Nic o nas bez nas. Samorządowcy chcą uczestniczyć w okrągłym stole nt. sytuacji w oświacie.

Panie premierze, proszę się z nami spotkać i wysłuchać prawdy o finansowaniu systemu oświaty, póki jest na to czas – apelował podczas II Samorządowej Debaty Oświatowej Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich. Samorządowcy chcą uczestniczyć w okrągłym stole nt. sytuacji w oświacie.

W czwartek w Warszawie samorządowcy zaprezentowali Raport o finansowaniu oświaty w Polsce. Wynika z niego m.in., że w 2018 r. sektor samorządowy wydał na oświatę 23 mld zł więcej niż otrzymał w subwencji oświatowej; w 2004 roku ta różnica wynosiła tylko 8 mld zł.

„Dziura nam się pogłębia, ale co najważniejsze - tempo pogłębiania się tej dziury wzrosło; to tempo jest zatrważające i dotyczy wszystkich grup samorządowych” – powiedział Ryszard Grobelny, były prezydent Poznania, a obecnie wykładowca Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza.

Jak podkreślał, tak duże zaangażowanie budżetów samorządowych w sprawy oświatowe sprawia, że maleją możliwości rozwoju JST.

„Wydatki majątkowe wszystkich typów samorządów w Polsce w latach 2010-2017 miały tendencję malejącą – mimo wzrostu PKB i napływu środków unijnych. Wydajemy mniej. Dlaczego? Ponieważ mamy większe obciążenia wydatkami bieżącymi, nie starcza nam na więcej wydatków inwestycyjnych. A jedną z najistotniejszych dziedzin są tu wydatki oświatowe” – wskazywał.

O niedofinansowaniu oświaty na przykładzie Warszawy mówiła wiceprezydent stolicy Renata Kaznowska. „W 2019 r. ponad 4,4 mld zł przeznaczymy na edukację. Niecałe 2 mld zł to subwencja oświatowa. Tylko na pensje kadry brakuje nam 810 mln zł. – wyliczała. „53 mln zł wydaliśmy na pierwszy etap reformy oświaty, odzyskaliśmy 3,5 mln zł. (...) W tym roku wydamy kolejne 20 mln zł. Ja już nawet nie pytam minister Zalewskiej, czy nam te pieniądze odda. Ja chcę iść do sądu, żeby walczyć o zwrot pieniędzy, bo to są pieniądze warszawiaków” - powiedziała.

Iwona Waszkiewicz, wiceprezydent Bydgoszczy podkreślała, że konieczne jest wypracowanie standardów oświatowych, żeby samorządy wiedziały, na co otrzymują rządowe pieniądze. „Są nam potrzebne jasne standardy, wtedy wiemy, na co możemy liczyć. Jeśli ktoś chce zapłacić trochę więcej, coś ponad to zorganizować w swoim mieście, w swojej gminie, to ma do tego prawo, ale wie, czego ma się spodziewać każdego roku” - argumentowała.

Według Marka Olszewskiego, jeszcze przewodniczącego Związku Gmin Wiejskich, choć już starosty toruńskiego, obecna sytuacja w oświacie to efekt wielu zaniechań. "Pierwsza wersja standardów edukacyjnych powstała kilkanaście lat temu. Projekty powstały. Zaniechano. Można było nieco wcześniej zmodyfikować Kartę nauczyciela. Projekty były. Zaniechano" - wskazywał. „To nie jest tak, że w ministerstwie edukacji siedzą ludzie, którzy nic nie wiedzą. Na tej sali są ludzie z MEN, którzy doskonale wiedzą. Tylko musi być wola przekucia wiedzy na decyzje polityczne” – ocenił.

„Nie tylko nie mamy racjonalnego sposobu finansowania oświaty, ale my nie mamy też kompetencji. Te kompetencje są z samorządu odbierane” - mówił z kolei Sławomir Snarski, starosta bielski i wiceprezes Związku Powiatów Polskich. Jako przykład podał ocenę pracy dyrektora szkoły. "To starosta widzi się z dyrektorem trzy razy w tygodniu i widzi, jak szkoła pracuje, a nie kurator" - wskazał.

Eugeniusz Gołembiewski, burmistrz Kowala, zwrócił natomiast uwagę, że na 2477 samorządów gminnych ponad 600 ma mniej niż 5 tys. mieszkańców i w związku z tym jeszcze trudniej udźwignąć im koszty finansowania oświaty. „Jeśli będzie powtarzane [przez rząd] jak mantra, że nie dołożą do oświaty więcej ponad to, co dają, to będzie nie tylko wielki problem dla oświaty, ale również dla całej polskiej samorządności. Zgodnie z powiedzeniem, że o sile łańcucha stanowi siła najsłabszego ogniwa, zaczną padać te najmniejsze, najsłabsze ekonomicznie samorządy, zmuszone dokładać do oświaty z bardzo niewielkich zasobów finansowych” - alarmował.

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że chciałby, by po świętach nastąpiła w formule okrągłego stołu ogólnonarodowa debata o systemie oświaty "z udziałem związkowców, nauczycieli, pedagogów i rodziców".  Samorządowcy podkreślali podczas debaty, że czas najwyższy, by w sprawie sytuacji w oświacie rząd spotkał się również z ich przedstawicielami.

„[Nauczycielskie] związki zawodowe od 2017 r. proszą o spotkanie z premierem i się nie doczekały, natomiast doczekaliśmy się wszyscy strajku. Nie czekajcie na to, aż my będziemy bardziej zdesperowani w walce o naszych mieszkańców” – apelował do strony rządowej Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich. „Panie premierze, proszę się z nami spotkać i wysłuchać prawdy o finansowaniu systemu oświaty, póki jest na to czas” – wzywał.

Samorządowcy chcą, by ich przedstawiciele mogli uczestniczyć w okrągłym stole ws. oświaty. Taki postulat znalazł się w apelu II Samorządowej Debaty Oświatowej. Zaproponowali też, by jedno z najbliższych posiedzeń Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego poświęcone było wyłącznie problematyce oświaty.

Samorządowcy odnieśli się także do strajku nauczycieli i rządowych propozycji, które zostały im złożone w trakcie negocjacji w Centrum Dialogu Społecznego.

„Samo wdrożenie dodatku za wychowawstwo to w Koszalinie w skali roku 2,5 mln zł. Rząd zaczyna rozdawać pieniądze, które są w gestii JST. To my ustalamy, w jakiej kwocie będzie wypłacany ten dodatek” – podkreślał Przemysław Krzyżanowski, wiceprezydent Koszalina i były wiceminister edukacji.

W II Samorządowej Debacie Oświatowej uczestniczyło blisko 300 przedstawicieli JST. Na debatę nie przybyli premier, minister edukacji, minister finansów ani minister rozwoju.

Anna Banasik

Opublikowano: 2019-04-11 12:58

Uwaga! Artykuł pochodzi z portalu internetowego Serwis Samorządowy PAP.