andrzej Porawski, dyrektor biura ZMP podczas czwartkowej konferencji poświęconej pożarom odpadów.  

Zdaniem Porawskiego obecnie narzędzia kontroli nad odpadami są ograniczone dla wszystkich. „Są ograniczone dla inspekcji ochrony środowiska, dla policji, dla gmin. W związku z tym to prawo jest niezbędnie potrzebne" - mówił ekspert ZMP.  

Dodał, że ostatnie głośne pożary składowisk odpadów to skutek „decyzji, które kiedyś zostały podjęte, a które wprowadziły w Polsce wolną amerykankę w dziedzinie gospodarki odpadami. Ta wolna amerykanka nie jest jeszcze całkowicie zlikwidowana, co pokazują ostatnie wydarzenia m.in. pożary porzuconych odpadów" - zaznaczył Porawski.      

Z kolei Edward Trojanowski, sekretarz Związku Gmin Wiejskich RP, zwrócił uwagę na wysokość opłat za odpady komunalne, które często są nieracjonalne. „Ale na to gmina nie ma wpływu, bo wybiera ofertę, która spełnia wszystkie wymogi określone w specyfikacji. Jeśli potem okazuje się, że ktoś zbyt optymistycznie oszacował koszty wysegregowanego surowca, no to potem pojawia się problem" - wskazał Trojanowski.  

Jego zdaniem należałoby się zastanowić nad wprowadzeniem regulacji, która ustalałaby minimalne ceny odbioru odpadów komunalnych. Przedstawiciel ZGWRP wyraził też wątpliwości co do skuteczności projektowanych przepisów. Jego zdaniem „jeśli nie będzie odbiorcy surowca, to się nie uda. Jeżeli nie ma rynku firm które przetwarzają te surowce to regulacja problemu nie rozwiąże" - wskazał Trojanowski.

Dodał, że samorządy od dawna domagają się wprowadzenia obowiązkowej segregacji odpadów dla mieszkańców. „Bo jest nadal wielu mieszkańców, którzy wolą więcej zapłacić, aby nie segregować. Liczymy na to, że rząd tak jak obiecuje, przystąpi do zmiany istniejącej ustawy" - powiedział Trojanowski.  

Według Piotra Szewczyka, prezesa Krajowej Rady RIPOK. projekty MŚ wymagają dogłębnej analizy i uszczegółowienia. „Tworząc projekt zmian w pośpiechu i pod presją czasu, jego autorzy, pomimo słuszności kierunku działań, nie uniknęli wielu zapisów wprowadzających chaos. Mogą one być przyczyną problemów lub wręcz uniemożliwiać działalność uczciwych i legalnie prowadzonych punktów zbierania i magazynowania oraz instalacji przetwarzających odpady" - zaznaczył Szewczyk.  

Jako przykład wskazał proponowany w nowej ustawie wymóg, zgodnie z którym budowa zakładu lub punktu magazynowania odpadów będzie możliwa tylko na obszarach objętych miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. „Jak wiemy Polska jest objęta planami w kilkunastu procentach. To automatycznie blokuje budowę punktów selektywnej zbiórki odpadów. Możemy wylać dziecko z kąpielą" - ostrzegł Szewczyk.

Na początku czerwca resort środowiska przygotował projekty nowelizacji ustaw o Inspekcji Ochrony Środowiska oraz o odpadach. Zmiany mają ułatwić i poprawić skuteczność walki z szarą strefą w obszarze gospodarowania odpadami, w tym ograniczyć zjawisko porzucania odpadów w miejscach do tego nieprzeznaczonych oraz zredukować problem pożarów nagromadzonych odpadów.

Projekt wprowadza m.in. obowiązkowy monitoring na składowiskach odpadów, skraca z 3 lat do 1 roku dopuszczalny okres magazynowania odpadów, wprowadza dodatkowe wymogi dla firm przetwarzających i magazynujących śmieci oraz przewiduje wprowadzenie tzw. kaucji za składowanie odpadów.    

mp/

Opublikowano: 2018-06-21 14:26

Uwaga! Artykuł pochodzi z portalu internetowego Serwis Samorządowy PAP.