Fot. PAP/Leszek Szymański
Większość sejmowych klubów opowiedziała się we wtorek za dalszymi pracami nad rządowym projektem o prawach i obowiązkach ucznia. Klub PiS zgłosił wniosek o odrzucenie go w pierwszym czytaniu. Szefowa MEN Barbara Nowacka zaznaczyła, że projekt to „porządek, na który czekały szkoły”.
We wtorek Sejm przeprowadził pierwsze czytanie rządowego projektu nowelizacji ustawy – Prawo oświatowe, ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw. Propozycja przewiduje m.in. gwarantowanie uczniom ustawowego prawa do kształtowania własnego wyglądu, skatalogowanie praw i obowiązków uczniowskich oraz utworzenie sieci rzeczników uczniowskich na czterech szczeblach (krajowym, wojewódzkim, szkolnym i - opcjonalnie - gminnym).
Zmiany zakładają też, że od września 2028 r. rady szkół staną się obowiązkowe. - Rodzice, uczniowie, nauczyciele - w równej liczbie - będą razem decydować o statucie, planie finansowym, sprawach istotnych dla życia szkoły. Dajemy szkołom dwa lata na przygotowanie - powiedziała ministra edukacji Barbara Nowacka.
Argumentowała, że prawa i obowiązki uczniów, które „dotyczą ponad czterech milionów dzieci i nastolatków (...) są dziś rozsiane w kilkunastu aktach prawnych”. Oceniła, że nie jest to system, który sprzyja edukacji obywatelskiej. - To jest system, który sprzyja wyłącznie dezorientacji - dodała. Projekt - dodała - to „porządek, na który polskie szkoły czekały”.
Szefowa MEN zaznaczyła, że projekt ustawy zawiera cztery główne elementy: porządkuje, chroni, wychowuje i angażuje. - Zbiera prawa i obowiązki uczniowskie w jednym miejscu: 17 praw, cztery wolności, 10 obowiązków. Jeden dokument, jeden adres. Koniec chaosu - powiedziała. Zaznaczyła przy tym, że „to nie są nowe prawa wymyślone przez ministerstwo”, ale takie, które „uczniowie mają od dawna” - do równego traktowania, do prywatności, do sprawiedliwego oceniania, do wolności od przemocy i dyskryminacji.
Po raz pierwszy, jak dodała, w ustawie określony będzie katalog „działań wychowawczych i sankcji wraz z procedurą ich nakładania”. - Cel jest wychowawczy, nie represyjny - zaznaczyła szefowa MEN. - Najpierw rozmowa, kontakt, zaangażowanie rodziców. Kiedy to nie wystarczy, dyrektor może wszcząć postępowanie i wymierzać kary. Kładziemy kres praktykom, które nie mają podstawy prawnej - podkreśliła.
Za dalszymi pracami nad projektem opowiedziała się większość klubów: Koalicja Obywatelska, PSL-TD, Centrum, Polska 2050 i Lewica. Ich przedstawiciele podkreślali, że zmiany są potrzebne i porządkują stan prawny.
- Projekt ustawy jest odpowiedzią na potrzeby sygnalizowane przez środowisko oświatowe - argumentowała Dorota Łoboda (KO). - Uczennice i uczniowie są coraz bardziej świadomi swoich praw, chcą mieć wpływ na szkolną rzeczywistość (...). Prawa człowieka, godność człowieka - nie zostają zawieszone po przekroczeniu progu szkoły - powiedziała.
Według Doroty Olko (Lewica), projekt jest dobry, ale wymaga dopracowania. M.in. chodzi o to, by „zatarcie kar odbywało się szybciej - po roku, a nie po trzech latach”.
Wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu zgłosił klub Prawa i Sprawiedliwości, a także koło Demokracja.
- To jest projekt antyszkolny, antypolski, antynauczycielski - powiedział Zbigniew Dolata (PiS). - Ten projekt jest dokładnie odzwierciedleniem tego, co myślicie o nauczycielach. Skoro trzeba wprowadzać ekstraordynaryjny system rzeczników praw ucznia (...), to znaczy, że w polskiej szkole zdiagnozowaliście jakąś dramatyczną patologię, której sprawcami jesteśmy my, nauczyciele. Nauczyciele opresyjni wobec uczniów - ocenił.
Sprzeciw wobec projektu wyraziła Konfederacja, która ma zastrzeżenia m.in. do obowiązkowych rad szkół. - Już dziś trudno zebrać aktywną radę rodziców, a teraz dokładacie kolejny organ, który będzie opiniował, współdecydował i blokował decyzje. W małych szkołach to może się skończyć zwyczajnym paraliżem - argumentował Witold Tumanowicz.
Do głosowania nad wnioskiem o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu posłowie przystąpią w bloku głosowań.
pak/ agz/