W Polkowicach (Dolnośląskie) trwa ocena szkód i szacowanie strat po wstrząsie, który miał miejsce w niedzielę w kopalni należącej do KGHM Polska Miedź SA. Mieszkańcy jego skutki odczuli jak trzęsienie ziemi.
Jak poinformował PAP Piotr Walczak, dyrektor Zakładów Górniczych Rudna, wstrząs wywołany m.in. w celu urobienia rudy do eksploatacji oraz odprężenia górotworu spowodował zjawisko o takiej energii i sile, że w historii KGHM było jedynie osiem podobnych tąpnięć.
"Porównując jego siłę, jest na trzecim miejscu na tej liście" - powiedział PAP dyrektor kopalni. "Kierujemy w tej sprawie protest do KGHM, ponieważ uważamy, że to niedopuszczalne, aby działalność spółki powodowała takie zagrożenia dla mieszkańców gminy" - powiedziała w poniedziałek PAP wiceburmistrz Polkowic Stanisława Bocian.
"Mamy własne stacje sejsmiczne i z zarejestrowanych zapisów wynika, że niedzielny wstrząs miał bardzo dużą siłę i trwał około 6 sekund" - powiedziała inspektor ds. ochrony terenów w polkowickim urzędzie gminy Maria Bączkowska.
Tąpnięcie miało miejsce o 12.57 na oddziale G-1 w rejonie szybu głównego kopalni Rudna mieszczącej się w bezpośrednim sąsiedztwie Polkowic. Wstrząs górotworu wywołany był detonacją 1,5 tony materiałów wybuchowych i był to wyniki kontrolowanych robót strzałowych. Ze względu na siłę określany jest przez specjalistów KGHM jako tzw. dziewiątka.