Fot. PAP/Tytus Żmijewski
Niewielka liczba mieszkań komunalnych i społecznych szczególnie dotkliwie uderza w małe i średnie miasta, gdzie słaby rynek deweloperski często nie zapewnia dostępnej cenowo oferty – wynika ze stanowiska ZMP przedstawionego przez prezydenta Wałbrzycha Romana Szełemeja.
Podczas posiedzenia zarządu Związku Miast Polskich prezydent Wałbrzycha Roman Szełemej przedstawił aktualną sytuację i prognozy dotyczące wsparcia budownictwa komunalnego i społecznego.
Powołując się na dane GUS przekazał, że w 2025 r. w Polsce oddano do użytkowania blisko 209 tys. mieszkań, z czego ponad 134 tys. stanowiły mieszkania deweloperskie, a blisko 68 tys. budownictwo indywidualne. Sektor komunalny i społeczne budownictwo czynszowe oddały w tym czasie jedynie ok. 6 tys. mieszkań.
„W największych miastach brak części podaży publicznej jest w pewnym stopniu kompensowany przez tysiące mieszkań budowanych przez sektor prywatny. W części miast małych i średnich rynek deweloperski jest natomiast płytki albo praktycznie nie funkcjonuje. Brak inwestycji publicznej oznacza tam często po prostu brak nowej, dostępnej oferty mieszkaniowej” – wyjaśnił Roman Szełemej.
By zaspokajać potrzeby mieszkaniowe, samorządy korzystają z państwowych instrumentów wsparcia finansowego, obsługiwanych głównie przez BGK. Jednak zdaniem prezydenta Wałbrzycha, obecne mechanizmy „nie dają wszystkim gminom jednakowych szans” na sięganie po te środki. Problemem są m.in. wysokie koszty przygotowania inwestycji, ograniczone możliwości finansowania długiem oraz różnice w zapleczu prawnym i projektowym.
Jednocześnie, jak zaznaczył Szełemej, w ostatnich latach państwo wyraźnie zwiększyło skalę wsparcia dla budownictwa komunalnego i społecznego. Według danych przytoczonych przez prezydenta, dostępne środki z Funduszu Dopłat wzrosły z ok. 1,05 mld zł w 2024 r. do ponad 4,15 mld zł w 2026 r., a dofinansowanie nowych projektów może sięgać 80-85 proc. kosztów. „Dla wielu miast małych i średnich oznacza możliwość zrealizowania inwestycji, która bez takiego wsparcia w ogóle by nie powstała” – ocenił prezydent Wałbrzycha.
Mimo że wnioski o dofinansowanie są rozpatrywane zgodnie z kolejnością wpływu, to zdaniem ZMP nie oznacza to „rzeczywiście równych możliwości”.
„Problemem jest brak kryterium, które rozpoznawałoby, że brak dofinansowania ma zupełnie inne konsekwencje w dużym mieście a inne w mieście średnim i małym. W dużym mieście brak jednego projektu publicznego ogranicza ofertę. W mieście średnim i małym może oznaczać brak jakiejkolwiek nowej dostępnej oferty mieszkaniowej” – wyjaśnił prezydent.
Dodatkowo w opracowanym stanowisku Roman Szełemej przypomniał, że polityka mieszkaniowa ma znaczenie dla przeciwdziałania depopulacji, z którą mierzy się coraz więcej małych i średnich miast.
„W mieście małym lub średnim mieszkanie dostępne cenowo może być argumentem pozwalającym zatrzymać: młodą rodzinę, absolwenta wracającego po studiach, nauczyciela, lekarza, pielęgniarkę, pracownika lokalnego przedsiębiorstwa lub pracownika usług publicznych” – wyjaśnił prezydent.
W związku z powyższym ZMP postuluje utworzenie wydzielonej puli Funduszu Dopłat dla miast małych, średnich i tracących funkcje społeczno-gospodarcze. Jak czytamy, przy podziale środków miałyby być uwzględniane m.in. depopulacja, saldo migracji, dochody samorządu, aktywność rynku deweloperskiego i stan zasobu mieszkaniowego.
Wśród propozycji znalazły się także wieloletnia ścieżka finansowania na lata 2027–2030, uproszczenie systemu prawnego oraz zwiększenie roli środków europejskich na mieszkalnictwo w perspektywie 2028–2034. ZMP chce również specjalnego wsparcia dla budownictwa społecznego, w tym TBS i SIM, w miastach poniżej 100 tys. mieszkańców.
„Fundusz Dopłat powinien być traktowany nie tylko jako instrument polityki mieszkaniowej. Powinien być również instrumentem wyrównywania szans rozwojowych i polityki terytorialnej państwa” – podsumował w imieniu ZMP prezydent Wałbrzycha.
mc/