fot. PAP/ Tytus Żmijewski
Sieć organizacji społecznych SOS dla Edukacji wystosowała apel do premiera i całego rządu o wieloletni plan wzrostu wynagrodzeń nauczycieli. Domagają się w nim m.in. powiązania pensji nauczycieli ze średnimi wynagrodzeniami w gospodarce.
Apel zamieszczony na stronie sieci organizacji społecznych SOS dla Edukacji zawiera pięć głównych postulatów. Jego autorzy domagają się uchwalenia w 2026 roku ustawowego mechanizmu powiązania wynagrodzeń nauczycieli z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce – zgodnie z obietnicą automatycznej waloryzacji i deklaracją ministry, że jest to „zobowiązanie całej koalicji”; rozłożony na 3–4 lata harmonogram wzrostu, który przywróci relację płac nauczycielskich do przeciętnego wynagrodzenia co najmniej do poziomu z 2012 roku; realną podwyżkę w budżecie na 2027 rok; pakietu na rzecz kondycji zawodu oraz stałego dialogu ze stroną społeczną.
Apel, który może zostać podpisany przez każdego obywatela, trafi do premiera, ministra edukacji, ministra finansów i parlamentarzystów wszystkich klubów.
Autorzy apelu zwracają uwagę na silny kryzys, w którym pogrąża się polska szkoła.
„Samorządy łatają tysiące wakatów godzinami ponadwymiarowymi i zatrudnianiem emerytów. Do tego dochodzi rosnące obciążenie psychiczne: wypalenie zawodowe, biurokracja i spadek prestiżu profesji, która powinna być jedną z najważniejszych w państwie” – zwraca uwagę SOS dla Edukacji.
Argumentując konieczność wystosowania apelu podkreślono, że w latach 2012–2013 przeciętna pensja nauczyciela przewyższała przeciętne wynagrodzenie w gospodarce o około 20 proc.; dziś relacja ta jest wyraźnie gorsza, a porównanie z płacą minimalną jest wręcz alarmujące.
Pensja zasadnicza nauczyciela rozpoczynającego pracę (5308 zł brutto) przewyższa płacę minimalną (4806 zł) o nieco ponad 500 zł, a nauczyciel dyplomowany – po kilkunastu latach pracy i z najwyższym stopniem awansu – zarabia zasadniczo 6397 zł, czyli zaledwie o jedną trzecią więcej niż pracownik bez żadnych kwalifikacji.
„Niemal połowa nauczycieli, głównie z racji godzin ponadwymiarowych, wpada już w drugi próg podatkowy – nie dlatego, że zarabia dużo, lecz dlatego, że pracuje powyżej jednego etatu. Żaden młody człowiek, który ma wybór, nie zwiąże swojej drogi zawodowej ze szkołą, jeśli państwo będzie traktować nauczycielskie pensje jako pozycję do cięcia, a nie inwestycję” – zwraca uwagę organizacja.
Autorzy apelu podkreślają, że edukacja powinna przestać być postrzegana jako koszt, a zaczęła jako inwestycja.
mo/