Nakarmić głodnego. W Białymstoku zaczęła działać jadłodzielnia

Pierwsze produkty żywnościowe: jogurty, kasze, makarony i warzywa trafiły we wtorek do tzw. jadłodzielni w Białymstoku. Mogą je za darmo brać potrzebujący. Akcja ma ograniczyć marnowanie jedzenia.

Jadłodzielnia powstała w centrum Białegostoku przy ul. Krakowskiej 1, w pobliżu Centrum Aktywności Społecznej. Będzie czynna sześć dni w tygodniu – od poniedziałku do piątku w godz. 8-18, w sobotę w godz. 9-14.

W lokalu jest lodówka i półki na żywność. Każdy może zostawić jedzenie nadające się do spożycia, m.in. produkty zapakowane fabrycznie, suche (kasze, ryże, makarony, mąki, słodycze) w nieuszkodzonych opakowaniach, zapakowane pieczywo i wyroby piekarnicze, warzywa i owoce, oryginalnie zamknięte sery, jogurty, twarogi. Nie można przynieść gotowych dań własnej produkcji, np. ciast czy zup.

Jak powiedział prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski, podobne lokale działają w innych miastach w Polsce i na świecie. W Białymstoku nie było takiego miejsca. Wyjaśniał, że ideą jadłodzielni jest przede wszystkim pomoc potrzebującym, ale ważne jest także przeciwdziałanie marnowaniu żywności. Dodał, że jest to inicjatywa miejska i miasto musi przestrzegać zasad, a żywność musi być hermetycznie zamknięta i mieć widoczne terminy przydatności do spożycia.

Jadłodzielnię prowadzi Fundacja Spe Salvi, która wygrała konkurs zorganizowany przez miasto. Jej zadaniem jest obsługa punktu bezpłatnej wymiany żywności, nadzorowanie pozostawionych produktów, dbanie o czystość, pozyskiwanie darczyńców.

Jak mówił wiceprzewodniczący Fundacji ks. Andrzej Dębski, jego organizacja od 10 lat pomaga potrzebującym, a jadłodzielnia jest kolejnym wyzwaniem, do którego - jak dodał - podchodzi z dużymi obawami, jak będzie działała. "Gwarantem powodzenia tej inicjatywy jest to, żeby te półki nie były puste. Nie jest to jadłodajnia, ale jadłodzielnia, a zatem musimy czuć się odpowiedzialni, żeby to jedzenie, tę żywność przynieść tutaj, żeby inny człowiek, potrzebujący mógł z niej skorzystać" - powiedział ks. Dębski.

Jadłodzielnia będzie działała na razie do końca roku, ale władze Białegostoku mają nadzieję, że pomysł się przyjmie i będzie mógł być kontynuowany. W tym roku na organizację jadłodzielni miasto przeznaczyło 15 tys. zł.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny

woj/

Opublikowano: 2018-07-10 15:21

Uwaga! Artykuł pochodzi z portalu internetowego Serwis Samorządowy PAP.