Prezydent Gorzowa Wielkopolskiego Jacek Wójcicki; fot. PAP/Lech Muszyński
Jeśli obecne przepisy o dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast wprowadzone w 2018 roku utrzymają się, w województwie lubuskim ponad połowa osób piastujące te funkcje nie będzie mogła ubiegać się o reelekcję.
W Lubuskiem są 82 gminy i miasta. Z wyliczeń PAP wynika, że 44 włodarzy samorządów z tego regionu nie będzie mogło ubiegać się o reelekcję; to ok. 53,7 proc. wszystkich. Dotyczy to 23 wójtów, 20 burmistrzów i jednego prezydenta – Gorzowa Wlkp.
W Gorzowie Wlkp. od 2014 r. rządzi Jacek Wójcicki niezwiązany z żądną partią polityczną. Pierwszy raz został wybrany w 2014 r. jako kandydat KWW Porozumienie Ruchów Miejskich Ludzie dla Miasta; wcześniej przez dwie kadencje był wójtem podgorzowskiego Deszczna. W kolejnych wyborach samorządowych startował na urząd prezydenta Gorzowa Wlkp. z własnego komitetu.
Jego zdaniem dwukadencyjność nie jest dobrym rozwiązaniem w przypadku samorządu, a referenda funkcjonują i działają skutecznie, nie tylko w małych miejscowościach, ale i w dużych miastach.
„Przykładem może być Kraków. Dzisiaj społeczeństwo naprawdę, jeżeli mówi, że nie chce danego włodarza, to mówi to sprawczo właśnie w referendum, albo podczas wyborów” - podkreślił prezydent Gorzowa Wlkp.
Burmistrzem o najdłuższym stażu w woj. lubuskim jest obecnie Jacek Sauter rządzący nieprzerwanie Bytomiem Odrzańskim od 1992 r. Najpierw był wybierany na urząd przez radę gminy, a od 2002 r. w wyborach bezpośrednich.
„Jako wieloletni samorządowiec ogromną wagę przywiązuję do doświadczenia, do kontaktów, do znajomości rzeczy, za które się odpowiada. Oczywiście najważniejszy dla mnie argument to ten, że to lokalna społeczność powinna wybierać i decydować, czy chce kogoś, czy nie i jak długo ma on pracować w samorządzie” – powiedział PAP Sauter.
Dodał, że na jego przykładzie można wyjaśnić, dlaczego długi staż w samorządzie staje się atutem.
„Przez lata nauczyłem się rozwiązywać problemy mojej gminy bardzo szybko, pozyskiwać dla niej fundusze zewnętrzne. Wynika to ze zdobytego doświadczenia oraz faktu, że znają mnie w instytucjach i firmach, z którymi gmina współpracuje. To zbudowane przez lata zaufanie ma ogromne znaczenie” - zauważył Sauter.
W jego ocenie to wyborcy weryfikują jakość pracy włodarzy i jeśli nie są z niej zadowoleni, decydują o zmianie.
„Przykład województwa lubuskiego z ostatnich wyborów, gdzie wymieniono nas 40 proc., pokazuje, że do wymiany nie potrzeba dwukadencyjności, bo w 40 proc. gmin województwa mieszkańcy zadecydowali, że gospodarz będzie nowy i nie były do tego potrzebne nowe zapisy w Kodeksie wyborczym” – podkreślił Sauter.
Od 2002 r. burmistrzem przygranicznego Kostrzyna nad Odrą jest Andrzej Kunt. On również uważa, że ograniczenie liczby kadencji w samorządzie nie jest korzystnym rozwiązaniem.
„Zanim wprowadzono tę zmianę, nie było tak, że karta do głosowania w rękach mieszkańców nie miała znaczenia. Miała. Skutkowało to tym, że w każdych wyborach co najmniej 30 proc. wójtów, burmistrzów i prezydentów było wymienianych przez wyborców” - powiedział PAP Kunt.
Według niego, skala zmian na stanowiskach wójtów, burmistrzów i prezydentów w wyborach w 2029 r. może być bardzo duża, co niesie ze sobą wiele zagrożeń, szczególnie w obecnych niespokojnych czasach.
„W związku z ustawą o ochronie ludności i obronie cywilnej jesteśmy bardzo intensywnie szkoleni z zakresu bezpieczeństwa kraju, gmin oraz cyberbezpieczeństwa. I kiedy zostaniemy już dobrze wyszkoleni, a sytuacja zagrożenia być może jeszcze bardziej wzrośnie, w tym samym momencie ludzie z przygotowaniem odejdą, a ich miejsca zajmą osoby kompletnie nieprzygotowane do tych zadań” - przypomniał Kunt.
Dwukadencyjność organów wykonawczych gmin, połączona z wydłużeniem kadencji z czterech do pięciu lat, została wprowadzona za rządów Prawa i Sprawiedliwości w 2018 r. Dotyczy ona danej gminy, czyli nie zamyka drogi do kandydowania w innej, na przykład sąsiedniej gminie, na urząd wójta, burmistrza czy prezydenta.
22 października br. Sejm odrzucił projekt nowelizacji Kodeksu wyborczego autorstwa PSL, której głównym założeniem było zniesienie limitu dwóch kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Za przyjęciem noweli głosowało 213 posłów, przeciw 215, a 9 wstrzymało się od głosu. Wicepremier, szef MON i lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział powrót do projektu znoszącego dwukadencyjność. Zdaniem premiera Donalda Tuska nie ma problemu, aby ponownie rozpatrywać wniosek autorstwa PSL.
mmd/ mam/