Szalone wydatki. Czytelnicy o organizacji wyborów i noweli Kodeksu wyborczego

Najwyższa Izba Kontroli powinna sprawdzić, co faktycznie wykonuje i za co odpowiada urzędnik wyborczy – pisze Czytelnik, wskazując na "szaleństwo wydawania pieniędzy bez kontroli".

Centralny Rejestr Wyborców, kary finansowe dla urzędników wyborczych rezygnujących tuż przed wyborami, uregulowanie kwestii prowadzenia tzw. „prekampanii wyborczej" - to niektóre z propozycji zmian w Kodeksie wyborczym zaproponowane przez PKW. Czytaj: PKW chce zmian. PKW proponuje utworzenie Centralnego Rejestru Wyborców. Tymczasem Senat przyjął bez poprawek poselską nowelizację Kodeksu.

„Oczywiście, w najtrudniejszych, najdłużej trwających wyborach pozostawiono ten poroniony pomysł z dwiema komisjami wyborczymi, mimo że przecież wszystkie trudności z ustaleniem wyników głosowania w obwodach w 2018 r. wynikały z ich istnienia” – skomentowała OldestWomen.

„Powinna być określona górna granica wieku osób zgłaszanych do Obwodowych Komisji Wyborczych do np. 70 lat w dniu wyborów” – zaproponował Nowy. „Oprócz spowolnionego tempa pracy, myślenia, zmęczenia u osób starszych były też przypadki konieczności wzywania karetki pogotowia do członków OKW w czasie wyborów” - napisał.

Zdaniem TKW urząd gminy powinien też zapewniać obsługę administracyjno-informatyczną dla terytorialnych komisji wyborczych. "Niestety nie wszystkie urzędy z tego się wywiązywały. Generalnie panowała ogólna spychologia urzędu na urzędnika wyborczego i terytorialne komisje" - ocenił.

Wiele komentarzy dotyczyło pracy urzędników wyborczych.

„Ja chyba po raz dziesiąty się pytam - po co ten urzędnik?” – wskazał Jarosław Bogucki.

„W dalszym ciągu nie wiem, za co urzędnik wyborczy odpowiada" - wtórował mu Czytelnik. "+Kompetencje+ miał urzędnik, a +obowiązki+ pracownik urzędu. I tak pozostanie” – skwitował Czytelnik.

Również według Om urzędnicy wyborczy to „kosztowna fikcja”. „Nic nie robią, bo nic nie mogą robić, nic w wyborach od nich nie zależy, a biorą grubą kasę" - ocenił. "Wybory muszą być organizowane przez samorządy - albo rząd powoła terenową strukturę alternatywną wobec samorządów, ale nie w postaci zdezorientowanych ludzi, którzy przyjeżdżają z rękami w kieszeniach do obcych im gmin +bo tak im kazali+ i nerwowo rozglądają się na boki. Podczas gdy miejscowi urzędnicy i tak, i tak robią całą robotę, która jest do zrobienia" - napisał.

"Tutaj potrzebna jest tylko kontrola NIK i tego, co faktycznie wykonuje i za co odpowiada urzędnik wyborczy, który nie wie za co mu płacą ponad 4 tysiące zł netto miesięcznie" - uważa urzednikwyborczy. "46 mln zł za 3 miesiące bycia urzędnikiem wyborczym w skali kraju to pieniądze, jakie zostały przekazane na konta urzędników wyborczych przy wyborach samorządowych. W tym roku pieniądze trzeba pomnożyć razy dwa. Szaleństwo wydawania pieniędzy bez kontroli wykonania obowiązków przez nich, bez list obecności, za odwiedzenie gminy najwyżej 8 razy w ciągu 3 miesięcy i przy totalnej niekompetencji korpusu tylko z nazwy i pieniędzy" - wyliczał.

aba/



Opublikowano: 2019-02-08 11:45

Uwaga! Artykuł pochodzi z portalu internetowego Serwis Samorządowy PAP.