Fot. PAP/Wojciech Jargiło
Terenów pod zabudowę mieszkaniową mamy w Polsce tyle, że mogłoby tam zamieszkać nawet 200 mln osób - zauważają eksperci. Rozrastają się kosztem łąk, lasów czy mokradeł. Kwestie niekontrolowanej zabudowy mają uregulować plany ogólne gmin. Eksperci zachęcają do udziału w konsultacjach społecznych przy ich tworzeniu.
W trakcie przygotowywania planu ogólnego w gminie każdy z nas może zgłosić swój wniosek co do przyszłego kształtu dokumentu, a po jego publikacji można wziąć udział w konsultacjach i zgłaszać uwagi do projektu - przekonują specjaliści w informacji prasowej przesłanej PAP.
„Dziś terenów pod zabudowę mieszkaniową mamy w Polsce tyle, że mogłoby tam zamieszkać nawet 200 mln osób, ponad pięć razy więcej niż wynosi liczba mieszkańców naszego kraju, a ten chaos przestrzenny generuje rocznie 84,3 mld zł strat” – skomentowała cytowana w informacji architektka krajobrazu i urbanistka Agnieszka Machnowska.
Według niej obecnie obowiązujące przepisy pozwalają na zabudowę niezgodnie z polityką przestrzenną gminy. Jeśli na danym terenie nie obowiązuje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego (MPZP), inwestycje powstają na podstawie tzw. warunków zabudowy (pozwolenia „WZ”). Efektem jest chaotyczna zabudowa, która rozlewa się na tereny takie jak łąki, lasy czy mokradła, które pomagają nam przystosować się do zmiany klimatu.
Reforma planowania przestrzennego ma rozwiązać te problemy i wesprzeć zrównoważony rozwój. Jej fundamentem jest Plan Ogólny Gminy. To dokument, który ma jasno określić: tu budujemy bloki, tu domy, a tutaj, pod groźbą kar, zostawiamy zieleń - tłumaczą eksperci z Fundacji Sendzimira, która działa na rzecz zrównoważonego rozwoju.
Plany ogólne określają strefy planistyczne, intensywność, dopuszczalną powierzchnię i wysokość zabudowy. Ponadto wskazują minimalny udział powierzchni biologicznie czynnej, czyli terenu, gdzie rośnie i rozwija się roślinność oraz zatrzymywana jest woda. Zaliczają się do niej również powierzchnie tarasów, stropodachów, a także inne powierzchnie umożliwiające naturalny rozwój roślinności. Jak przekonuje Ilona Gosk z Fundacja Sendzimira, jako mieszkańcy powinniśmy dbać o to, aby była ona jak największa, jeśli nie chcemy mieszkać w betonowej dżungli.
Przygotowując plany ogólne każda gmina musi sprawdzić prognozę liczby mieszkańców, istniejące zasoby mieszkaniowe oraz zapotrzebowanie na nową zabudowę, a także policzyć, ile terenów jest już pod nią przeznaczonych w MPZP. Od tych wyliczeń zależy, czy i ile nowych terenów może być zabudowanych. Gminy przygotowują plany ogólne w ustalonej odgórnie cyfrowej formie, co ułatwi przepływ informacji między nimi oraz poprawi dostęp do danych dla mieszkańców.
Gminy mają obowiązek przygotować i uchwalić plan ogólny do 31 sierpnia br. Według ekspertów większość gmin nie jest jednak na to gotowa. Z obliczeń dokonanych na podstawie danych z serwisu geoportal.gov.pl wynika, iż do tej pory plany ogólne uchwaliło tylko 59 z blisko 2500 polskich gmin. Ponad połowa samorządów (56 proc.) nie rozpoczęła jeszcze prac nad planami ogólnymi lub jest na wczesnym etapie.
„Problem w tym, że uchwalenie takiego dokumentu trwa zwykle od 2 do nawet 3 lat. Jest to złożony proces obejmujący przygotowanie projektu, opiniowanie, konsultacje i uchwalanie. Dlatego wiele, a być może nawet większość samorządów nie zdąży przyjąć planów w ustawowym terminie (...)” – skomentowała Gosk.
