Ludzie, nie roboty. Komentarze Czytelników ws. pracy w TKW

Po limicie określonej liczby przepracowanych godzin powinna być ustawowa przerwa w pracy terytorialnej komisji wyborczej – proponuje Czytelnik.

Dieta w terytorialnej komisji wyborczej była niewspółmierna do zadań. Trzeba będzie pomyśleć nad zwiększeniem jej wysokości – powiedziała w Sejmie Magdalena Pietrzak, szefowa KBW. Czytaj: Diety do zmiany

„Większość TKW pracowała przez kilka-kilkanaście dni przed wyborami, a w dniu wyborów [i po nich] przez co najmniej 48 h bez snu i odpoczynku. Powinna być zmiana lub ustawowa przerwa w pracy TKW po limicie iluś godzin pracy” – komentuje pod artykułem Członek TKW. „To są przecież ludzie, nie roboty” - podkreśla.

W swoim komentarzu opisuje zmęczenie, jakie towarzyszyło pracom w TKW. „W Biurach Wyborczych niejednokrotnie ci ludzie po 48h non stop "na chodzie" kładli się na podłogę i przysypiali, zanim zdali papiery, bo kolejka (…) była po ok. 50 oczekujących. W takiej fazie zmęczenia mało kto już kontaktował” - opowiada.

Jak dodaje, do TKW często trafiają ludzie przypadkowi, nie zawsze potrafiący czytać przepisy. „W tym roku niektóre gminy nie udzielały im żadnego wsparcia w tym zakresie, bo powołani zostali do tego urzędnicy wyborczy, którzy sami byli niedouczeni” - ocenia.

„O pracy i wynagrodzeniu terytorialnej komisji nikt nie myślał, natomiast o urzędniku wyborczym myśleli wszyscy” – czytamy w innym komentarzu. „Wybory przygotowały i pilnowały terytorialne komisji, a co za to dostały? A może tak zmniejszyć wynagrodzenie urzędników wyborczych, a dać komisjom terytorialnym” – sugeruje Czytelnik.

Jeszcze inny pomysł ma Obywatel. „A może tak KBW przejmie w całości odpowiedzialność za przeprowadzenie wyborów? Niech sami szukają ludzi do komisji, sami zapewniają wsparcie informatyczne, odbierają w nocy protokoły itd. Oczywiście za te same pieniądze jakie oferują urzędom gmin” – proponuje.

Z kolei Członek komisji zauważa, że jeśli chodzi o wysokość diet, to również komisja do przeprowadzenia wyborów w II turze jest poszkodowana, otrzymując zgodnie z uchwałą PKW połowę diety z I tury.

„Ma prawie tyle samo roboty co w I turze wyborów. W lokalu muszą być przynajmniej od 6 rano do godziny 22 (…). Nie pracują krócej, mają co prawda mniej kart do przeliczenia i opieczętowania, ale inne czynności wykonują te same. Sprawdzić osobę z dokumentem tożsamości, wydać za potwierdzeniem kartę do głosowania. W II turze niekiedy tych wyborców jest więcej w wyborach samorządowych” - uważa.

aba/


Opublikowano: 2018-12-21 13:48

Uwaga! Artykuł pochodzi z portalu internetowego Serwis Samorządowy PAP.