Jacek Jachymiak, skarbnik gminy Łapsze Niżne, fot. kadr z wideo
Pomimo reformy samorządowych finansów problemem dla mniejszych gmin pozostaje struktura przychodów, w której dominują transfery zewnętrzne, co ogranicza samodzielność finansową samorządu. „Chciałbym żeby dochody, na które ja mam wpływ stanowiły przynajmniej 40 proc. całości budżetu gminy – powiedział Jacek Jachymiak, skarbnik gminy Łapsze Niżne.
W rozmowie z Serwisem Samorządowym PAP skarbnik pozytywnie ocenił zmiany jakie wprowadziła nowa ustawa o dochodach jednostek samorządu terytorialnego. Wskazał jednak na konieczność dalszych reform, które zwiększyłyby udział dochodów własnych w budżetach gmin oraz usprawniły planowanie wydatków na oświatę, która w mniejszych samorządach pochłania nawet połowę budżetu.
„Dla mnie jest to ustawa lepsza od tej, która obowiązywała, chociaż po tylu latach obowiązywania poprzedniej ustawy (...) też się człowiek do tego potrafił przyzwyczaić i potrafiłem sobie szacować na co mogę liczyć w kolejnych latach” – ocenił Jachymiak.
Dodał jednak, że zmiana wymusza naukę nowych sposobów wyliczania udziałów oraz radzenia sobie z faktem, że obecnie subwencja jest wypłacana jako jedna kwota. Pojawiają się również trudności na etapie planowania budżetu, szczególnie w obszarze edukacji.
„Nawet wiadomość o samej kwocie wielkości subwencji oświatowej, gdzie przedtem była wydzielana i mogłem radnym już na etapie planowania przedstawić jakie mamy dochody z tego tytułu (...) to teraz muszę czekać aż dostanę metryczkę” – wskazał skarbnik. Według niego, mimo że zmiana przepisów była potrzebna, obecne rozwiązania to dopiero początek drogi.
Kluczowym problemem dla mniejszych gmin pozostaje struktura przychodów, w której dominują transfery zewnętrzne, co ogranicza samodzielność finansową samorządu.
„To, co chciałbym w ogóle, żeby było zmienione w ustawie o dochodach, to żeby dochody, na które ja mam wpływ, stanowiły przynajmniej 40% całości budżetu” – wskazał skarbnik.
W jego ocenie obecnie sytuacja w wielu mniejszych gminach jest daleka od tego ideału.
„Dziś na moim przykładzie, ponad 70 proc. dochodów stanowi subwencja i udział w podatkach, niecałe 10 proc. to są dotacje na zadania zlecone i pozostałe ok. 15 to swoje podatki lokalne, na które mamy wpływ co do ich wysokości. Ewentualne jeszcze jakieś rozliczenia z lat poprzednich. Dla mnie to zdecydowanie za mało jeśli chodzi o wielkości generujące dochody w budżecie, na które mam wpływ. Musimy to zmienić” – zaznaczył Jachymiak.
Niska elastyczność budżetowa staje się szczególnie dotkliwa w obliczu rosnących kosztów utrzymania szkół. „Oświata naprawdę stanowi u mnie prawie połowę budżetu. To jest bardzo dużo. Ja do tej połowy jeszcze dokładam swoje środki” – podkreślił skarbnik, ostrzegając, że bez zmian systemowych po zakończeniu napływu środków unijnych gminom zabraknie funduszy na inwestycje z własnych środków.
Zapytany o możliwość zwiększenia podatków lokalnych, które mogłyby poprawić sytuację finansową gminy, skarbnik podkreślił, że samorządowcy podchodzą do tego kroku z dużą ostrożnością, chcąc chronić mieszkańców przed skutkami inflacji.
mp/