Granice. 15 lat temu rząd rozdzielił miasto Brzeg i gminę wiejską Brzeg. - To był błąd - mówi dziś radny Mariusz Sokołowski i chce dyskusji nad połączeniem.
Sokołowski przygotował już projekt uchwały, która określa sposoby przeprowadzania konsultacji z mieszkańcami miasta. Nie ma w nim ani słowa o referendum w sprawie połączenia Brzegu i gminy Skarbimierz (tak obecnie nazywa się dawna gmina wiejska Brzeg), ale autor nie ukrywa, że to jest celem jego działania.
- Przede wszystkim chodzi o rozpoczęcie dyskusji w tej sprawie i to jest najlepszy czas, bo liczę, że po wyborach samorządowych we władzach Skarbimierza zasiądą ludzie, którzy poważnie rozważą ten pomysł - mówi radny.
Sesja rady miejskiej, podczas której radni zgodzili się na podział, była 14 września 1990 roku. Sokołowski był wówczas najmłodszym radnym i nie sprzeciwił się oddzieleniu miasta i czternastu wsi.
- Nie pamiętam już, jak wtedy głosowałem - mówi dziś Sokołowski. - Ale wówczas były inne warunki: nikt nie miał pojęcia, że wkrótce trzeba będzie konkurować o inwestorów. Ekonomia podpowiada, że będzie o nich łatwiej, kiedy połączymy siły i będziemy dysponować większym budżetem - podkreśla Sokołowski.
Wójt Andrzej Pulit, który piętnaście lat temu błyskawicznie przeforsował rozdział, nie ma wątpliwości, że gmina wiejska nadal powinna działać osobno. - Jeżeli ktoś chciałby przyłączyć ją do miasta, to oznacza, że nie rozumie idei samorządności - mówi wójt. - Nasi mieszkańcy byli za podziałem i dzięki temu dziś mogą sami - w swoich sołectwach - decydować, na co przeznaczyć pieniądze. A w mieście bardzo szybko zrezygnowano z rad osiedli. Gdybyśmy teraz wrócili do stanu sprzed 1990 roku, to tereny wiejskie znów byłyby pokrzywdzone.
Działająca samodzielnie gmina przez całe lata należała do liderów województwa i kraju w inwestycjach przypadających na jednego mieszkańca. To głównie dzięki temu, że przejęła poradzieckie osiedle w Skarbimierzu. Jednocześnie jednak nie udało się znaleźć żadnego dużego inwestora, który na dawnym lotnisku stworzyłby miejsca pracy dla nowych mieszkańców.
- Serce mi się krajało, jak wyrywano betonowe płyty i rozbierano hangary - mówi Henryk Mazurkiewicz, były przewodniczący rady miejskiej. - Niestety, 15 lat temu wiceburmistrz Andrzej Pulit miał plan, a rada się na niego zgodziła, bo nie mieliśmy świadomości, czym to grozi. I na zawsze stracono piękne tereny inwestycyjne, a miasto dzisiaj się dusi.
Ten pogląd jest w Brzegu powszechny - miasto nie ma gdzie zaprosić inwestorów i na tym podziale tylko straciło.
- Nie zgadzam się z tym - mówi Pulit. - Brzeg mógł realizować swoje cele, bez sprzeciwu wiejskich radnych i wybudował: basen, wysypisko śmieci, oczyszczalnię, ciepłociągi.
- Gmina radzi sobie teraz całkiem dobrze, a obawiam się, że po połączeniu miasto wchłaniałoby większość pieniędzy, które teraz trafiają do sołectw - ocenia Grzegorz Ostrycharz ze Skarbimierza-Osiedla. - Szczególnie wtedy, jeśli w końcu uda się ściągnąć na lotnisko poważnego inwestora.
Podobnego zdania jest większość mieszkańców gminy.
- Ja jestem jednak optymistą - dodaje Sokołowski. Może nie uda się połączyć Brzegu i gminy Skarbimierz w ciągu jednej kadencji władz, ale w końcu do tego dojdzie. Oby nie było za późno. Gdy do Unii wejdzie Ukraina, inwestorzy szybko zapomną o Polsce.
Mazurkiewicz: - Gdyby mieszkańcy gminy Skarbimierz zgodzili się dziś na połączenie, byliby równie nierozsądni, jak radni 15 lat temu.
Jarosław Staśkiewicz
jstaskiewicz@nto.pl