Fot. PAP/Tomasz Wojtasik
Dyrektor szkoły musi poinformować, jakich przedmiotów uczy nauczyciel - wynika z wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie. Niejednoznaczna pozostaje kwestia udostępnienia danych personalnych, takich jak imię i nazwisko pracownika.
Sprawa ma związek ze skargą na dyrektora jednej z publicznych szkół podstawowych w Szczecinie. Skarżący wystąpił do dyrektora z prośbą o udzielenie informacji, czy zatrudnieni w szkole katecheci nauczają też innych przedmiotów niż tylko religia. Skarżący domagał się podania imienia i nazwiska każdego z katechetów wraz z nazwą nauczanego innego przedmiotu.
Dyrektor szkoły w odpowiedzi na wniosek poinformował jedynie, że w „placówce katechetka na podstawie posiadanych kwalifikacji uczy również innego przedmiotu”. Zdaniem skarżącego dyrektor szkoły nie odpowiedział w pełni na wysłany wniosek.
Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie, który uznał skargę za zasadną.
„Organ, udzielając odpowiedzi z obowiązku wywiązał się częściowo, bowiem udzielił odpowiedzi jedynie na pierwszy punkt wniosku. Odpowiedzi na dalszą część wniosku odmówił zasłaniając się prywatnością osoby, której miałaby ona dotyczyć” – czytamy w uzasadnieniu.
O ile sąd uznał, że dyrektor powinien udzielić informacji dot. nauczanych przedmiotów, o tyle wciąż niejednoznaczna pozostaje kwestia związana z udostępnieniem danych personalnych katechety.
Sąd podkreślił, że zgodnie z ustawą o dostępie do informacji publicznej prawo do tej informacji jest ograniczone ze względu na prywatność osoby fizycznej lub tajemnicę przedsiębiorcy. Jednak ograniczenie to nie dotyczy informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji, w tym o warunkach powierzenia i wykonywania funkcji, oraz przypadku, gdy osoba fizyczna lub przedsiębiorca rezygnują z przysługującego im prawa.
„Orzecznictwo sądów administracyjnych skłania się ku szerokiej wykładni pojęcia osoby pełniącej funkcję publiczną i nie ogranicza się tylko do funkcjonariuszy publicznych, lecz obejmuje każdą osobę mającą związek z realizacją zadań publicznych” – wskazał WSA w uzasadnieniu wyroku.
Wyjaśnienia, kim jest osoba pełniąca funkcję publiczną, podjął się też Trybunał Konstytucyjny, który stwierdził, że „chodzi tu o osoby, które związane są formalnymi więziami z instytucją publiczną (organem władzy publicznej)”.
Zdaniem Trybunału nie da się jednak określić, czy i w jakich okolicznościach osoba pracująca w ramach instytucji publicznej będzie mogła być uznana za sprawującą funkcję publiczną. Spod zakresu funkcji publicznej TK wykluczył m.in. stanowiska o charakterze usługowym i technicznym.
„W orzecznictwie sądów administracyjnych za stanowiska o charakterze usługowym czy technicznym uznaje się szeregowych pracowników nie posiadających żadnego wpływu na procesy decyzyjne, wykonujących szeroko rozumiane czynności pomocnicze (np. obsługa biurowa, informatyczna, utrzymanie czystości, sekretarka, kucharka, kierownik administracyjny szkoły odpowiadający za pracę personelu obsługowego i administracyjnego)” – czytamy w uzasadnieniu.
Sąd uznał, że w tej sprawie nie można stwierdzić, czy dyrektor uznał dane personalne nauczyciela za informację publiczną, która nie może być udostępniona ze względu na ochronę prywatności, czy też uznał, że dane te nie stanowią informacji publicznej i nie mogą być udostępnione. Mimo to dostrzegł, że udzielając odpowiedzi na wniosek nie poinformował, jakich innych przedmiotów uczy zatrudniony w szkole katecheta. Dlatego po ogłoszeniu wyroku zobowiązał dyrektora do ponownego rozpatrzenia wniosku.
mc/