Prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński; fot. PAP/Art Service
„Do mojego sekretariatu zadzwonił człowiek, który polecił przekazać mi, że w krótkim czasie zostanę zastrzelony... Swoją groźbę powiązał ze śmiercią Łukasza Litewki” – poinformował prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński. Zapowiedział, że zgłosi sprawę organom ścigania.
O otrzymaniu telefonicznej groźby prezydent Sosnowca i wiceprezes Związku Miast Polskich poinformował w mediach społecznościowych.
„Piszę o tym, bo nie zamierzam przyzwyczajać do gróźb, w tym gróźb śmierci jako kolejnego elementu pracy samorządowca. Nie zgadzam się na rzeczywistość, w której można powiedzieć drugiemu człowiekowi wszystko, a później wzruszyć ramionami, że to tylko słowa. Po drugiej stronie jestem ja, są moi bliscy, są też pracownicy odbierający takie telefony” – napisał Arkadiusz Chęciński.
W swoim wpisie prezydent Sosnowca odniósł się do narastającej brutalizacji życia społecznego. Jego zdaniem „w internecie coraz więcej jest „patoinfluencerów”, którzy oczerniają wszystkich dookoła, a samorządowców już w ogóle mają za nic”.
„W komentarzach wylewa się szambo i oszczerstwa - bez jakiejkolwiek kontroli. Coraz trudniej usłyszeć spokojną rozmowę i zobaczyć gotowość do porozumienia. Nie chcę demokracji, w której próbę dogadania się uznaje się za słabość, a agresję za dowód siły, co jednocześnie zbiera poklask” – napisał Chęciński.
Prezydent Sosnowca zapowiedział, że sprawę zgłosi organom ścigania. Podkreślił też, że otrzymane groźby go nie zastraszą, i ma nadzieję, że „autor tego telefonu zrozumie ciężar swoich słów”.
„Nie zamknę się w czterech ścianach. Nadal będę blisko mieszkańców, rozmawiał i pracował dla Sosnowca. Nie dam nikomu prawa do decydowania poprzez strach o tym, jak mam żyć i wykonywać swoją pracę” – podsumował Chęciński.
Groźby skierowane w stronę prezydenta Sosnowca to kolejne niebezpieczne zdarzenie skierowane w stronę samorządowców. W sierpniu br. prezydent Gdyni Aleksandra Kosiorek poinformowała, że ktoś poluzował śruby w jej aucie. Podobne zdarzenie zgłosił też prezydent Mysłowic Dariusz Wójtowicz, który dodatkowo otrzymywał groźby.
mc/