Fot. PAP/Albert Zawada
Odpowiedzialność za bezpieczeństwo pracowników ciąży na pracodawcy, dlatego w razie alertu o zagrożeniu atakiem z powietrza to pracodawca powinien wskazać miejsce bezpiecznego schronienia – powiedział PAP wiceszef MSWiA Wiesław Leśniakiewicz. Zdaniem dr. hab. Pawła Szmitkowskiego, problemem jest m.in. brak szkoleń.
Wiceszef MSWiA zapytany przez PAP o to, czy resort przygotowuje wytyczne dla pracodawców w kwestii tego, co mają robić w razie otrzymania alertu o zagrożeniu atakiem z powietrza, przekazał, że obecnie takie prace nie są prowadzone.
Zauważył jednocześnie, że to na pracodawcy spoczywa odpowiedzialność za bezpieczeństwo pracowników.
„To właśnie pracodawca musi dokonać analizy miejsc ewentualnego schronienia i w razie zagrożenia wskazać pracowników miejsce bezpieczne” – powiedział Wiesław Leśniakiewicz.
Pracodawca może posiłkować się w tej kwestii pomocą inspektorów ochrony przeciwpożarowej, którzy m.in. przygotowują instrukcję bezpieczeństwa pożarowego. „Opierając się na ich doświadczeniu i na wiedzy, pracodawca powinien wskazać takie miejsca i przekazać pracownikom, jak powinna wyglądać ewakuacja” – mówił.
Wiceszef MSWiA podkreślił, że dotyczy to każdej instytucji w kraju, nie tylko zakładów pracy. Zachęcił także, by w takich sytuacjach kierować się również zdrowym rozsądkiem i stosować się do Instrukcji reagowania na zagrożenia atakiem z powietrza, którą przygotował resort. Dodał, że w przypadku wątpliwości pomocna może być również przygotowana przez MSWiA procedura reagowania dla placówek oświatowych.
Zdaniem dr. hab. Pawła Szmitkowskiego, profesora z Instytutu Nauk o Bezpieczeństwie Uniwersytetu w Siedlcach problemem jest brak wiedzy społecznej i szkoleń dla pracowników z reagowania w razie zagrożenia.
„To pracodawca ponosi odpowiedzialność za nasze bezpieczeństwo, co oznacza, że w zakładzie pracy powinny być przygotowane pomieszczenia na wypadek takiego zagrożenia. Jeżeli nie będzie to infrastruktura ochronna, to pomieszczenie zastępcze, w których pracownicy będą mogli się schronić” – podkreślił Szmitkowski.
Zaznaczył, że konieczne jest również zachowanie zdrowego rozsądku i w razie alertu o możliwym ataku z powietrza nie ewakuować pracowników na zewnątrz, jak działo się to w niektórych szkołach.
„Problemem jest brak jasnej informacji i brak regularnych szkoleń dla kadry kierowniczych wszelkich instytucji, ale także brak chęci przyswojenia wiedzy przez społeczeństwo. Prowadząc szkolenia dla kadry administracji publicznej, na moje pytanie o to, kto przeczytał Poradnik bezpieczeństwa, rękę do góry podnosi ok. 5 proc. osób” – powiedział.
Dodał, że przeraża go fakt zerowej świadomość tego, co może się wydarzyć oraz brak chęci do tego, żeby się przygotować na wypadek zagrożenia. „To mentalność pięciolatka, który zamyka oczy i mówi: nie widzę zagrożenia, więc tego zagrożenia nie ma” – ocenił.
Zdaniem eksperta, problem braku wiedzy mogłyby rozwiązać szkolenia prowadzone w miejscu pracy.
„To nie musi być szkolenie, które będzie trwało cztery, czy pięć godzin. Uważam, że w ciągu dwugodzinnego szkolenia uda się przekazać podstawowe informacje dotyczące tego, co każdy powinien zrobić, gdy usłyszy alarm” – ocenił.
W piątek MSWiA udostępniło w internecie instrukcję reagowania w razie zagrożenia atakiem z powietrza. Za pośrednictwem wojewodów instrukcja ma zostać także przekazana do wszystkich samorządów. W dwunastostronicowej broszurze reagowania na zagrożenia atakiem z powietrza resort zaleca, aby jeszcze przed jego wystąpieniem poznać sygnały alarmowe, sprawdzić położenie najbliższych punktów schronienia i drogę dotarcia do nich.
W informacji wskazano, że po ogłoszeniu alarmu, jeśli punkt schronienia jest dostępny, droga do niego bezpieczna i pozwala na to czas, należy zabrać przygotowany wcześniej plecak oraz niezbędne leki i udać się tam schodami, nie korzystając z windy. Jeśli dotarcie do schronienia wymagałoby długiego przebywania na zewnątrz, MSWiA radzi pozostać w budynku o solidnych ścianach i stropach, bez widocznych uszkodzeń. Jeżeli eksplozja zastanie nas na otwartym terenie, powinniśmy paść na ziemię, najlepiej w zagłębieniu, i osłonić głowę. Osoby znajdujące się w samochodzie powinny opuścić pojazd i udać się do najbliższego bezpiecznego miejsca, pozostawiając auto tak, aby nie utrudniało przejazdu służbom ratowniczym.
MSWiA podkreśla też konieczność stosowania się do Alertów RCB, oficjalnych komunikatów i poleceń służb.
mchom/ mark/ mr/