Fot. Plakat
Magda Linette, Maja Chwalińska, Katarzyna Kawa i Linda Klimovicova powalczą w Gliwicach o awans do turnieju finałowego Billie Jean King Cup. Mecz Polska – Ukraina odbędzie się 10 i 11 kwietnia w PreZero Arenie Gliwice, gdzie na potrzeby rywalizacji powstanie kort ziemny. Nazwisko piątej zawodniczki w polskim składzie zostanie ogłoszone przez Polski Związek Tenisowy w późniejszym terminie.
Magda Linette (49. WTA, AZS Poznań) oraz zawodniczki LOTTO PZT Team: Maja Chwalińska (134. WTA, BKT Advantage Bielsko-Biała), Linda Klimovicova (143. WTA, BKT Advantage Bielsko-Biała) i Katarzyna Kawa (146. WTA, BKT Advantage Bielsko-Biała) – to skład na kwalifikacje w Gliwicach, które zgłosił Polski Związek Tenisowy (PZT) do Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF).
– Cieszę się z powołań. Zawodniczki wyraziły pełną gotowość występu w tym trudnym i ważnym spotkaniu. Liczę, że skład zdołamy jeszcze wzmocnić. Przed nami duże wyzwanie, bo rywalki przyjeżdżają w mocnym zestawieniu. Musimy zrobić wszystko, aby do tego meczu dobrze się przygotować – mówi kapitan reprezentacji Dawid Celt.
Liderką składu, który zobaczymy w PreZero Arenie Gliwice, jest dziś Linette.
Doświadczona zawodniczka po raz ostatni zagrała w reprezentacji rok temu przy okazji turnieju Billie Jean King Cup Qualifiers w Radomiu, gdzie wygrała mecz singlowy z Viktoriją Golubic (6:4, 6:3). Drużyna zawsze może na nią liczyć. Mecz z Ukrainą będzie dla Poznanianki, która ma w tym sezonie kobiecego touru bilans meczów 10:6, 28. występem w narodowych barwach. Więcej mają na koncie jedynie Klaudia Jans-Ignacik (32), Agnieszka Radwańska (35) oraz Alicja Rosolska (41).
Drugą najwyżej notowaną polską tenisistką spośród powołanych na kwietniowy mecz jest Chwalińska. 24-latka w tym sezonie awansowała do półfinału turnieju w Oeiras oraz ćwierćfinałów w Antalyi i Cluj. Rok temu w meczu z Ukrainkami rozegrała zacięte spotkanie z Eliną Switoliną (6:7, 3:6) oraz – w parze z Martyną Kubką – deblowe z Nadiją i Ljudmiłą Kiczenok (6:7, 6:7).
Polki zagrają w Gliwicach o awans do turnieju finałowego, bo podczas listopadowego turnieju play-off w Gorzowie Wielkopolskim nasz zespół pokonał Nową Zelandię (3:0) i Rumunię (3:0). Po jednym meczu singlowym i deblowym wygrały wówczas Kawa oraz debiutująca w kadrze Klimovicova. Teraz obie ponownie wystąpią w drużynie narodowej. Kawa na początku stycznia wygrała z polską drużyną United Cup, a niedawno awansowała do półfinału w Antalyi. Klimovicova z kolei pierwszy raz w karierze wystąpiła w Australian Open, gdzie w drugiej rundzie uległa Elinie Switolinie (5:7, 1:6).
Ukrainę reprezentować będą Elina Switolina, Marta Kostjuk, Ołeksandra Olijnykowa oraz Nadija i Ljudmiła Kiczenok.
Switolina (9. WTA) – najlepsza ukraińska tenisistka – będzie teraz gwiazdą meczu w Gliwicach. Kibice w PreZero Arenie zobaczą obok niej Martę Kostjuk (28. WTA) oraz Ołeksandrę Olijnykową (73. WTA) i specjalizujące się w grze podwójnej siostry Kiczenok.
Mecz odbędzie się w Polsce dzięki porozumieniu z Ukraińcami, którzy pierwotnie mieli być gospodarzem meczu. – Już w dniu losowania rozpoczęliśmy rozmowy na ten temat. Wszystko przebiegło sprawnie, za co jestem wdzięczny prezesowi Jewgienijowi Żukinowi – mówi prezes PZT Dariusz Łukaszewski. – Organizacja meczu w Polsce to dodatkowy atut. Chodzi nie tylko o możliwość wyboru nawierzchni, ale także doping kibiców, którzy przy okazji imprez Billie Jean King Cup w Radomiu i Gorzowie Wielkopolskim oraz Pucharu Davisa w Gdyni wypełnili trybuny.
Kwietniowe spotkanie będzie debiutem wielkiego tenisa w Gliwicach. Sprzedaż biletów na e-bilet trwa.
Dostępne są wejściówki na mecze piątkowe (10 kwietnia, 16.00) i sobotnie (11 kwietnia, 12.00) oraz karnety dwudniowe. Można je nabyć pod adresem https://www.ebilet.pl/sport/tenis/billie-jean-king-cup?partner=polskizwiazektenisowy
Billie Jean King Cup – zapoczątkowany w latach 60. XX wieku jako Fed Cup – od 2020 roku nosi imię legendarnej amerykańskiej tenisistki, zdobywczyni 39 tytułów wielkoszlemowych i działaczki na rzecz finansowego równouprawnienia kobiet w sporcie (to pierwsza kobieta w sporcie zawodowym, która zarobiła ponad 100 tys. dolarów w jednym sezonie w 1971 r.). Dzisiejsza formuła turnieju łączy najwyższy poziom rywalizacji z ideą międzynarodowej wspólnoty i szacunku.