Pod hasłem "Nie ma samorządności bez kobiecości" posłanki Parlamentarnej Grupy Kobiet zachęcały panie do udziału w życiu publicznym i zaangażowanie się w politykę
Pod hasłem "Nie ma samorządności bez kobiecości" posłanki Parlamentarnej Grupy Kobiet zachęcały we wtorek na konferencji w Sejmie kobiety do udziału w życiu publicznym i zaangażowanie się w politykę.
Marszałek Sejmu Marek Jurek podkreślił, że chodzi, o to, by zachęcić jak najwięcej kobiet do udziału w najbliższych wyborach samorządowych. Zdaniem marszałka, bardzo ważne jest, że kobiety biorą udział w życiu publicznym, ale ich zaangażowanie powinno być większe. "Jak spojrzymy dzisiaj na Kancelarię Prezydenta, na rząd, na Sejm, na Kancelarię Sejmu to widać, że w coraz większym stopniu panie, nasze koleżanki są obecne w tych instytucjach" - mówił Jurek.
Profesor UW, autorka książki "Kobiety w polityce", Małgorzata Fuszara przekonywała, że z jej badań wynika, iż udział kobiet w życiu publicznym, w tym również w instytucjach samorządowych, jest niewielki. Jej zdaniem, problem dyskryminacji kobiet w życiu publicznym zaczyna się na etapie tworzenia list wyborczych. Kobiety z reguły umieszczane są tam na dalekich miejscach.
Posłanka PO Julia Pitera podkreśliła, że zamierzony cel można osiągnąć tylko dzięki wierze w siebie, aktywności i pracy. Przypomniała, że ona sama w ostatnich wyborach do Sejmu startowała z listy PO z 37. miejsca, a uzyskała trzeci co do wielkości wynik w swoim okręgu. Jak przekonywała, własną pozycję buduje się długo, ale wyborcy potrafią to docenić. Pitera podkreśliła, że cechy niezbędne do sukcesu wyborczego to "odwaga, prawdomówność, pracowitość i uczciwość".
Podobnego zdania był - zaproszony na konferencję - kolega klubowy Pitery, Adam Szejnfeld. Poseł zachęcał kobiety, by "wyszły naprzeciw mężczyznom". Zainteresowanie kobiet polityką jest - jego zdaniem - zbyt małe. Jak podkreślał, polskie kobiety powinny być bardziej aktywne, zarówno jeśli chodzi o działalność społeczną, w organizacjach pozarządowych, jak i w partiach politycznych.
.
Marszałek Sejmu Marek Jurek podkreślił, że chodzi, o to, by zachęcić jak najwięcej kobiet do udziału w najbliższych wyborach samorządowych. Zdaniem marszałka, bardzo ważne jest, że kobiety biorą udział w życiu publicznym, ale ich zaangażowanie powinno być większe. "Jak spojrzymy dzisiaj na Kancelarię Prezydenta, na rząd, na Sejm, na Kancelarię Sejmu to widać, że w coraz większym stopniu panie, nasze koleżanki są obecne w tych instytucjach" - mówił Jurek.
Profesor UW, autorka książki "Kobiety w polityce", Małgorzata Fuszara przekonywała, że z jej badań wynika, iż udział kobiet w życiu publicznym, w tym również w instytucjach samorządowych, jest niewielki. Jej zdaniem, problem dyskryminacji kobiet w życiu publicznym zaczyna się na etapie tworzenia list wyborczych. Kobiety z reguły umieszczane są tam na dalekich miejscach.
Posłanka PO Julia Pitera podkreśliła, że zamierzony cel można osiągnąć tylko dzięki wierze w siebie, aktywności i pracy. Przypomniała, że ona sama w ostatnich wyborach do Sejmu startowała z listy PO z 37. miejsca, a uzyskała trzeci co do wielkości wynik w swoim okręgu. Jak przekonywała, własną pozycję buduje się długo, ale wyborcy potrafią to docenić. Pitera podkreśliła, że cechy niezbędne do sukcesu wyborczego to "odwaga, prawdomówność, pracowitość i uczciwość".
Podobnego zdania był - zaproszony na konferencję - kolega klubowy Pitery, Adam Szejnfeld. Poseł zachęcał kobiety, by "wyszły naprzeciw mężczyznom". Zainteresowanie kobiet polityką jest - jego zdaniem - zbyt małe. Jak podkreślał, polskie kobiety powinny być bardziej aktywne, zarówno jeśli chodzi o działalność społeczną, w organizacjach pozarządowych, jak i w partiach politycznych.