fot. MSWiA/Facebook
Głębokie rozczarowanie oraz zarzuty o łamanie „dżentelmeńskich umów” – tak strona samorządowa KWRiST zareagowała na informację Ministerstwa Finansów, że nie planuje zmian w ustawie o dochodach jednostek samorządu terytorialnego (JST) na rok 2027. Zdaniem samorządowców to próba odłożenia w czasie potrzebnych zmian w finansowaniu miast i gmin.
Marek Wiewióra, dyrektor Departamentu Finansów Samorządu Terytorialnego w Ministerstwie Finansów omawiając stan prac nad korektą reformy finansowania JST poinformował, że resort „nie przewiduje zmian w ustawie o dochodach samorządu terytorialnego, które miałyby obowiązywać na rok 2027”.
Dyrektor zaproponował jednak powołanie nowej grupy roboczej z udziałem przedstawicieli resortu oraz samorządów, której celem byłoby dokonanie analiz oraz wypracowanie propozycji zmian zmierzających do udoskonalenia determinant potrzeb wydatkowych.
Oświadczenie to wywołało zdecydowany sprzeciw strony samorządowej, która przypomniała, że reforma z 2024 roku miała być stale monitorowana i korygowana, a nie uznana za wersję ostateczną.
„Nie jesteśmy usatysfakcjonowani brakiem reakcji na nasze postulaty dotyczące nowelizacji ustawy z dnia 1 października 2024 roku o dochodach jednostek samorządu terytorialnego. (…) Umawialiśmy się, że ta ustawa (...) jest początkiem tworzenia systemu finansowania jednostek samorządu terytorialnego, a nie końcem, że będziemy monitorować te rozwiązania i na bieżąco wprowadzać korekty” – mówił Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.
Jego zdaniem pomysł powołania nowego zespołu to wybieg proceduralny. „Mowa o takim zespole roboczym jest według mnie klasycznym sposobem na odsuwanie w czasie niezbędnych decyzji, które trzeba podejmować tu i teraz” – ocenił sekretarz strony samorządowej.
Prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęcińskiego przypomniał, że popierając w 2024 projekt nowej ustawy o dochodach JST, samorządowcy wykazali się dobrą wolą i poszli na kompromisy w zamian za obietnicę rzetelnej, szybkiej ewaluacji i wspólnych prac nad korektami.
„Z ogromnym żalem przyjmuję to, że wtedy nasza dobra wola dzisiaj jest w taki sposób traktowana (...) brak tej realizacji tych dżentelmeńskich umów budzi potem nasz sprzeciw i mniejsze zaufanie do tego, co słyszymy od państwa” – podkreślił prezydent Sosnowca.
Zawodu nie krył też prezydent Wodzisławia Śląskiego Mieczysław Kieca, który przypomniał, że samorządowi eksperci od wielu miesięcy społecznie pracowali nad analizami i przesłali resortowi konkretne propozycje poprawek.
"Strona samorządowa samodzielnie, w grupach eksperckich przygotowała się do podsumowania tej ustawy i wskazania tych punktów , które są niezbędne do poprawy. Wskazaliśmy je zarówno jako zmiany legislacyjne, jak i zmiany obszarowe. Także jako zmiany w którkim i długim okresie. (…) Wysłaliśmy dwa podsumowania pisemne (do prezentacji MF – red.) do ministerstwa ponad miesiąc temu i dziś po tak długim czasie dowiadujemy się, że nic nie będzie zmienione i że powołujemy kolejny zespół. A czas leci. Nie na to się, szanowni państwo, umawialiśmy i ja czuję duże poczucie zawodu (...). To powstaje pytanie, po co pracujemy?” – zastanawiał się prezydent Wodzisławia Śląskiego.
Samorządowcy przypomnieli także obszary nowego systemu finansowania samorządów wymagające pilnych korekt.
Marek Wójcik wskazał przede wszystkim tzw. potrzeby ekologiczne. „Powiedzmy sobie uczciwie, patrząc sobie w oczy, że samorządy nie dostały żadnych specjalnych środków na realizację tego typu zadań. Po prostu z kwoty ogólnej wykrojona została część środków i nazwano to potrzeby ekologiczne głównie po to, żeby odpowiedzieć w ten sposób – źle odpowiedzieć – na postulaty gmin wiejskich” – przekonywał Wójcik.
Podobne zastrzeżenia wzbudziły tzw. potrzeby edukacyjne. W opinii Marka Wójcika samo pojęcie „potrzeb” wprowadza opinię publiczną w błąd, sugerując, że gminy otrzymują środki adekwatne do swoich wydatków.
Z kolei prezydent Sosnowca zwrócił uwagę na brak systemowych rozwiązań dla finansowania edukacji dzieci uchodźców wojennych z Ukrainy, co generuje ogromne napięcia w lokalnych budżetach.
Kolejnym problemem było odebranie miastom na prawach powiatu rezerwy na zarządzanie drogami krajowymi i wojewódzkimi, która od 2026 roku przestaje istnieć. „To jest nieprawdopodobnie kosztowne zadanie, na które samorządy, miasta na prawach powiatu, nie otrzymują ani złotówki” – alarmował Marek Wójcik.
Zwrócił przy tym uwagę, że „samorządy wciąż nie wiedzą, na co resort finansów zamierza przeznaczyć 20 proc. rezerwy ogólnej oraz jak zostanie podzielona rezerwa oświatowa, mimo że kończy się sierpień”.
„To są nasze samorządowe pieniądze. Nie może być tak, że będziemy czekali do czwartego kwartału na decyzję na co, a potem w ostatniej chwili te pieniądze będą nam przekazywane” – wskazywał Wójcik.
W odpowiedzi przedstawiciel MF zapewnił, że resort nie lekceważy postulatów strony samorządowej i poważnie podchodzi do przedstawionych propozycji. Poinformował przy tym, że ministerstwo dokładnie przeanalizowało większość propozycji strony samorządowej dokonując stosownych obliczeń skutków finansowych tych rozwiązań.
Odnosząc się do potrzeby powołania grupy roboczej wiewióra wskazał, że jest to wyraz woli partnerskiego działania, a nie gry na zwłokę. „Chcemy te propozycje i te dalsze prace prowadzić wspólnie ze stroną samorządową. Stąd propozycja powołania grupy roboczej rządowo-samorządowej” - wyjaśnił.
mp/