Nie ma kina i hotelu są tylko markety. To efekt realizacji w Świdnicy inwestycji przez poznańską firmę „Condix”. Miała ona zbudować kompleks rozrywkowo-handlowy do końca lutego 2008 r.
Tak się nie stało, więc grozi jej 3-milionowa kara. Przedsiębiorstwo jednak nie zamierza jej płacić i w ramach ugody zaproponowało milion złotych, a po kolejnych negocjacjach 1,5 mln zł.
– Te kwoty nie są dla nas satysfakcjonujące, dlatego nie mamy wyjścia, musimy w sądzie złożyć pozew przeciwko firmie. Zdajemy sobie sprawę, że wygranie procesu nie będzie proste, ale tu chodzi o zasady – mówi Wojciech Murdzek, prezydent Świdnicy.
Grunty przy ul. Sikorskiego i Strzegomskiej zostały sprzedane w lutym 2001 r., gdy prezydentem Świdnicy był Adam Markiewicz. 10-hektarową działkę nabyła za 3,995 mln zł firma „Condix”. Przedsiębiorstwo miało wybudować sklep wielkopowierzchniowy, market budowlano-ogrodniczy, pasaż dla lokalnych kupców, multikino z ośmioma salami, centrum rozrywkowe, z możliwością zrealizowania pomieszczeń dla dyskoteki, z kręgielnią sześciotorową, salą do ćwiczeń, sauną, solarium, hotel z możliwością jednoczesnego pobytu 120 osób o klasie minimum 3 gwiazdek oraz baru fast-food. Warunkiem było jednak uchwalenie do 30 września 2001 r. zmiany Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego, ponieważ obowiązujący wówczas plan przeznaczał ten teren wyłącznie na funkcję rekreacyjno-sportową.
Zmiany w planie zostały uchwalone dopiero 25 czerwca 2002 r., a weszły w życie 28 sierpnia 2002 r.
Opóźnienia w uchwaleniu planu sprawiły, że inwestor w październiku 2001 r. powiadomił miasto, że postawione w umowie sprzedaży warunki są niemożliwe do zrealizowania. Oznaczało to, że zapisana w akcie notarialnym kara w wysokości 3 mln zł przestała być zabezpieczeniem realizacji pełnego programu inwestycyjnego.
Sprawą – widząc zagrożenie – zainteresowały się władze miasta, które rozpoczęły pracę na jesieni 2002 r., po wyborach samorządowych.
– Sytuacja była poważna, gdyż oddalała się perspektywa budowy hotelu i multikina, a ponadto inwestor nie przystępował do realizacji obiektów handlowych, na które czekało wielu świdniczan. Dlatego rozpoczęliśmy rozmowy w sprawie zmiany warunków umowy. Uzyskaliśmy dobry rezultat. Przede wszystkim usunęliśmy zobowiązanie terminowego uchwalenia planu, dzięki czemu ewentualne dochodzenie kary umownej ponownie stało się możliwe. Ponadto uzyskaliśmy dopłatę 800 tys. zł do ceny zakupu. W zamian zmuszeni byliśmy nieco „odchudzić” program inwestycyjny, ale kluczowe obiekty multikina i hotelu pozostały – wyjaśnia Ireneusz Pałac, zastępca prezydenta Świdnicy.
Po zawarciu aneksu do umowy sprzedaży na ul. Sikorskiego rozpoczęły się intensywne prace. W krótkim czasie uzbrojono teren, przebudowano skrzyżowanie ul. Zamenhofa i Sikorskiego oraz powstał market „Tesco”. Miasto uzyskało pewność, że jeżeli „Condix” nie zrealizuje swoich planów do końca lutego 2008 roku, są podstawy skutecznego dochodzenia kary umownej. Ponieważ inwestor nie dotrzymał swych zobowiązań, realizując zapisy aktu notarialnego 3 marca 2008 r. miasto wystąpiło do firmy z wezwaniem do zapłaty kary w wysokości 3 mln zł.
Firma odrzuciła te żądanie. Odpowiedzialność za niepowodzenie całości programu stara się przerzucić na ówczesne władze miasta. Zapowiedziała podjęcie kroków obronnych wobec obecnych prób wyegzekwowania kary. Między innymi grozi wystąpieniem z kontrroszczeniem na kwotę 8,5 mln zł.
– Dodatkowo Condix twierdzi, że nie mógł zrealizować obiektów hotelu i kina, ponieważ w Świdnicy są już zaawansowane prace nad podobnymi obiektami w innych lokalizacjach, a władze miasta temu nie przeciwdziałały. Jest to stanowisko kuriozalne. Po pierwsze zawarta umowa nie daje wyłączności firmie na realizację takich inwestycji. Po drugie nie możemy bezczynnie i w nieskończoność czekać na skutki poczynań inwestora. Jedyny powód, dla którego rozważaliśmy zawarcie kompromisu, to możliwość, że w razie sporu sądowego, możemy zostać zmuszeni do tzw. miarkowania kary. Sąd może uznać, że skoro „Condix” zrealizował część budowy, to kara w pełni mu się nie należy. Konsultacje prezydenta z przewodniczącymi klubów radnych wskazują jednak na to, że warto nasze argumenty poddać ocenie sądu. Zrobimy tak, nawet gdyby się miało okazać, że nie uzyskamy 3-milionowej kary – komentuje Ireneusz Pałac.
Stefan Augustyn
rzecznik prasowy
UM w Świdnicy