Fot. PAP/Michał Zieliński
Największe zużycie danych w Polsce koncentruje się na przedmieściach - wynika z raportu „Światłowód Play”. Zgodnie z publikacją gospodarstwa domowe w zabudowie jednorodzinnej zużywają średnio o ok. 50 proc. więcej danych niż mieszkańcy budynków wielorodzinnych.
Jak podano, w Warszawie średnie dzienne zużycie danych w Rembertowie sięga niemal 20 GB na gospodarstwo, podczas gdy w Śródmieściu osiąga niespełna 15 GB. Podobny wzorzec widać w Krakowie (dzielnice willowe vs. gęsto zabudowane osiedla) i we Wrocławiu.
Ponadto wskazano, że szczyt rocznego zużycia przypada na jesień i zimę: w listopadzie 2025 r. przeciętny klient Play stacjonarny zużył o ok. 15 proc. więcej danych niż latem.
Raport pokazuje również, że wiek determinuje nie tylko sposób korzystania z internetu, ale i wybór pakietu. Średnia ważona prędkość łącza w grupie 15–19 lat wynosi 675 Mb/s – aż 75 proc. nastolatków wybiera oferty o prędkości 250–1000 Mb/s, a praktycznie nikt (0,1 proc.) nie korzysta z łącza poniżej 200 Mb/s.
W grupie 60+ średnia spada do 455 Mb/s - 43 proc. seniorów wybiera łącza w przedziale 250–400 Mb/s, a po pakiety 750–1000 Mb/s sięga już tylko 13 proc. z nich.
Z analiz wynika, że pożeraczem danych - według Play - jest klient z pakietem TV + internet, mieszkający w domu jednorodzinnym pod miastem.
„Taki abonent z łączem 1 Gb/s zużywa średnio aż 27 GB dziennie. Dla porównania – mieszkaniec bloku z łączem 300 Mb/s i samym internetem zużywa ok. 10 GB. Dziś 46 proc. klientów stacjonarnych Play korzysta właśnie z pakietów łączonych (TV + internet), a 45 proc. wyłącznie z internetu” - napisano w raporcie.
W publikacji przypomniano, że Polska należy do europejskich liderów pod względem dostępu do szybkiego internetu - 78 proc. gospodarstw domowych jest w zasięgu światłowodu, a 74,2 proc. ma dostęp do łączy o przepustowości co najmniej 100 Mb/s.
„To wynik znacznie powyżej średniej UE wynoszącej 64,9 proc. i dający 8. miejsce w Europie. Jednocześnie około 22 proc. gospodarstw nadal pozostaje poza zasięgiem nowoczesnej infrastruktury. Różnica ta zaczyna mieć znaczenie nie tylko technologiczne, ale także społeczne, wpływając na możliwości pracy, edukacji oraz dostęp do usług” - napisano.
Autorzy raportu wskazują, że każdy 1 proc. wzrostu inwestycji w stacjonarną infrastrukturę telekomunikacyjną przekłada się na wzrost PKB per capita o 0,022–0,033 proc. początkowo, a po kilku latach efekty kumulują się do 0,05–0,1 proc. PKB.
„Znaczenie szybkiej sieci (...) widać również w kontekście bezpieczeństwa publicznego i dostępu do podstawowych usług. W miastach i miasteczkach uwidoczniło się to szczególnie w dwóch kryzysowych momentach: podczas pandemii, gdy niemal z dnia na dzień łącza okazały się nieodzowne do masowej pracy zdalnej i nauki online oraz podczas powodzi z 2024 roku na Dolnym Śląsku, gdy brak łączności uniemożliwiał wypłatę gotówki z bankomatu, wykupienie recepty i koordynację działań służb ratunkowych” - napisano.
„Samorządowcy coraz częściej traktują dostęp do niezawodnej, stabilnej sieci jako element infrastruktury krytycznej, na równi z wodą czy energią elektryczną” - dodano. (PAP Biznes)
mcb/ ana/ mmu/ mp/