Posiedzenie KWRiST; fot. Serwis Samorządowy PAP
Wojewoda śląski w 2025 r. wydał 845 rozstrzygnięć nadzorczych, a wojewoda małopolski – 20, mimo że obydwa województwa mają podobną liczbę samorządów – wynika z raportu NIST. Podobne dysproporcje występują też w innych województwach.
Podczas Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego ekspert NIST dr Bartosz Wilk przedstawił wstępne wyniki raportu „Nadzór wojewodów nad jednostkami samorządu terytorialnego w 2025 r.” Badanie objęło m.in. liczbę wszczynanych postępowań i wydawanych rozstrzygnięć nadzorczych, dostępność informacji o rozstrzygnięciach nadzorczych i zasoby kadrowe urzędów wojewódzkich.
Jak wynika z raportu, w całym kraju występują duże różnice w ilości wszczynanych postępowań nadzorczych. W ubiegłym roku wojewoda dolnośląski zadeklarował wszczęcie 11 946 postępowań przy 196 samorządach, a wojewoda kujawsko-pomorski – 98 postępowań przy 164 JST.
Dysproporcje widać też przy liczbie rozstrzygnięć nadzorczych.
„Wojewoda śląski w poprzednim roku wydał 845 rozstrzygnięć nadzorczych, podczas gdy w województwie jest mniej niż 200 jednostek; tymczasem wojewoda małopolski takich rozstrzygnięć wydał 20” – poinformował dr Bartosz Wilk.
Jak przekazał, tak duże dysproporcje rozstrzygnięć wynikają z odmiennej praktyki nadzorczej.
„To prowadzi do takiej sytuacji, w której samorząd, gmina, która jest w województwie śląskim, może oczekiwać, że w ciągu roku wobec tej jednostki statystycznie zostaną wydane ponad cztery rozstrzygnięcia nadzorcze, podczas gdy w województwie małopolskim gmina może być spokojna, ponieważ szansa jakiekolwiek rozstrzygnięcia nadzorcze jest niewielka” – powiedział ekspert.
Raport NIST wykazał też niejednolite podejście względem wszczynania postępowań nadzorczych. Jak przekazał dr Bartosz Wilk, jedni wojewodowie wszczynają postępowania „co do zasady”, zaś inni wszczynają je jedynie w przypadkach zmierzających do wydania rozstrzygnięcia.
„To jest przykład wojewody małopolskiego, który wszczął znacznie więcej postępowań niż później zakończył tymi dwudziestoma wspomnianymi rozstrzygnięciami nadzorczymi. Tymczasem wojewoda lubelski niemal każde wszczęte postępowanie zakończył wydaniem rozstrzygnięcia nadzorczego” – wyjaśnił ekspert.
Trzeci najważniejszy wniosek analizy NIST dotyczy stosowania tzw. „wytyków”, czyli wskazywania nieistotnych naruszeń prawa bez stwierdzania nieważności uchwały. Dzięki temu samorząd może usunąć wskazany błąd. Jak wynika z analizy, w woj. kujawsko-pomorskim, lubelskim, podlaskim i pomorskim wojewodowie w ogóle nie korzystali z tego instrumentu. Z kolei w woj. podkarpackim wytyki były stosowane 139 razy.
W swoim raporcie NIST sprawdził też dostępność informacji o rozstrzygnięciach. W ubiegłym roku 10 z 16 urzędów wojewódzkich publikowało wszystkie wydawane rozstrzygnięcia nadzorcze. Pozostałe sześć publikowało jedynie te dotyczące aktów prawa miejscowego.
NIST zwrócił też uwagę na obciążenie pracowników urzędów wojewódzkich. Jak przekazał dr Bartosz Wilk, w wybranych urzędach nadzorem zajmuje się od kilkunastu do kilkudziesięciu osób, a w skrajnych przypadkach na jednego pracownika przypadały setki wszczętych postępowań.
„Generalnie jest to mniej więcej ok. 20 pracowników, którzy te kompetencje nadzorcze rozstrzygają. To sprawia, że w skrajnych przypadkach na jednego pracownika w ciągu roku przypada, to jest akurat przypadek wojewody dolnośląskiego, ponad 800 wszczętych postępowań, ale w tych mniej skrajnych przypadkach może być to kilkadziesiąt postępowań” – powiedział ekspert.
mc/