Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska; fot. PAP/Marian Zubrzycki
W kolejnych wyborach samorządowych 121 spośród 177 włodarzy gmin w Łódzkiem osiągnie limit dwóch kadencji i według obowiązujących przepisów straci prawo do reelekcji. Ograniczenie obejmie m.in. prezydent Łodzi Hannę Zdanowską oraz rządzących Zgierzem, Skierniewicami i Tomaszowem Mazowieckim.
Obowiązujące od 2018 r. przepisy ograniczają możliwość ponownego kandydowania na stanowisko wójta, burmistrza lub prezydenta miasta przez osobę, która została już dwukrotnie piastowała ten urząd w danej gminie.
W województwie łódzkim ograniczenie obejmie w kolejnych wyborach samorządowych 84 wójtów, 29 burmistrzów i ośmiu prezydentów miast. W sumie 121 włodarzy z obecnych 177, czyli blisko 70 proc.
Ograniczenie kadencyjności w szczególny sposób wpłynie na największe miasta regionu. W 2029 r. ze swoimi urzędami pożegnają się gospodarze ośmiu z 11 miast prezydenckich w województwie łódzkim. Najbardziej symboliczny może być koniec rządów Hanny Zdanowskiej w Łodzi, która stolicą regionu kieruje nieprzerwanie od 2010 roku, czyli już czwartą kadencję.
„Uważam, że dwukadencyjność nie jest konstytucyjna i dlatego obowiązująca ustawa powinna zostać rozpatrzona przez Trybunał Konstytucyjny, kiedy zacznie on działać jako instytucja niezależna od polityków. W mojej opinii te przepisy osłabią samorządność i myślę, że taki cel przyświecał większości sejmowej w poprzedniej kadencji, która tę dwukadencyjność wprowadziła” – powiedziała PAP Zdanowska.
Wyjaśniła, że kierowanie samorządem to bardzo odpowiedzialne zadanie, wymagające kompetencji oraz doświadczenia. Tymczasem – jak dodała – ograniczenie reelekcji może sprawić, że o najważniejsze urzędy będzie się ubiegać coraz mniej przygotowanych do tego osób.
„Widać, że miasta i miasteczka, które poszły do przodu, to te, w których rządzi wielokadencyjny wójt, burmistrz czy prezydent. Bywają bowiem projekty, których nie da się zrealizować nawet w ciągu 10 lat, (...) duże inwestycje często przebiegają etapami i wymagają długiego procesu pozyskiwania finansowania, przeprowadzania przetargów, a następnie samej budowy. W Łodzi mamy kilka przykładów tego typu przedsięwzięć – takich jak rewitalizacja obszarowa, rozwój infrastruktury drogowej czy budowa instytucji kultury EC1, której dokończenie przypada na obecną kadencję” – przekonywała Zdanowska.
O reelekcję nie będą mogli się ubiegać też Grzegorz Mackiewicz w Pabianicach, Marcin Witko w Tomaszowie Mazowieckim oraz Przemysław Staniszewski w Zgierzu. Ustawowy limit wykluczy z kolejnego startu również Krzysztofa Jażdżyka w Skierniewicach, Jarosława Ferenca w Radomsku, Pawła Osiewałę w Sieradzu oraz Konrada Pokorę w Zduńskiej Woli.
Większość z nich jest zgodna, że o tym, kto i jak długo zarządza miastem, powinni przede wszystkim decydować jego mieszkańcy.
„To oni najlepiej wiedzą, jak zmienia się ich miasto, co udało się zrobić, a czego nie. Co pięć lat mają możliwość wystawienia władzom samorządowym oceny przy urnach wyborczych. I właśnie ten demokratyczny mechanizm uważam za najważniejszy” – powiedział PAP prezydent Zgierza.
Prezydent Zgierza Przemysław Staniszewski przyznał, że rozumie argumenty zwolenników dwukadencyjności, którzy wskazują na potrzebę wymiany pokoleniowej, dopływu nowych pomysłów czy zapobiegania nadmiernej koncentracji władzy. Jak jednak zaznaczył, nie jest przekonany, że ustawowe ograniczenie liczby kadencji jest najlepszym sposobem osiągnięcia tych celów.
„Nie należy utożsamiać długości sprawowania urzędu z jakością zarządzania. Można pełnić funkcję przez wiele lat i skutecznie rozwijać miasto, ale można też nie sprostać oczekiwaniom mieszkańców już podczas pierwszej kadencji. W obu przypadkach to wyborcy powinni mieć decydujący głos. Z perspektywy trzeciej kadencji wiem również, że samorząd to nie jest praca, której efekty zawsze widać po roku czy dwóch, bo duże inwestycje wymagają czasu, konsekwencji i doświadczenia. Ciągłość zarządzania może być dla miasta istotną wartością, oczywiście pod warunkiem, że towarzyszą jej skuteczność, otwartość na zmiany i społeczna akceptacja” – tłumaczył.
Spośród 121 włodarzy z województwa łódzkiego, którzy nie będą mogli ubiegać się o reelekcję jest grupa rekordzistów samorządowych. Sprawują oni władzę nieprzerwanie od pierwszych bezpośrednich wyborów wójtów, burmistrzów i prezydentów miast w 2002 r. Są to m.in. burmistrz Aleksandrowa Łódzkiego Jacek Lipiński, burmistrz Uniejowa Józef Kaczmarek, a także wójtowie gmin: Bronisław Węglewski (Buczek) czy Roman Drozdek (Wola Krzysztoporska).
Z danych PKW wynika, że spośród 121 samorządowców z Łódzkiego, których obejmie zakaz ponownego kandydowania, 42 zadeklarowało w 2024 r. (podczas ostatnich wyborów samorządowych) członkostwo w partiach politycznych. Najliczniejszą grupę stanowią członkowie PSL (24 osoby), PiS (10) oraz PO (6). Po jednym przedstawicielu mieli Suwerenna Polska i Porozumienie. Pozostałych 79 włodarzy nie zadeklarowało wówczas przynależności partyjnej. Mimo to zdecydowana większość z nich – 97 osób – w ostatnich wyborach wystartowała z własnych, lokalnych komitetów wyborców.
Dwukadencyjność organów wykonawczych gmin, połączona z wydłużeniem jednej kadencji do 5 lat, została wprowadzona w 2018 r.; od tej pory sprzeciwia jej się m.in. środowisko ludowców.
Próbę zniesienia dwukadencyjności podjęło Polskie Stronnictwo Ludowe. Sejm odrzucił jednak w ubiegłym tygodniu projekt nowelizacji Kodeksu wyborczego. Za jego przyjęciem głosowało 213 posłów, przeciw było 215, a dziewięcioro wstrzymało się od głosu. Wicepremier, szef MON i lider PSL Władysław Kosiniak zapowiedział powrót do projektu znoszącego dwukadencyjność.
bap/ agm/ ugw/