Fot. PAP/Albert Zawada
Wiceprezydentki Warszawy Renata Kaznowska i Aldona Machnowska-Góra złożyły w piątek dymisje, które zostały przyjęte - poinformował prezydent stolicy Rafał Trzaskowski. Zaznaczył, że nie będzie przesądzał o żadnej winie.
"Przyjąłem rezygnacje wiceprezydentek Renaty Kaznowskiej i Aldony Machnowskiej-Góry. Dziękuję za ich pracę dla Warszawy. Nie przesądzam o czyjejkolwiek winie. Ale w sprawach publicznych oczekiwania i tym samym odpowiedzialność są po prostu wyższe niż w życiu prywatnym" - napisał Rafał Trzaskowski w mediach społecznościowych.
Prezydent Warszawy poinformował też, że podjął decyzję, że w zarządach i radach nadzorczych wszystkich miejskich spółek nie będą zasiadać członkowie partii politycznych. "Albo praca dla Warszawy, albo partyjna legitymacja. Kryzys musi powodować konsekwencje. Przemyślane. Racjonalne. Ale konkretne i stanowcze" - podkreślił Trzaskowski.
Dodał, że kluczową sprawą jest teraz wyjaśnienie wszystkich nieprawidłowości, "a potem wzmacnianie zaufania zwykłych ludzi do publicznej ochrony zdrowia".
Renata Kaznowska odpowiadała w ratuszu m.in. za zdrowie i edukację, a Aldona Machnowska-Góra m.in. za kulturę i zabytki, ale zasiadała w radzie nadzorczej Szpitala Południowego.
"Odchodzę bez żalu i złych emocji. Jestem dumna z mojej ponad 30 letniej pracy na rzecz mojego miasta. Niech dalej się rozwija, rośnie w siłę i pięknieje" - napisała w mediach społecznościowych Kazowska. Przyznała jednocześnie, że decyzja o rezygnacji to jedna z najtrudniejszych decyzji w jej życiu.
Dodała, że "sprawa Szpitala Południowego na pewno się wyjaśni. Mam nadzieję, że skorzysta na tym cały system ochrony zdrowia w Polsce".
„Sprawa Szpitala Południowego jest szokująca, także dla mnie” - skomentowała na platformie X Aldona Machnowska-Góra. „Nie mam poczucia winy, ale mam poczucie odpowiedzialności” - dodała.
Dymisja wiceprezydentek to pokłosie doniesień kanału Zero i portalu Onet o nieprawidłowościach, do których miało dochodzić w prosektorium Szpitala Południowego. Kierujący nim miał promować firmę pogrzebową swojej wspólniczki; publikował zdjęcia ciał i szczątków ludzkich na profilach w mediach społecznościowych; prosektorium miało być wynajmowane jako plan filmowy. W prosektorium miało też dochodzić do nielegalnego sprzedawania ciał i usług pogrzebowych. Szef prosektorium miał obiecywać rodzinom zmarłych najlepsze usługi pogrzebowe, a zakładom pogrzebowym — zwłoki.
Wcześniej ukazały się publikacje dotyczące lekarza Dawida Kacprzyka, który jako koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym, a także radny KO warszawskiej dzielnicy Ursus, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł. Na prowadzonym przez Kacprzyka oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.
mp/