Produktywność pracowników nie spada wraz z wiekiem - oburzają się Czytelnicy. Nie zgadzają się z tezą dr. Rycaka, że po 13 latach urzędnik jest mniej wydajny
Produktywność pracowników nie spada wraz z wiekiem - oburzają się Czytelnicy. Nie zgadzają się z tezą, że po przepracowaniu ponad 13 lat w jednym zakładzie pracy urzędnik jest mniej wydajny.
Granice wydajności
Dokładnie przez 13,6 roku, zdaniem dr. Artura Rycaka z Uczelni Łazarskiego w Warszawie, pozytywnie na produktywność pracownika oddziałuje pozostawanie w stosunku pracy z tym samym pracodawcą. Świadczą o tym badania ekonometryczne prowadzone przez kilka dekad w różnych branżach.
„Po tej liczbie lat pracy korzyści ze stabilności zatrudnienia zmniejszają się" - mówi wykładowca. - Osoby o bardzo długim stażu pracy są prawdopodobnie najmniej wydajne, a także - co można założyć - mają niższe wykształcenie, niższe kwalifikacje w obecnym dzisiaj środowisku narzędzi elektronicznych, słabszą znajomość języków obcych oraz mniejszą elastyczność co do nowych zadań w pracy - wymienia.
Jego zdaniem może się to przekładać na wysokość wynagrodzenia w grupie najstarszych pracowników. Dlatego nie zaskoczyły go dane NIK, które pokazują, że pracownicy samorządowi z największym stażem statystycznie otrzymują niższą pensję zasadniczą od osób dopiero rozpoczynających karierę.
Produktywni do grobowej deski
Wypowiedź wykładowcy wywołała oburzenie części Czytelników, którzy protestowali przeciwko takiej ocenie przyczyn dysproporcji w wynagrodzeniach.
Wśród nich jest urzędnik, który podkreśla, że to nieprawda, że "starszy" pracownik jest mniej produktywny. Według Czytelnika jest wręcz przeciwnie - osoby, które pracują dłużej, przyjmują dodatkowe obowiązki, do których „nie garną" się młodzi.
Podobnie uważa średni, który pyta, dlaczego wydłużono wiek emerytalny, skoro "starzy" nie są wydajni. "To rząd robi z nas niewolników i karze nam pracować do 67 lat, a później do piachu" - odpowiada pracownik jst. Podobnie jak poprzednicy krytykuje młodszych kolegów. "To prawda. Najstarsi mają mniej, a pracują więcej" - przyznaje. Z kolei zdaniem urzędnika „za wynagrodzenie starych dzisiaj nikogo nie udałoby się zatrudnić".
Dino rozważa, czy przeszkodą w lepszym wynagradzaniu osób z kilkudziesięcioletnim stażem pracy nie są ich atuty - wiedza i umiejętności. „Może 41-50 (lat stażu pracy - red.) zarabiają mniej, bo to ludzie, którymi nie da się manipulować, bo mówią: nie?" - pisze.
W komentarzach powtarza się opinia o niskim poziomie umiejętności osób młodych, które, jak przedstawił to jeden z komentujących, „mają trudności z napisaniem kilku zdań, by ktoś to zrozumiał, chyba że jest to SMS".
Weteran pisze, że opinie Internautów to „święte słowa"; w podobnym tonie nawiązuje do danych NIK. Ubolewa jednak, że opublikowanie tych informacji niczego nie zmieni, bo „samorząd to samorząd (...)".
Zdaniem ABBY „nieprzyzwoite" dysproporcje w wynagrodzeniach zaczęły się tworzyć w momencie powstania "regulaminów wynagradzania pracowników samorządowych".
„To, na co my pracowaliśmy lata, młodzi mają na początku swojej kariery. A jeżeli chodzi o języki obce, to w mojej ponad 20-letniej karierze jeszcze ani razu mi się nie przydał! Za to migowy - niejednokrotnie" - zaznacza.
Wynagrodzenie przed i po pięćdzięsiątce
Tymczasem dane firmy doradztwa personalnego Sedlak & Sedlak potwierdzają tendencję, zgodnie z którą starsi pracownicy, w tym przypadku osoby po pięćdziesiątce, zarabiają mniej.
„Mediana wynagrodzenia osób po pięćdziesiątym roku życia wyniosła w 2013 roku 3 940 zł. To o około 4 proc. mniej od mediany wynagrodzenia osób przed pięćdziesiątką, która wyniosła 4 100 zł" - wynika z informacji zebranych przez firmę.
/kic/Serwis Samorządowy PAP