Krajobraz w okolicy Krynek Fot.PAP/J.Ochoński
W gminie Krynki na Podlasiu rozgorzał spór o mającą powstać fermę brojlerów - Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Białymstoku uchyliło decyzję burmistrza pozwalającą na realizację inwestycji, po sprzeciwie inwestora sprawa trafi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku.
Całą sprawę relacjonuje Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, który zaangażował się w sprawę i wnosi przed WSA w Białymstoku o oddalenie sprzeciwu inwestora.
Jak podaje RPO, spór w gminie Krynki "między mieszkańcami żyjącymi z turystyki a tymi, którzy stawiają na biznes fermiarski" toczy się od kilku lat, a sam Rzecznik "włączył się do tego sporu po skargach mieszkańców, obawiających się uciążliwości związanych z hodowlą brojlerów".
Według relacji RPO, początkowo w planach inwestorskich były cztery fermy – we wsi Górka: dla brojlerów w liczbie 35 tys. sztuk i w liczbie 80 tys. sztuk, a w Kruszynianach: dla 89 tys. sztuk i dla 240 tys. sztuk. Jesienią 2019 r. inwestorzy wycofali się z części inwestycji (jednak ferma w Górce i jedna w Kruszynianach). Pozostałe dwie są na etapie procedur administracyjnych i sądowych.
W jednej z nich – dotyczącej wyrażenia zgody na środowiskowe uwarunkowania budowy fermy w obsadzie 89 tys. sztuk na terenie Kruszynian - 25 maja 2020 r. Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Białymstoku uchyliło decyzję Burmistrz Krynek, zezwalającą na realizację fermy drobiu w sąsiedztwie Kruszynian. Odwołania od decyzji burmistrza składała część mieszkańców i RPO.
"SKO poddało druzgocącej krytyce sposób przeprowadzenia postępowania przez organ pierwszej instancji, który w ogóle nie wyjaśnił istotnych dla sprawy okoliczności - wpływu planowanej inwestycji na środowisko. W rezultacie decyzji SKO Burmistrz Krynek ma przeprowadzić ponowne postępowanie w sprawie" - informuje RPO.
Kolegium potwierdziło - jak podkreśla RPO - "że zadaniem organu administracji publicznej, który wydaje zgodę na fermę przemysłową jest rzeczywiste, a nie tylko teoretyczne zbadanie, czy to na pewno dobry pomysł lokalizować taką inwestycję, na obszarach słynących z bogactwa przyrodniczego". "I że nie chodzi tu tylko o formalny obieg dokumentów, ale rzetelne sprawdzenie, czy w tych dokumentach są podawane informacje zgodne z prawdą" - pisze Rzecznik.
Kolegium podniosło, że organ I instancji nie wyjaśnił rozbieżności między ustaleniami pochodzącymi z Raportu przedłożonego przez Inwestora, a ustaleniami odwołujących się, zawartych między innymi w przedłożonych przez nich opiniach specjalistycznych (Kontrraportu, „Prognozy” WWF Polska). Chodzi tu m.in. o rozbieżności w zakresie: zagrożenia dla populacji cietrzewia na terenie inwestycji i w jej sąsiedztwie; zagrożenia dla lokalnej roślinności; potencjalnego oddziaływania na stan wód podziemnych i powierzchniowych; przewidywanej ilości emitowanych gazów i pyłów z inwestycji;
Kolegium wskazało także, że obiektywne wyjaśnienie sprawy nie polega na przesyłaniu przez organ administracji publicznej pism zawierających zarzuty, pomiędzy zainteresowanymi stronami postępowania, tak aby zainteresowani odpowiadali sobie wzajemnie na stawiane problemy. Podkreśliło, że to rolą organu jest obiektywne załatwienie sprawy i to organ winien samodzielnie ustalić, które dane (te z Raportu, czy te z dowodów przeciwnych) są prawidłowe - z którego to obowiązku żaden przepis prawa organu nie zwalnia.
SKO zwróciło przy tym organowi I instancji uwagę na zasadność powołania biegłego dla rzetelnej oceny stanu faktycznego sprawy i rozwiania wskazanych wątpliwości. Podsumowując, SKO w Białymstoku stwierdziło, iż Burmistrz Krynek w postępowaniu pierwszoinstancyjnym naruszyła przepisy: art. 7, art. 77 par. 1 i art. 80 k.p.a., a także art. 62, art. 66, art. 80 ust. 1 oraz art. 85 ustawy środowiskowej.
Inwestor zaskarżył decyzję SKO do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku. W jego ocenie, uchylona przez SKO decyzja była prawidłowa, a zarzuty wobec niej nietrafne.
Rzecznik, który przystąpił do postępowania zainicjowanego sprzeciwem inwestora, podnosi przed WSA w Białymstoku, że SKO prawidłowo uznało, iż decyzję burmistrza trzeba uchylić i ponownie przeprowadzić postępowanie.
"Skala uchybień, do których doszło w postępowaniu pierwszoinstancyjnym była tak duża, że SKO nie mogło naprawić błędów Burmistrz we własnym zakresie. Zdaniem Rzecznika Burmistrz powinna rzetelnie zbadać sprawę i wyjaśnić wszystkie wątpliwości co do wpływu planowanej inwestycji na środowisko, w tym na zdrowie mieszkających wokół ludzi" - czytamy na stronie RPO.
js/