104 dni urlopu. PIP alarmuje: samorządowcy z zaległymi urlopami

Ponad dwie trzecie skontrolowanych przez PIP marszałków, starostów, prezydentów, burmistrzów, wójtów i ich zastępców miało zaległości urlopowe. Rekordzista uzbierał przez 4 lata 104 dni zaległego urlopu. Problem pojawia się w związku z tym, że są to osoby zatrudnione na podstawie wyboru, nie posiadające bezpośredniego przełożonego.

Inspektorzy pracy od stycznia do września br. przeprowadzili 740 kontroli w jednostkach samorządu terytorialnego, podczas których sprawdzano zaległości urlopowe marszałków, starostów, prezydentów, burmistrzów, wójtów i ich zastępców. Ujawnione zaległości urlopowe, które wynosiły średnio 23,7 dnia na osobę, dotyczyły łącznie 522 samorządowców.

Okręgowy Inspektorat Pracy w Poznaniu podał przykład burmistrza, który zgromadził 78 dni zaległego urlopu za lata 2014-2016. Do tego dochodzi pełny urlop za 2017 r., czyli 26 dni.

Jak poinformowała PIP, w wyniku kontroli inspektorzy nałożyli 92 mandaty na łączną kwotę 106,5 tys. zł, skierowali 4 wnioski o ukaranie do sądu; wobec 210 osób zastosowali środki oddziaływania wychowawczego: pouczenie, ostrzeżenie lub zwrócenie uwagi.

Główny inspektor pracy Wiesław Łyszczek na środowy spotkaniu z mediami zwrócił uwagę, że pracownicy samorządowi pochodzący z wyboru nie mają bezpośredniego przełożonego. Zgodnie z przepisami to sekretarz gminy lub inna wyznaczona osoba ma obowiązek udzielić wójtowi, czy prezydentowi należnego urlopu.

"To nienaturalna sytuacja, gdy podwładny ma wyegzekwować od przełożonego wykorzystanie zaległego urlopu. Takie rozwiązanie prowadzi do powstawania zaległości, które trzeba rekompensować ekwiwalentem pieniężnym po zakończeniu kadencji " – zauważył.

Radca prawny w Departamencie Prawnym GIP Katarzyna Piertuszyńska wyjaśniła, że z chwilą wygaśnięcia mandatu niewykorzystany w trakcie kadencji urlop przekształca się w prawo do ekwiwalentu pieniężnego. "Niewykorzystany za rok 2014 urlop przedawnił się z dniem 30 września 2018 r., stąd prawo do ekwiwalentu dotyczy lat 2015, 2016 i 2017" - zaznaczyła.

Problemy związane z wykorzystywaniem urlopów wypoczynkowych "na bieżąco" pojawiają się w przypadku wójtów gmin (burmistrzów, prezydentów miast). Osoby te są pracownikami samorządowymi zatrudnionymi na podstawie wyboru. Nie mają oni bezpośredniego przełożonego, bowiem sami wykonują obowiązki pracodawcy wobec podległych pracowników. Natomiast zgodnie z art. 8 ustawy o pracownikach samorządowych pracodawcą wójta jest urząd gminy.

Czynności z zakresu prawa pracy wobec wójta (burmistrza, prezydenta miasta) związane z nawiązywaniem i rozwiązywaniem stosunku pracy wykonuje przewodniczący rady gminy, a pozostałe czynności – także związane z udzielaniem urlopu – wyznaczona przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta) osoba zastępująca lub sekretarz gminy.

Stąd w przypadku niewykorzystania urlopu w ciągu roku kalendarzowego osoba wyznaczona przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta, starostę) ma prawo skierować wójta na urlop w terminie do końca 30 września następnego roku.

Nieudzielenie pracownikowi urlopu wypoczynkowego jest wykroczeniem z art. 282 § 1 pkt 2 Kp. zagrożonym karą grzywny od 1 tys. zł do 30 tys. zł. W praktyce wykroczenia tego może dopuścić się tylko pracodawca lub osoba działająca w jego imieniu, na której spoczywa obowiązek realizowania praw pracowniczych wymienionych w tym przepisie.

W odniesieniu do burmistrzów, wójtów, prezydentów miast, będzie to osoba wyznaczona przez burmistrza (wójta, prezydenta miasta), w trybie ustawy o pracownikach samorządowych. W przypadku niewyznaczenia takiej osoby odpowiedzialność spoczywać będzie na sekretarzu gminy.

kic/

Opublikowano: 2018-10-03 16:04

Uwaga! Artykuł pochodzi z portalu internetowego Serwis Samorządowy PAP.