Radny z Sieradza chce, by lokatorzy niepłacący czynszu za lokal komunalny byli przekwaterowywani do mieszkań z najemcami o podobnych problemach. Tak jest już w Płocku
Radny z Sieradza chce, by lokatorzy niepłacący czynszu za lokal komunalny byli przekwaterowywani do mieszkań z najemcami o podobnych problemach. Takie zasady obowiązują już w Płocku. - Za tym rozwiązaniem przemawia sprawiedliwość społeczna - mówi radny Karol Męcfal. - Większość sieradzan zajmujących mieszkania komunalne płaci. Jeżeli ktoś tego nie robi, to reszta cierpi - przekonuje.
Pomysł, choć szokujący, nie jest nowy. Od lutego br. obowiązuje w Płocku - powiadamia dziennik "Polska". Rada miasta zdecydowała, że w każdym 49-metrowym lokalu komunalnym może mieszkać aż ośmiu dłużników, korzystających ze wspólnej kuchni i łazienki.
Informacja o wszczęciu procedury dokwaterowywania wysłana do kilkuset mieszkańców wywołała panikę. - Efekty decyzji przeszły nasze najśmielsze oczekiwania. Przestraszeni dłużnicy wpłacili do kasy łącznie kilkaset tysięcy złotych - mówi Rafał Kania, prezes Miejskiego Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej w Płocku.
Płocki patent na dłużników ostro krytykuje Wojciech Kozdronkiewicz, prezes ogólnopolskiego stowarzyszenia Lokatorzy w Obronie Prawa. - Nigdy nie słyszałem o tym pomyśle. Sądzę, że takie praktyki są niezgodne chociażby z kodeksem postępowania administracyjnego. Sprawę trzeba dokładnie zbadać - alarmuje prezes Kozdronkiewicz.
Łódzki adwokat Mikołaj Siwiński przekonuje, że wszystko odbywa się zgodnie z prawem, jeśli na dokwaterowanie zgodzi się najemca lokalu. Jednak gdy takiej zgody nie wyda, sam może zostać eksmitowany za swoje długi. Prezydent Sieradza Jacek Walczak nie wyklucza, że pomysł radnego Męcfala wejdzie w życie.
Tomasz Imiński
Źródło:
"Polska"/aba/