Fot. PAP/Marcin Bielecki
Zakazy podlewania ogródków, apele o oszczędzanie i kolejne miliony na modernizację wodociągów – tak wygląda dziś walka wielu gmin z niedoborami wody. Mimo starań wody wciąż brakuje, a samorządowcy apelują o dodatkowe środki na budowę nowych ujęć, m.in. z Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej.
Podczas upałów, które wystąpiły w Polsce na przełomie czerwca i lipca, w wielu gminach w Polsce zabrakło wody. Tak było m.in. w gminie Świercze, gdzie wystąpiły problemy z dostawą surowca do wyżej położonych części miejscowości.
W rozmowie z Serwisem Samorządowym PAP wójt gminy Adam Misiewicz podkreślił, że problemy występują mimo prowadzonych inwestycji oraz apeli do mieszkańców o oszczędzanie wody.
„Od 3 lat wprowadzamy w formie uchwały radny gminy okresowe zakazy używania wody do innych celów niż bytowe, czyli zakaz podlewania ogródków, mycia samochodów, napełniania basenów. To jest zrobione tylko godzinowo. (…) Apelujemy też do mieszkańców, żeby zrozumieć swoich sąsiadów, którzy są w tym momencie pozbawieni wody” – podkreślił wójt.
Misiewicz dodał, że od kilku lat gmina inwestuje w modernizację ujęć, zbiorniki retencyjne i nowoczesne technologie. Mimo tych działań rosnąca liczba mieszkańców oraz większe zapotrzebowanie sprawiają, że Świercze nadal mierzą się z problemem niedoboru wody. Dlatego samorząd zwrócił się do premiera i ministra rolnictwa o możliwość wykorzystania części środków z Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej na rozwój wodociągów oraz budowę nowych ujęć.
„Problem wody występuje wszędzie. My jako gmina wiejska nie mamy takich potrzeb, żeby budować schrony. (…) Kluczową rzeczą jest zaopatrzenie ludności w wodę w sytuacji, gdy mamy jakiś duży pożar, a mamy upał i nie ma wody w wodociągu. To jest ochrona ludności i obrona cywilna, więc w ramach tej ochrony ludności powinny być dostępne środki” – argumentował wójt.
Podobnego zdania jest Małgorzata Więckowska, burmistrz Nowego Wiśnicza, w którym również w czasie największych upałów wystąpiły trudności z dostawą wody. Podkreśliła, że wykorzystanie części środków z OLiOC na rozwój sieci wodociągowych i budowę nowych ujęć „na pewno mogłoby pomóc”.
„Z zapowiedzi wydaje się, że tak właśnie będzie, bo my skorzystaliśmy z środków z OLiOC z rozdania do zakupu potrzebnych części do stacji uzdatniania wody. (…)To chodzi o ujęcia, po to, żeby ta woda była. Bo sieci zbudujemy, tylko co z tego, jeśli nie będzie wody do wpuszczania do tej sieci. Najważniejsze jest to, żeby były wydajne ujęcia i żeby ta woda było odpowiednio przygotowana” – powiedziała burmistrz.
Mówiąc o działaniach na przyszłość burmistrz Nowego Wiśnicza wskazała na modernizację stacji uzdatniania wody, rozbudowę wodociągów i prace nad utworzeniem nowego zbiornika.
„Mamy ujęcia powierzchniowe, trochę studni głębinowych, ale to wszystko to za mało. Rozważamy utworzenie kolejnego ujęcia i przygotowujemy dokumentację do tego. Jeśli chodzi o doraźne działania to posiadamy beczkę na czystą wodę, mamy zbiorniki elastyczne na wodę (…). Apelujemy też do mieszkańców, żeby tą wodę oszczędzać, żeby jej nie nadużywać” – powiedziała burmistrz.
Kryzys wodny wystąpił też w gminie Panki. Zdaniem wójt Katarzyny Gierak za problemy z dostępnością surowca odpowiadają m.in. mieszkańcy, którzy wykorzystują wodę do podlewania trawników i napełniania basenów.
„Ja wiem, że wszyscy chcą mieć piękne zielone trawniki i baseny, to będziemy je mieć, ale nie będziemy mieć w czym się umyć, ani czego się napić. I tu nie potrzeba wojny, bo my się wykończymy sami” – powiedziała wójt.
Odnosząc się do pomysłu wsparcia budowy nowych ujęć i rozwoju sieci wodociągowych z części środków z OLiOC powiedziała, że rozmawiała o tym z wojewodą śląskim, który przekazał, że „na rozbudowę ujęcia nie można dostać pieniędzy z obrony cywilnej, bo jest to zadanie własne gminy”.
„Środki można otrzymać na budowę nowego ujęcia, ale ono może być używane tylko w sytuacji kryzysowej, a normalnie nie. To jest absurd. (…) Budowa takiego ujęcia to koszt ok. 10 mln zł. To mamy wybudować coś za 10 mln zł i ma to stać nieużywane? Rzecz, której się nie używa, ona niszczeje. Czy my jesteśmy aż tak bogatym krajem, żeby pozwolić sobie na budowę czegoś za 10 mln, co nie będzie używane?” – powiedziała wójt gminy Panki.
Podkreśliła, że w racjonalnym korzystaniu z wody mogłaby pomóc odpowiednia edukacja i zwiększanie świadomości wśród dzieci.
„Myślę, że powinna być większa edukacja, nawet na edukacji zdrowotnej w szkołach dzieci, jak korzystać z wody. Dorosłych już nie nauczymy, ale dzieci – tu jest potencjał, bo dzieci uczą się szybko. I jeżeli one będą miały tłumaczone od podstaw, jak korzystać z wody, to zawsze coś zostanie” - powiedziała wójt.
Do kryzysu wodnego w gminach i małych miastach odniósł się też prezes Unii Miasteczek Polskich i burmistrz Proszowic Grzegorz Cichy. Jego zdaniem „woda w Polsce jest za tania, dlatego jest używana masowo”.
Według niego należałoby zwiększyć swobodę gmin w ustalaniu cen za wodę.
„Problem się pojawia kiedy się upały, kiedy ludzie rozbierają tą wodę, bo potrzebują podlać warzywa czy rośliny w ogrodzie i to są duże ilości i świadczy o tym, że ta woda jest po prostu tania. Więc jeżeli wylewają tysiące litrów wody do podlania, bo jest susza, to są w stanie zapłacić każdy rachunek. (…) Społeczeństwo jest bardziej zamożne niż kiedyś i trzeba zrobić wszystko, żebyśmy mogli czerpać z tych ujęć głębinowych, wiercić studnie i tą wodę pobierać” – powiedział Cichy.
Zbiorowe zaopatrzenie w wodę to zadanie własne, które gminy finansują ze swoich środków. Mimo to samorządy mogą ubiegać się o dofinansowanie inwestycji związanych z budową i modernizacją urządzeń wodociągowych ze środków zewnętrznych dostępnych w ramach m.in.: Funduszy Europejskich na Infrastrukturę, Klimat, Środowisko 2021–2027 (FEnIKS), Regionalnych Programów Operacyjnych (RPO), Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO) oraz programów krajowych Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej czy wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej.
mc/