Prezydent Katowic Marcin Krupa; fot. PAP/Jarek Praszkiewicz
W najbliższych wyborach samorządowych 98 spośród 167 wójtów, burmistrzów i prezydentów miast w woj. śląskim nie będzie miało prawa ubiegać się o reelekcję z powodu limitu dwukadencyjności, jeśli przepisy w tej sprawie zostaną utrzymane. To oznacza zmiany m.in. wśród prezydentów największych miast, takich jak Katowice, Sosnowiec i Bielsko-Biała.
Przepisy o dwukadencyjności obowiązują od 2018 r. Zgodnie z nimi wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast mogą zajmować swoje stanowiska wyłącznie dwukrotnie. Najbliższe wybory samorządowe będą pierwszymi, w których część samorządowców nie będzie miała prawa ubiegać się o reelekcję.
W woj. śląskim to 98 samorządowców. Wśród nich jest 14 prezydentów, 32 burmistrzów oraz 52 wójtów.
Prezydenci największych miast, którzy osiągnęli limit kadencji, to: Jarosław Klimaszewski w Bielsku-Białej, Łukasz Komoniewski w Będzinie, Mariusz Wołosz w Bytomiu, Marcin Bazylak w Dąbrowie Górniczej, Paweł Silbert w Jaworznie, Marcin Krupa w Katowicach, Dariusz Wójtowicz w Mysłowicach, Sława Umińska-Kajdan w Piekarach Śląskich, Piotr Kuczera w Rybniku, Rafał Piech w Siemianowicach Śląskich, Arkadiusz Chęciński w Sosnowcu, Daniel Beger w Świętochłowicach, Mieczysław Kieca w Wodzisławiu Śląskim i Waldemar Socha w Żorach.
Rekordzistą wśród nich jest Waldemar Socha. Prezydentem Żor został w 1998 r. Od tego czasu nieprzerwanie zajmuje to stanowisko.
Politolożka i dziekan Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach prof. Małgorzata Myśliwiec oceniła w rozmowie z PAP, że dwukadencyjność w samorządach to kontrowersyjne rozwiązanie. Według niej decyzja o wyborze wójta, burmistrza lub prezydenta powinna należeć do mieszkańców.
„Zwolennicy dwukadencyjności wskazują, że niektórzy samorządowcy zajmują swoje stanowiska przez ponad 20 lat. Tak, to prawda, ale to wynika z wyboru mieszkańców, którzy najwidoczniej uznali, że ta osoba sprawdza się na swoim stanowisku. Ostatni czas pokazał, że niezadowoleni mieszkańcy mogą odwołać niechcianego prezydenta i nie są w tej sprawie bezradni” – zauważyła prof. Myśliwiec.
W obecnej kadencji mieszkańcy odwołali w referendach prezydentów dwóch miast w woj. śląskim. W 2025 r. Agnieszkę Rupniewską, która rządziła Zabrzem przez rok. W 2026 r. Krzysztofa Matyjaszczyka, który rządził Częstochową przez 16 lat.
Prof. Myśliwiec zwróciła uwagę, że w ostatnich wyborach samorządowych – w 2024 r. – mieszkańcy doprowadzili do zmian w różnych miastach. Np. ze stanowiskiem prezydenta Chorzowa po 14 latach pożegnał się Andrzej Kotala.
„Ostatnie wybory i referenda pokazały, że jeśli samorządowiec się nie sprawdza, mieszkańcy są niezadowoleni z tego, w jaki sposób zarządza miastem, to są w stanie pokazać mu czerwoną kartkę, nawet w przypadku wieloletnich układów samorządowych” – podkreśliła ekspertka.
Zasygnalizowała jednocześnie, że wielu wójtów, burmistrzów i prezydentów, którzy w najbliższych wyborach samorządowych nie będą mieli prawa ubiegać się o reelekcję, to osoby w kwiecie wieku, z bardzo dużym doświadczeniem i kompetencjami.
„Z jednej strony to dobrze, bo będzie można ich zagospodarować jako ekspertów w jednostkach samorządowych. Z drugiej strony należy postawić pytanie, czy to nie będzie marnowanie potencjału niektórych osób? Budzi to też obawy o swego rodzaju handel stanowiskami, gdzie obecni prezydenci będą zatrudniali byłych prezydentów itd.” – wskazała prof. Myśliwiec.
Niektórzy samorządowcy mogą zdecydować się na start w wyborach parlamentarnych, które powinny odbyć się w 2027 r. Według prof. Myśliwiec będzie to zależało m.in. od miejsc, jakie duże partie polityczne będą chciały zapewnić im na listach wyborczych. Obecna kadencja samorządowa ma zakończyć się w 2029 r.
Próbę zniesienia dwukadencyjności podjęło Polskie Stronnictwo Ludowe. Sejm RP odrzucił jednak w ubiegłym tygodniu projekt nowelizacji Kodeksu wyborczego. Za jego przyjęciem głosowało 213 posłów, przeciw było 215, a dziewięcioro wstrzymało się od głosu. Wicepremier, szef MON, lider PSL Władysław Kosiniak zapowiedział powrót do projektu znoszącego dwukadencyjność. Premier Donald Tusk zasugerował, że nie widzi żadnego problemu, aby natychmiast wrócić do projektu autorstwa PSL znoszącego dwukadencyjność. „Wróćmy jak najszybciej do tego i przegłosujmy to jeszcze raz” - dodał.
pato/ mam/