Screen z transmisji w Senacie
40 proc. firm wodociągowych złożyło wnioski o zmianę taryf za wodę, a kolejne 60 proc. zamierza to zrobić – poinformował prezes IGWRP Krzysztof Dąbrowski. Chcemy uniknąć podwyżek, które byłyby obciążeniem dla każdego Polaka – przekonywał wiceminister infrastruktury Marek Gróbarczyk.
W poniedziałek w Senacie odbyło się nadzwyczajne posiedzenie trzech senackich komisji poświęcone problemom branży wodno-kanalizacyjnej. Głównym tematem posiedzenia były taryfy wod.-kan., które zdaniem, przedstawicieli branży wodociągowej powinny wzrosnąć m.in. z uwagi na kryzys energetyczny oraz wysoką inflację, która negatywnie odbija się na wynikach spółek.
Krzysztof Dąbrowski, prezes IGWP przedstawiając kondycję branży ocenił, że sytuacja grozi utratą płynności finansowej przez część przedsiębiorstw.
„Wyniki sektora po sierpniu, czyli po kolejnym miesiącu letnim, a więc po najlepszych miesiącach naszej działalności w roku, pokazują utrzymujący się poziom 70 proc. przedsiębiorstw osiągających stratę. Strata ta się pogłębia, co w naszej kilkudziesięcioletniej historii jest niespotykane” – mówił Dąbrowski.
Prezes IGWP zwrócił uwagę, że straty sięgają statystycznie już ok. 10 proc, przychodów z działalności wod.-kan. „Co najbardziej niepokojące to w przedsiębiorstwach dużych ta strata jest rzędu kilku procent, ale w przedsiębiorstwach średnich, a szczególnie małych przekracza 20 proc. co prowadzi do możliwości utraty płynności finansowej” – alarmował Dąbrowski.
Szef IGWP mówił też o cenach prądu, które stanowią coraz większy udział w kosztach spółek wodociągowych. „Średnia cena prądu w przedsiębiorstwach wodociągowych jeszcze w 2021 r. była rzędu 300 zł/MWh, a w tej chwili na koniec września to już 620 zł/MWh. Z kolei cena, która wynika z przetargów na przyszły rok, kształtuje się na poziomie od 1400 zł/MWh, a w szczególnych przypadkach do nawet 3000 zł/MWh” – mówił Dąbrowski, który ostrzegł, że udział prądu w kosztach może niebawem wzrosnąć z 7 proc. do 20-30 proc.
Dąbrowski poinformował, że trudna sytuacja zmusiła już ok. 40 proc. przedsiębiorstw wod.-kan. do skorzystania z artykułu 24j. ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę, który umożliwia złożenie wniosku o skrócenie trzyletniego okresu obowiązywania taryfy za wodę i ścieki z uwagi na szczególne okoliczności. Szef IGWP dodał, że kolejne 60 proc. przedsiębiorstw złożyć podobne wnioski w najbliższych miesiącach.
Dąbrowski przyznał, że nie rozumie, dlaczego w tak trudnej sytuacji regulator odrzuca nowe taryfy, które nie są dolegliwe dla mieszkańców.
„Wodociągi zabiegają o podwyżkę rzędu 2 – 2,5 zł za metr sześcienny wody. Przy zużyciu rzędu 3-3,5 m przez mieszkańca w ciągu miesiąca, my mówimy o podwyżce rzędu 6-8 zł na metrze sześciennym wody na miesiąc na jednego mieszkańca. Ta podwyżka jest akceptowalna w społeczeństwie” – przekonywał Dąbrowski.
W odpowiedzi wiceminister infrastruktury Marek Gróbarczyk przypomniał, że proces taryfikacji cały czas trwa i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby przedsiębiorstwa składały wnioski o skrócenie taryf.
Odnosząc się do proponowanych podwyżek cen za wodę i ścieki Gróbarczyk powiedział, że „jeżeli te podwyżki będą wprowadzone, będzie to obciążeniem dla każdego Polaka, czego chcemy uniknąć w obecnej sytuacji i w sytuacji najbliższego roku, który będzie niezwykle ciężki”.
Minister wspomniał przy tym o działaniach rządu, które mają na celu ograniczenie kosztów dla branży. Wymienił m.in. zamrożenie cen prądu dla wodociągów i kanalizacji na poziomie 785 zł/Mwh oraz subwencję dla samorządów w wysokości 13,7 mld zł.
Paweł Rusiecki, wiceprezes Wód Polskich poinformował z kolei, że do 24 października br. do regulatora wpłynęło 485 wniosków o skrócenie obowiązujących taryf za wodę i ścieki, co stanowi 19 proc. wszystkich taryf zatwierdzonych w Polsce.
Przedstawiciel regulatora dodał, że dla 217 wniosków wydano decyzję negatywną, 25 zaopiniowano pozytywnie, a 204 wnioski są nadal procedowane.
Na pytanie dlaczego Wody Polskie odrzuciły tak dużo wniosków o zmianę taryf Rusiecki powiedział, że w przypadku 46 proc. wniosków załączona dokumentacja nie uzasadniała zmian obowiązujących taryf, 22 proc. wniosków miała niepełne uzasadnienie, a w przypadku 17 proc. regulator stwierdził brak zgodności z przepisami.
Rusiecki wyjaśnił, że organ regulacyjny ma za zadanie ocenić nie tylko, czy taryfa została opracowana w sposób zapewniający uzyskanie przez przedsiębiorstwo niezbędnych przychodów, „ale chyba najważniejsze, czy taryfa została opracowana w taki sposób, aby ochronić odbiorców przed nieuzasadnionym wzrostem cen i stawek”.
„To, że wniosek wpłynie do regulatora wcale nie jest powiedziane, że jest on dobrze skonstruowany” – zaznaczył wiceszef Wód Polskich.
Zwrócił przy tym uwagę, że zbiorowe zaopatrzenie w wodę i odprowadzanie ścieków to usługa o charakterze użyteczności publicznej.
mp/