Jak wyjaśniła, obecnie warunki zabudowy wydawane są bezterminowo. Po wejściu w życie planów ogólnych warunki zabudowy wydawane będą tylko na 5 lat, wyłącznie na terenach, na których wyznaczony jest obszar uzupełnienia zabudowy, co ograniczy niekontrolowane „rozlewanie się” miejscowości.
„Tam, gdzie nie zostaną uchwalone plany ogólne oraz nie ma MPZP, nie będzie możliwości uruchomienia inwestycji. Dlatego inwestorzy ścigają się o uzyskanie warunków zabudowy na starych zasadach” – podkreśliła Gosk. Z danych GUS wynika, że po ogłoszeniu reformy liczba wniosków o wydanie warunków zabudowy wzrosła – tylko w 2024 r. było ich ponad 30 proc. więcej niż w 2022 r. „Dane z 2025 r. będą jeszcze gorsze” – uważa ekspertka.
Zwróciła uwagę, że mieszkańcy większości gmin wciąż mogą sprawdzić, co planuje ich gmina i mieć wpływ na te decyzje. W czasie pracy nad planem ogólnym gminy muszą przeprowadzić obowiązkowe konsultacje społeczne.
Anna Bucka z Fundacji Sendzimira podkreśliła, że aktywność mieszkańców w tym względzie jest bardzo ważna. Jej zdaniem zieleń w naszym sąsiedztwie to nie luksus, a polisa ubezpieczeniowa w związku ze zmieniającym się klimatem. Różnica temperatur między betonowym osiedlem a terenem z dziką roślinnością może wynosić od 4 do 6 stopni Celsjusza, a nawet 10 st. C. Drzewa działają jak darmowa klimatyzacja, a łąki kwietne i torfowiska - jak magazyny zatrzymujące wodę, dzięki czemu chronią nas przed podtopieniami.
„Wartość tych »usług« natury jest wymierna. W warszawskim Ogrodzie Krasińskich drzewa usuwają rocznie 267 kg wybranych zanieczyszczeń, co można wycenić na około 26 tys. zł rocznie. W skali całego miasta usługi oczyszczania powietrza przez drzewa to oszczędność rzędu 1,8 mln zł rocznie” – powiedziała Bucka.
Eksperci Fundacji Sendzimira przygotowali wskazówki, na co zwrócić uwagę podczas konsultacji. Po pierwsze trzeba sprawdzić, co planuje nasza gmina i monitorować, na jakim etapie są obecne prace. Każda informacja o przystąpieniu do przygotowania planu lub o konsultacjach społecznych musi pojawić się w Biuletynie Informacji Publicznej gminy. Ważne jest zweryfikowanie, czy gmina dostosowuje poziom zabudowy do potrzeb związanych z demografią.
Aby chronić tereny zielone, trzeba wnioskować o tzw. strefę otwartą na obszarach niezabudowanych, łąkach i mokradłach. Pozwoli to na trwałą ochronę tych obszarów przed zabudową. Według ekspertów warto też wnioskować o wysoki procent powierzchni biologicznie czynnej dla nowej zabudowy. Im większy udział powierzchni biologicznie czynnej na danym obszarze, tym bardziej zazieleniona i zdolna do czasowego zatrzymania wody jest przestrzeń.
Z kolei wnioskowanie o uzupełnienie planu ogólnego gminy o standardy dostępności do zieleni publicznej może spowolnić rozlewanie się zabudowy na tereny niezabudowane i pozytywnie wpłynąć na jakość przestrzeni publicznej. Zieleń publiczna spełnia wiele funkcji, np. poprawia jakość powietrza czy ogranicza suszę.
– Plan ogólny ma być takim pomostem, który przywraca równowagę między oczekiwaniami czy interesami właścicieli gruntów i przedsiębiorców deweloperów a oczekiwaniami lokalnej społeczności względem jakości przestrzeni, w której żyjemy – powiedział na wtorkowych warsztatach dla mediów dr Leszek Trząski, przyrodnik, długoletni pracownik naukowy Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, Głównego Instytutu Górnictwa, a od 2017 r. zastępca dyrektora Śląskiego Ogrodu Botanicznego w Mikołowie (ŚOB). W jego ocenie równowaga ta została bardzo poważnie zachwiana i nadszedł czas, by ją przywrócić.
jjj/ bar/ mp/