Prace przy obwodnicy Augustowa w Dolinie Rospudy naruszyły obszar "Natura 2000" - powiedziała w Parlamencie Europejskim Małgorzata Znaniecka z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków. Ministerstwo Transportu zaprzecza
Prace przy budowie obwodnicy Augustowa w Dolinie Rospudy naruszyły chroniony obszar "Natura 2000" - powiedziała w czwartek w Parlamencie Europejskim Małgorzata Znaniecka z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków (OTOP). Ministerstwo Transportu zaprzecza tym zarzutom.
"Jest budowa drogi, wycięty kawałek lasu, prace ziemne, umacnianie terenu" - powiedziała Znaniecka, uczestnicząca w posiedzeniu Komisji Petycji PE. Przyjęto na nim krytyczny pod adresem polskich władz raport, kwestionujący budowę w Dolinie Rospudy. Znaniecka jest przedstawicielem autorów petycji, którzy zainicjowali powstanie raportu. Ma on jedynie wymowę polityczną.
Wyjaśniła, że chodzi o "symboliczne naruszenie, być może przez pomyłkę" i obszar "mniejszy niż jeden hektar", a informacje te opiera na mapach udostępnionych przez Ministerstwo Środowiska. Jej zdaniem, mogą istnieć rozbieżności między różnymi mapami obszarów Natura 2000 w Polsce.
Minister środowiska Jan Szyszko, który uczestniczył w posiedzeniu komisji, zapowiedział, że natychmiast po powrocie do Warszawy sprawdzi te informacje.
"Absolutnie nie jest to prawdą. Nie naruszyliśmy żadnego obszaru Natura 2000" - zapewniła natomiast towarzysząca mu w Brukseli wiceminister transportu Barbara Kondrat. Dodała, że skontaktowała się w tej sprawie z dyrektorem białostockiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad Jerzym Doroszkiewiczem, który "dał (za to) swoją głowę".
Podczas dyskusji w komisji Szyszko podważał jedną z tez przyjętego raportu: że Dolina Rospudy jest unikalnym przyrodniczo obszarem, który zachował się w pierwotnej formie, w dużej mierze bez ingerencji człowieka i musi być zachowany. Jednocześnie dziękował za raport, twierdząc, że zgadza się z 80 proc. wniosków w nim zawartych.
"Trzymam się faktów przyrodniczych. Trzeba wyjaśnić nieporozumienia. To ludzie, użytkując obszary przyrodnicze, stworzyli tam układ dynamiczny i niezwykle interesujący. Ten krajobraz jest dziełem rąk ludzkich, dziełem zrównoważonego rozwoju" - argumentował, pokazując zdjęcia okopów z II wojny światowej, które zachowały się w Dolinie Rospudy czy "sosny sadzonej pod sznur".
"Te pierwotne lasy są sadzone przez człowieka po II wojnie światowej" - ironizował. "Nie zgadzam się. To obszar niemal nietknięty ręką człowieka o bardzo dobrze zachowanych warunkach ekologicznych" - odpierała te argumenty Znaniecka w imieniu organizacji ekologicznych.
Autor raportu, holenderski socjalista Thijs Berman, skrytykował wystąpienie ministra, powołując się na autorytet międzynarodowej klasy ekspertów. Powiedział, że "wpływ człowieka na ukształtowanie tamtego krajobrazu nie zmienia faktów. Mamy do czynienia z absolutnie unikalnym obszarem, który zasługuje na ochronę i jest objęty ochroną. Polska nie może zmieniać zasad".
Prowadzący obrady Marcin Libicki (PiS) wspierał ministra. "Nie zgadzam się z autorami raportu, z prawie wszystkimi głosami, które tu padły. Nie wzięto pod uwagę interesu ludzi, którzy tam mieszkają, interesu państw, dla których Via Baltica jest korytarzem transportowym" - powiedział. Przyznał jednak, że "zwolennicy raportu są w druzgocącej większości" i ogłosił jego przyjęcie bez głosowania.
Dokument głosi, że PE jest zdania, iż alternatywna trasa: Łomża- Chodorki-Suwałki jest jedynym wariantem pozwalającym uniknąć nieodwracalnych szkód w środowisku. PE apeluje do polskich władz o wstrzymanie budowy i związanego z nią niszczenia Doliny Rospudy oraz innych obszarów chronionych.
Taką rekomendację za "niebezpieczny sygnał" uznała posłanka PO Barbara Kudrycka. "O tym, czy budowa obwodnicy jest zgodna z prawem czy nie, zadecyduje Trybunał w Luksemburgu. (...) Od polskiego rządu zależy teraz, czy prezentowana argumentacja przekona sędziów w Trybunale" - powiedziała.