Fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk
Sąd Okręgowy w Lublinie prawomocnie skazał w środę wójta gminy Niedźwiada (pow. lubartowski) Marka K. za jazdę pod wpływem alkoholu. W grudniu ub.r. samorządowiec został zatrzymany przez policję z ponad 1 promilem alkoholu we krwi. Tłumaczył, że jechał po tlen dla ryb.
Sędzia Sądu Okręgowego w Lublinie Sławomir Kaczor uznał 50-latka za winnego prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu, wymierzył karę 12 tys. zł grzywny, 8 tys. zł na rzecz funduszu pomocy pokrzywdzonym i pomocy postpenitencjarnej i zobowiązał oskarżonego do pokrycia kosztów postępowania.
Sąd zakazał ponadto wójtowi prowadzenia pojazdów mechanicznych na trzy lata. Uczynił jednak wyjątek dla pojazdów gospodarczych, do których obsługi wymagane jest prawo jazdy kat. T.
Sędzia uznał, że dokonana przez sąd pierwszej instancji ocena materiału dowodowego w zakresie przebiegu zdarzenia, stopnia nietrzeźwości oskarżonego i okoliczności zdarzenia jest prawidłowa. Odniósł się m.in. do społecznej szkodliwości czynu, która - w ocenie sądu rejonowego - nie była znaczna.
Zdaniem sędziego Kaczora stopień społecznej szkodliwości czynu był znaczny, co nie pozwala na warunkowe umorzenie postępowania.
„Sprawowanie pewnych funkcji wiąże się z pewnymi przywilejami. Natomiast konsekwencją tych przywilejów jest także to, że w sytuacji złamania prawa te przywileje, jak i funkcje się traci. Oskarżony musiał mieć tego świadomość" – powiedział.
Przypomniał wyjaśnienia oskarżonego, który po spożyciu alkoholu zdecydował się na kilkuminutową jazdę samochodem, żeby przywieźć tlen dla ryb, które hoduje w swoim gospodarstwie. Sąd ocenił, że wójt jest człowiekiem stosunkowo zamożnym, a w grę wchodziło ratowanie majątku o wartości 30 tys. zł.
„Oskarżony postawił na szali bezpieczeństwo w ruchu, zachowanie zgodne z prawem i decyzje o tym, żeby jechać po tlen dla ryb" – powiedział sędzia Kaczor. Dodał, że przy dobrej woli oskarżonego znalezienie osoby, która mogła mu dostarczyć tlen „nie nastręczało najmniejszych problemów”.
Sędzia stwierdził, że oskarżony złamał prawo po raz pierwszy, dlatego nie widzi konieczności wymierzania mu kary pozbawienia wolności.
20 grudnia ub. r. w Tyśmienicy (pow. parczewski) policyjny patrol zatrzymał do kontroli samochód ze względu na prędkość i styl jazdy. Kierowcą okazał się wójt Niedźwiady. Badanie wykazało, że ma on ponad 1 promil alkoholu we krwi (pierwsze badanie - 0,53 mg/l, a drugie - 0,56 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu). Mężczyźnie zatrzymano prawo jazdy.
Prokuratura Rejonowa w Parczewie oskarżyła wójta o jazdę pod wpływem alkoholu, jednak 17 marca br. Sąd Rejonowy w Radzyniu Podlaskim umorzył warunkowo sprawę. Sąd orzekł ponadto zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na rok, zobowiązał wójta do zapłaty 20 tys. zł na rzecz funduszu pomocy pokrzywdzonym i pomocy postpenitencjarnej oraz pokrycia kosztów postępowania.
Sąd ocenił wówczas, że stopień szkodliwości społecznej czynu nie jest znaczny. Wziął pod uwagę m.in. wyjaśnienia oskarżonego, który wyjechał na krótki dystans, kilku kilometrów, aby dostarczyć butle z tlenem dla ryb do stawu.
Ponadto sąd uwzględnił, że oskarżony cieszy się poparciem szerokiego grona lokalnej społeczności. Do sądu wpłynęły liczne pisma mieszkańców gminy, m.in. od radnych, sołtysów, koła gospodyń, seniorów, którzy wyrażali pozytywne opinie o wójcie i wstawiali się za nim.
Prokuratura zaskarżyła wyrok w całości. Domagała się uznania oskarżonego za winnego i wymierzenia kary sześciu miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata, zakazu prowadzenia pojazdów na trzy lata, 4,5 tys. zł grzywny i 8 tys. zł na fundusz pomocy.
50-letni Marek K. jest wójtem drugą kadencję. W ostatnich wyborach zdobył 66,92 proc. głosów, startując z własnego komitetu. W wyborach w 2018 r. kandydował z komitetu wyborczego Prawa i Sprawiedliwości.
pin/ kcz/