Fot. kadr z transmisji sejmowej komisji
Od kilku lat rząd przeznacza coraz więcej na finansowanie zadań zleconych. W 2026 r. na ten cel trafi 26,4 mld zł - poinformowała wiceminister finansów Hanna Majszczyk. Jej zdaniem w usprawnieniu finansowania tych zadań pomogą zmiany w ustawie o finansach publicznych, które umożliwiają przesuwanie funduszy między działami administracji.
W środę podczas posiedzenia sejmowej komisji samorządu terytorialnego wiceminister finansów Hanna Majszczyk przedstawiła informację na temat kosztów realizacji zadań zleconych z zakresu administracji rządowej.
Wiceszefowa MF zwróciła uwagę, że w ostatnich latach obserwowany jest wzrost wartości środków planowanych w budżetach wojewodów na zadania zlecone.
„Na rok 2024 ustawa budżetowa przewidywała środki, już w samych budżetach wojewodów, bez rezerw, na poziomie 24,8 mld zł. Na rok 2025 na poziomie 25 mld zł, a na rok 2026 – 26,4 mld zł” – poinformowała Majszczyk.
Dodała, że co roku planowane sa wyższe kwoty w ramach rezerw „na realizacją bądź uzupełnienie poziomu środków, bo nigdy do końca nie przewidzimy ile w poszczególnych województwach będzie potrzebnych środków”.
Wiceminister dodała, że na 2026 rok zaplanowano rezerwę na zadania zlecone w wysokości powyżej 700 mln zł. „Dodatkowo jest odrębna rezerwa na chociażby wypłaty na akcyzę zawartą w paliwie rolniczym” – wskazała wiceszefowa MF.
Wiceminister podkreśliła, że resort podejmuje działania mające na celu usprawnienie finansowania zadań zleconych samorządom, m.in. poprzez zmiany legislacyjne.
„W ostatniej zmianie ustawy o finansach publicznych wprowadzone zostały zmiany (...), które umożliwiają na szczeblu wojewódzkim przesuwanie środków zaplanowanych na zadania z zakresu administracji rządowej pomiędzy poszczególnymi działami. To jest nowa rzecz. Dotychczas obowiązujące przepisy nie pozwalały dokonywać takich zmian, natomiast czasami okazywało się, że w jakimś dziale zaplanowano za dużo środków, a w innym za mało. Dziś będzie możliwe, aby szybko reagować na finansowanie we właściwych proporcjach na szczeblu danego województwa i z poziomu wojewody” – tłumaczyła Majszczyk.
Odnosząc się do zarzutów o zaniżanie stawek za zadania zlecone, Majszczyk zapewniła, że przy konstruowaniu budżetu elementy wynagrodzeniowe w wystandaryzowanych zadaniach są podnoszone wskaźnikiem wzrostu płac w „budżetówce”.
Zapewniła przy tym, że podczas prac legislacyjnych MF pilnuje odpowiedniej wyceny zadań zleconych.
„Minister finansów jest pierwszym, który mówi, że [zadania – red.] nie mogą być wprowadzone dopóty, dopóki nie będą wycenione i odpowiednie środki w OSR-ach zapisane” – zaznaczyła Majszczyk.
Reprezentujący stronę samorządową Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich zwrócił uwagę, że samorządy realizują około 550 zadań zleconych, podczas gdy rządowe analizy obejmują zaledwie kilkanaście z nich. Według niego głównym problemem jest opieranie finansowania na danych nieaktualnych.
„Najgorzej jest wtedy [...] gdzie ten poziom bazowy ma wymiar historyczny. Tu nie ma realnego wyliczenia naszych nakładów [...], tylko historycznie przenosi się pewne kwoty z roku na rok” – podkreślił Wójcik.
Ekspert ZMP ostrzegł, że skala niedoszacowania zmusza gminy i powiaty do podejmowania ryzykownych kroków finansowych. „Mamy wciąż nad sobą widmo odpowiedzialności i dyscypliny finansowej wtedy, kiedy do zadań zleconych dopłacamy. To jest pułapka, tak zostaliśmy złapani, bo teoretycznie rzecz biorąc nam nie wolno dopłacać do zadań zleconych” – przekonywał Wójcik.
Wskazał również na rosnącą liczbę spraw sądowych o zwrot niedoszacowanych środków na zadania zlecone, które masowo wygrywają.
„Budżet państwa po latach płacił tyle, że te kwoty odsetek przekraczały kwotę główną. [...] Spróbujmy oszczędzić tego typu czasu, pracy tych ludzi, no i pieniędzy w budżecie państwa” – apelował przedstawiciel ZMP.
Z kolei Bernadeta Skóbel ze Związku Powiatów Polskich odniosła się do metodologii wyceny zadań zapisanej w art. 129 ustawy o finansach publicznych. „W naszej ocenie ten przepis jest przepisem zupełnie martwym” – stwierdziła, podając przykład braku merytorycznych odpowiedzi od wojewodów na pytania o sposób kalkulacji dotacji.
Przedstawicielka ZPP wyliczała konkretne obszary, w których braki kadrowe i finansowe są najbardziej dotkliwe, m.in. w specjalistycznych ośrodkach wsparcia dla ofiar przemocy czy zespołach ds. orzekania o niepełnosprawności, gdzie środki kończą się zazwyczaj w połowie roku.
Szczególnie skrytykowała finansowanie nieodpłatnej pomocy prawnej, gdzie stawki bazowe dla prawników rażąco odbiegają od wzrostu płacy minimalnej.
„Każde zadanie zlecone z zakresu administracji rządowej dzisiaj jest, można powiedzieć, problematycznym z punktu widzenia jednostek samorządu terytorialnego” – podsumowała Skóbel.
Ostrzegła również przed dalszym bagatelizowaniem problemu. „Za chwilę będziemy mieć po prostu problem z tym, kto będzie u nas w samorządach pracował” – zaznaczyła Skóbel.
Ze wstępnych szacunków przedstawionych pod koniec kwietnia 2026 r. przez Narodowy Instytut Samorządu Terytorialnego wynika, że różnica między otrzymaną dotacją i faktycznymi wydatkami samorządów na zadania zlecone może wynosić około 2,1 mld zł. Badaniem NIST objęto dwa zadania zlecone dla każdego szczebla samorządu terytorialnego (m.in. z zakresu ewidencji ludności i działalności gospodarczej, świadczeń rodzinnych i funduszu alimentacyjnego oraz gospodarowania nieruchomościami). Dane zebrano z 115 gmin, 16 miast na prawach powiatów, 41 powiatów i 8 województw.
mp/