
Polskie metropolie znacząco unowocześniły tabor komunikacji miejskiej, a liczba jej pasażerów wzrosła o ponad 60 proc. od 2020 roku, jednak pomimo miliardowych inwestycji z gmin ościennych do centrum wciąż wygodniej dojeżdża się autem – wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli.

Izba Gospodarcza Komunikacji Miejskiej (IGKM) zaapelowała do resortu funduszy o wyodrębnienie dedykowanych instrumentów finansowych dla miast poniżej 50 tysięcy mieszkańców na rozwój ekologicznego transportu miejskiego oraz modernizację zaplecza technicznego.

W naszej ocenie zbyt wiele kompetencji skupia się w rękach marszałka, który ma tworzyć schemat sieci, decydować o dopłatach i jednocześnie być beneficjentem środków – powiedział Aleksander Dmowski z Komunikacji Autobusowej Świnoujście. Jego zdaniem takie rozwiązanie „osłabia pozycję gmin i powiatów, bo przecież to gminy i powiaty najlepiej wiedzą, jak te linie powinny funkcjonować”.

Najwyższa Izba Kontroli negatywnie oceniła większość skontrolowanych jednostek samorządu terytorialnego w zakresie organizacji przewozów autobusowych dla mieszkańców. W opinii NIK gminy i powiaty działały nieprawidłowo i nieskutecznie.

Wiceminister infrastruktury Przemysław Koperski zapowiedział zmiany w przepisach dotyczących ustawowych ulg na przejazdy komunikacją publiczną. Jedną z nich mają być zniżki dla dzieci i młodzieży na podstawie kryterium wieku, co pozwoli zrezygnować z obowiązku posiadania przez uczniów ważnej legitymacji szkolnej.

W projekcie nowelizacji ustawy o publicznym transporcie zbiorowym ma znaleźć się legalna definicja wykluczenia komunikacyjnego. Według zapowiedzi takie działania mają pomóc w uporządkowaniu pojęć i ułatwieniu identyfikacji obszarów wymagających wsparcia transportowego.